
Mnogość tez i hipotez dotyczących katastrofy smoleńskiej sprawiła, że eksperci rządowej komisji chcą w końcu spotkać się z zespołem parlamentarnym pod kierownictwem Antoniego Macierewicza. Problem polega na tym, że każda ze stron ma swoje warunki i nie chce ustąpić. – To jest nauka, a nie żaden dyktat – stwierdził kategorycznie Macierewicz.
REKLAMA
Dr Maciej Lasek w imieniu rządowej komisji mówił, że spotkanie z zespołem Macierewicza jest jak najbardziej możliwe. Jednak Lasek chce, by opozycyjny zespół podzielił się pełną analizą i materiałem dowodowym, na którego podstawie opublikowano ostatni raport komisji Macierewicza. Zdaniem Laska, dokument ten zawiera sprzeczne tezy i jeśli ma być mowa o jakichkolwiek rozmowa, rządowy zespół chce zobaczyć, jakie to nowe dowody w sprawie smoleńskiej ma Antoni Macierewicz.
Jak podaje tvn24, inny pogląd na warunki spotkania ma Antoni Macierewicz. Poseł PiS stwierdził, że dr Lasek nie będzie mu stawiał żadnych warunków wstępnych w sprawie organizacji spotkania obu komisji. Choć wyraził chęć spotkania, zapragnął równości. – Nikt nie będzie dyktował żadnych warunków wstępnych. My też nie zamierzamy nikomu dyktować. Ma być równość stron. To jest nauka, a nie żaden dyktat – orzekł Macierewicz.
Przed rządową komisją stoi trudne wyzwanie. Antoni Macierewicz bowiem w kwestii wyjaśniania prawdziwych przyczyn katastrofy smoleńskiej jest bardzo aktywny. Jak pisaliśmy w naTemat, poseł PiS przekonywał niedawno, że ma ważny materiał w tej sprawie, który "przesądza w ogóle" o teorii wybuchów na pokładzie prezydenckiego tupolewa. Macierewicz zdradził, że chodzi o odłamki samolotu, które znalezione zostały kilkaset metrów przed miejscem zderzenia maszyny z ziemią.