
Po informacjach o tarciach w koalicji doszło do wyjątkowej konferencji prasowej po cotygodniowym posiedzeniu rządu – wystąpili na niej wspólnie Donald Tusk i Janusz Piechociński. Premier musiał tłumaczyć się ze słów Jarosława Gowina o eksporcie zarodków do Niemiec. – Minister wyjaśnił, że jego wypowiedź nie oddaje jego poglądów i rozważa podjęcie w tej sprawie kroków prawnych – powiedział Donald Tusk.
REKLAMA
Jarosław Gowin musiał tłumaczyć się premierowi i kolegom z rządu ze swoich słów o eksporcie zarodków do Niemiec, gdzie rzekomo przeprowadza się na nich eksperymenty naukowe. – Minister jednoznacznie stwierdził, że materiał nie oddaje jego przekonań ani poglądów – relacjonował Tusk. Dodał, że minister "rozważa podjęcie kroków prawnych". – Gowin mówił, że może dochodzić do handlu zarodkami, ale nie sugerował, że chodzi o klinikę w Poznaniu i eksport do Niemiec – wyjaśniał Donald Tusk.
Zobacz też: Trudna wiosna Tuska. Klęska w Rybniku, klęska wizerunkowa Nowaka, klęska zaufania w koalicji
– Żaden minister nie powinien wygłaszać tak ostrych przekonań bezpodstawnie – zastrzegł premier. – Jarosław Gowin będzie musiał precyzyjnie i skutecznie wyjaśnić, inaczej będę musiał wyciągnąć konsekwencje i minister stanie się ofiarą tej sytuacji – dodał.
Donald Tusk i Janusz Piechociński występując na wspólnej konferencji prasowej po posiedzeniu rządu postanowili udowodnić, że koalicja ma się dobrze. – Zdaję sobie sprawę, że ciekawsi są politycy, którzy się kłócą niż ci, którzy ze sobą współpracują. Dlatego sądzę, że my z premierem Piechocińskim będziemy nudni – stwierdził szef PO. – Nasza konferencja ma przeciąć spekulacje na temat rozpadu koalicji – dodał.
Przeczytaj też: "Jarosław Gowin to hipokryta". Dlaczego minister narzeka na brak regulacji w sprawie in vitro, które sam blokował?
Mocnym sygnałem mającym udowodnić dobrą kondycję koalicji było podjęcie odwlekanej od dawna decyzji o uboju rytualnym. – Rząd przedstawi Sejmowi propozycje wyeliminowania tych najbardziej brutalnych – chodzi o tzw. obróconą klatkę – mówił premier. Zapewniał, że dokładnie przeanalizowano wszystkie skutki. – Mówimy nie tylko o kwestii nadmiernego cierpienia zwierząt, ale też o dziesiątkach firm i tysiącach zatrudnionych – zauważył premier. – Na pewno będziemy respektować średnią europejska, będziemy chcieli mieć najbardziej restrykcyjne przepisy zmniejszające niepotrzebne cierpienie zwierząt – dodał.
