
Pytanie, czy są zadowoleni, wydaje się retoryczne. Nawet nie ma, co pytać. – Oczywiście, że jesteśmy zadowoleni. Jest czas na przygotowania do Wigilii, a ci, którzy wyjeżdżają do rodziny, mogą wyjechać wcześniej. Jesteśmy tu prekursorami. Wszędzie mówi się o tym, że wolna Wigilia będzie w 2025 roku, a u nas już w tym roku ma to miejsce – reaguje jeden z pracowników Urzędu Miasta w Lesznie.
To tu prezydent miasta podjął decyzję, która rozsławiła Leszno na całą Polskę. Bo gdy przez kraj przetaczała się wigilijna debata, nawet nie czekał na ustalenia Sejmu.
– Wigilia to dzień na pielęgnowanie i wzmacnianie rodzinnych więzi, a czas, jaki wtedy możemy sobie poświęcić, jest najcenniejszym prezentem – ogłosił i 24 grudnia dał wszystkim pracownikom swojego urzędu wolne.
Sprawa wolnej Wigilii podzieliła Polaków
Przypomnijmy, sprawa Wigilii podzieliła naród, jakby była najwyższej wagi państwowej. Polacy ścierali się w domach, w internecie się gotowało, dochodziło do starć polityków w programach TV. "Mówiąc szczerze, to nie wiem, dlaczego miałby być to dzień wolny" – pisał nasz kolega redakcyjny Konrad Bagiński.
27 listopada 2024 roku Sejm zdecydował, że Wigilia będzie wolna od pracy, ale od 2025 roku. Zapytaliśmy wtedy przypadkowych Polaków, co o tym myślą. W naszej ulicznej sondzie reagowali:
– Niepotrzebne, bo traci gospodarka.
– Jesteśmy za! Będzie więcej czasu na lepienie pierogów.
Jednak w Lesznie najwyraźniej nie mieli takich dylematów.
Zobacz także
Leszno: – Bardzo cieszy mnie, że jest taki pomysł z wolną Wigilią
To nieduże miasto, liczy ok. 62 tys. mieszkańców. W Urzędzie Miasta zatrudnionych jest ok. 300 osób.
– Bardzo cieszy mnie, że jest taki pomysł. Większość pracowników urzędu to kobiety. Dzięki temu będą mogły ze spokojem przygotować Wigilię dzień wcześniej, zrobić ze spokojem zakupy, nie zostawiać nic na ostatnią chwilę. Wiadomo, że kobiety biegają potem od garów do garów, sprzątają. A w pracy tego dnia i tak nie myśli się już o pracy. W tym sensie Wigilię można uznać już za dzień świąteczny. Myślę, że taka była motywacja – by to nie był sztuczny dzień pracy, w którym chodzi tylko o to, żeby odsiedzieć godzinówkę – mówi naTemat wiceprzewodnicząca Rady Miasta Adriana Machowiak.
Ale w mediach społecznościowych można trafić też np. na takie komentarze:
"Czyli urzędnicy pracujący za nasze pieniądze pracują krócej, mają wolne, a pensja taka sama. Szewcy, fryzjerzy i inni niestety nie", "Zawsze byli lepsi i gorsi" itp.
– Oczywiście, że będą malkontenci, którzy będą wszystko krytykować. Są zawody, w których można zrobić wolną Wigilię i takie, które nie mogą mieć wolnego. Są zawody, w których pracownicy wymieniają się Wigiliami. I są prywatne firmy, które mają wybór. Ale jeżeli jest możliwość wolnej Wigilii, to dlaczego nie skorzystać? Nie tylko za pieniądze podatników, bo urzędnicy też na to pracują i płacą podatki – reaguje Adriana Machowiak.
Zauważa, że sam pomysł wolnego w Wigilię nie jest niczym nowym i niejedna firma dotąd z tego korzystała.
– Myślę, że Lewica chce coś na tym ugrać, ale w wielu firmach i tak to funkcjonuje bez ich rozgłosu. To nie jest tak, że jest to nowy pomysł. Wiele osób albo idzie wcześniej do domu, albo nie pracuje tego dnia. Na uniwersytecie od lat mamy wolną Wigilię. Gorzej ze sklepami – mówi.
Jak było dotąd z Wigilią w urzędach? Na przykład w 2023 roku Wigilia wypadała w niedzielę. Prezydent m.st. Warszawy zadecydował wtedy, że 22 grudnia, czyli piątek, był dla pracowników dniem wolnym – w zamian za święto 11 listopada przypadające w sobotę.
Z kolei np. w 2021 roku pierwszy dzień świąt wypadał w sobotę. I w całym kraju bardzo wiele urzędów miast i innych było 24 grudnia zamkniętych, bo odebrało sobie wolne właśnie w Wigilię.
W Lesznie mówią jednak o ukłonie w stronę pracowników.
W Lesznie testują 35-godzinny tydzień pracy
Grzegorz Rusiecki jest prezydentem Leszna od kwietnia 2024 roku. Wcześniej przez wiele lat był radnym, ale od 2019 roku zasiadał w Sejmie. Mandat posła zdobył też w 2023 roku i jako poseł w listopadzie ubiegłego roku występował z postulatem wprowadzenia wolnej Wigilii.
– Zdajemy sobie sprawę z różnych trudności, które spotykają nas w tym dniu, takich jak konieczność pokonania długiej trasy, aby dotrzeć do rodziny. To ukłon w stronę pracowników. Poprzednie lata pokazały, że 24 grudnia był dniem, w którym do urzędu przychodziło bardzo niewiele osób. To był jeden z czynników, które przesądziły o podjęciu tej decyzji – tłumaczyła lokalnemu portalowi Leszno Nasze Miasto Lucyna Gbiorczyk z Urzędu Miasta.
Ale to nie jedyny pomysł, dzięki któremu o mieście zrobiło się głośno.
Drugi to 35-godzinny tydzień pracy, który prezydent Rusiecki wprowadził w lipcu 2024 roku. W tym też Leszno było prekursorem, choć sytuację wymusiła ekonomia i szukanie oszczędności. Zwolniono wtedy ok. 30 osób.
Jak to się sprawdza w praktyce?
– Jest zadowolenie, jest więcej czasu dla rodziny – reaguje jedna z urzędniczek.
Adriana Machowiak też uważa, że 35-godzinny tydzień pracy się sprawdza.
– Jest mniej pracowników i urząd na tym nie cierpi. Wszystko jest wykonywane zgodnie z harmonogramem, a co najważniejsze chodzi o to, żeby mieszkańcy nie ucierpieli przez skrócony czas pracy. Przynajmniej ja takich sygnałów nie otrzymałam – mówi.
– Gdy mam komisje w radzie, jadę wcześniej do pracy, to w ciągu 4 godzin potrafię się tak spiąć, że jestem w stanie zrobić wszystko to, co przez 8 godzin. Z niczym nie zalegam i mam wszystko zrobione na czas – dodaje.
Przypomnijmy, dyskusja o 4-dniowym lub 35-godzinnym tygodniu pracy również jakiś czas temu przewinęła się przez Polskę. W 2022 roku do skrócenia czasu pracy dążyła Partia Razem. A przygotowanie pilotażowego programu 4-dniowego tygodnia pracy zapowiedział w tym samym roku Donald Tusk.