Zarówno sukcesy i porażki są wpisane w scenariusz naszego życia
Zarówno sukcesy i porażki są wpisane w scenariusz naszego życia Shutterstock.com

Michael Jordan nie dostał się do szkolnej drużyny koszykarskiej. Walt Disney usłyszał, że brakuje mu wyobraźni i dobrych pomysłów. Albert Einstein nauczył się czytać dopiero po ukończeniu siódmego roku życia. Każda z tych legend kiedyś odniosła bolesną porażkę – usłyszała, że po prostu się nie nadaje. Gdyby nie ona, być może nigdy nie odnieśliby w życiu spektakularnych sukcesów. Dlaczego w takim razie aż tak bardzo potrzebujemy porażki, by osiągnąć sukces?

REKLAMA
– Z perspektywy 35 lat pracy instruktorskiej powiem, że o wiele dalej zachodzą ludzie pracowici, niż zdolni – usłyszałem od Teresy Adamkiewicz z Lekkiego Teatru Przenośnego w Chorzowie. I choć zdolnym zdecydowanie łatwiej przychodzą sukcesy, to i oni mogą być skazani na porażkę, jeśli tylko osiądą na laurach i przestaną pracować. Okazuje się bowiem, że niezależnie od naszych wrodzonych predyspozycji równie ważna jest odporność na porażki. Solidny kopniak na starcie może być kotwicą, która pociągnie nas na dno, ale i trampoliną, dzięki której zajdziemy wyżej niż ktokolwiek inny.
Nie byłoby kultowej bajki "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków" z 1937 roku, gdyby Walt Disney wziął sobie do serca słowa redaktora gazety w której pracował. Usłyszał wtedy, że brakuje mu wyobraźni i dobrych pomysłów. Nie przejął się także nieukończeniem liceum i twardo próbował pisać. Opłaciło się ľ Walt Disney stał się ikoną świata filmów dla dzieci, a nazwanie jego dorobku "sukcesem" to stanowczo zbyt mało.
Sukces, względnie porażka
Tylko od nas zależy, w co przekujemy swoje niepowodzenia. Pierwsze kroki zawsze bywają trudne, niezależnie za co się zabieramy. Dla Alberta Einsteina, autora słynnej teorii względności, problemem były same podstawy. Jak przystało na geniusza, nie radził sobie z tym, co jego rówieśnikom przychodziło... z łatwością. Podczas gdy inny zaczynali uczyć się czytać, mały Albert rozpoczynał swoją przygodę z mówieniem. W kolejnych latach miał tak duże problemy w nauce, że jego ojciec zapytany o przyszły zawód dla syna stwierdził: „To wszystko jedno, nie osiągnie w niczym sukcesu”.
Prawdopodobnie nie obchodzilibyśmy 10 kwietnia rocznicy rozpadu zespołu The Beatles, gdyby członkowie gitarowego bandu potraktowali poważnie oceny, które usłyszeli w londyńskiej wytwórni Decca Records. Beatlesom powiedziano, że ich brzmienie nie może się podobać, a muzyka gitarowa wychodzi z mody. To właśnie te słowa są dziś uznawane przez wiele osób za największą pomyłkę w historii przemysłu muzycznego.
Aby jeszcze lepiej zilustrować, jak wielką karierę można osiągnąć pomimo, a może właśnie dzięki porażce, trzeba przypomnieć burzliwą historię pioniera przemysłu motoryzacyjnego Henry'ego Forda. Dorastający entuzjasta czterech kółek był tak zafascynowany swoją pasją, że nie udało mu się ukończyć szkoły średniej. Skonstruował jednak swój pierwszy pojazd, a i tak jego dwa pierwsze przedsiębiorstwa splajtowały. Dopiero trzecia firma Forda odniosła spektakularny sukces, a "Ford T" sprzedał się w piętnastu milionach egzemplarzy.
Skazany na...
Podstawową przyczyną sukcesu ludzi, których wymieniłem, jest nie tylko talent i ciężka praca, ale też właściwe zrozumienie swoich porażek. W naszym języku utarło się stwierdzenie, że ktoś jest skazany na sukces, relatywnie na na porażkę. Psycholog Zbigniew Nęcki przekonuje jednak, że to jedynie piękne sformułowania odgrywające pewną rolę w literaturze popularnej, ale nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.
– Mówi się, że niektórzy są skazanie na porażkę lub sukces, ale to jedynie metafora – mówi naTemat Zbigniew Nęcki. – W świecie realistycznym wszyscy jesteśmy skazani na oba te doświadczenia. Wolimy sukcesy, ale porażki są też cenne. Podstawowy plus pozornie negatywnych doświadczeń jest taki, że pozwalają nam się uczyć. "Mądry Polak po szkodzie" – stwierdza psycholog.
Jak poradzić sobie z porażką?
Aby przekuć porażkę w sukces, musimy odpowiednio zlokalizować jej przyczyny. Jeśli będziemy szukać źródeł swoich problemów w otoczeniu, "zrządzeniu losu" czy też braku farta, z pewnością nie zbliżymy się do poprawy swojego życia. I choć zaglądanie wgłąb siebie bywa znacznie trudniejsze, to właśnie w nas najczęściej tkwią przyczyny niepowodzeń. – Człowiek głupi dostrzeże jedynie negatywny wpływ otoczenia na swoje życie. Człowiek mądry zauważy natomiast własny wkład w porażkę, to co sam zrobił niewłaściwie, do czego się nie przygotował i umie przyznać się przynajmniej częściowo do winy – mówi nam Zbigniew Nęcki.
Aby choć zbliżyć się do sukcesów na miarę Michaela Jordana, Alberta Einsteina czy też Henry'ego Forda, musimy podzielić otaczającą nas rzeczywistość na dwie strefy. Pierwsza z nich to ta, na którą nie mamy wpływu, a druga wynika z naszej aktywności. – Nie tylko próbujmy ale i zmieniajmy to, na co mamy realny wpływ, czyli przede wszystkiego samego siebie. Do porażek zaś nie dorabiajmy martyrologii na miarę tragedii wojennej, ale traktujmy je, jako część życiowego doświadczenia – radzi Zbigniew Nęcki.
– Każdy z nas ma chude i tłuste lata. W żadnym kraju na świecie nie ma ludzi, którzy mają na swoim koncie same sukcesy. Żaden człowiek nie ma też samych pozytywnych fragmentów w swojej biografii. Jak nam coś nie wyjdzie, nie wpadajmy w histerię, tylko wyciągnijmy z tego wnioski – podsumowuje psycholog.