
Ojciec Natalii Januszko, najmłodszej ofiary katastrofy smoleńskiej, przesłał dziesięć jednakowych pytań członkom rządowej komisji i ekspertom Antoniego Macierewicza. "Te pytania to wyraz desperacji tych rodzin, które cierpią, bo nie przekonuje ich oficjalna wersje przyczyn katastrofy" – przekonuje.
REKLAMA
Ojciec stewardessy, która była na pokładzie prezydenckiego tupolewa, ma nadzieję, że jego inicjatywa rozpocznie prawdziwą dyskusję między ekspertami zespołów Macieja Laska i Antoniego Macierewicza. Jak mówi, nie przekonuje go wersja przyczyn katastrofy zaprezentowana w rządowym raporcie, ale jest także sceptyczny wobec teorii zamachu forsowanej przez ekspertów parlamentarzysty PiS.
"Najbardziej obawiam się tego, że przez kilkadziesiąt lat nie dowiemy się, co tak naprawdę wydarzyło się pod Smoleńskiem" – zaznacza w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Dlatego też, po konsultacjach z przedstawicielami kilku rodzin ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, wysłał ekspertom Laska i Macierewicza po dziesięć jednakowych pytań. Chce się m.in. dowiedzieć, dlaczego zginęli wszyscy pasażerowie, czy spadający samolot mógł się aż tak roztrzaskać uderzając w błotniste podłoże oraz czy po urwaniu skrzydła mógł ponownie wzbić się w powietrze.
Wydaje się jednak, że szanse na dyskusję są minimalne. Współpracownicy Macierewicza już przygotowali odpowiedzi, w których podtrzymują tezę o wybuchach na pokładzie Tu-154M. Z kolei Maciej Lasek potwierdza, że "część rodzin czuje się zagubiona", ale nie ma pomysłu jak to rozwiązać.
Lasek kilka dni temu wezwał Macierewicza, by najpierw pokazał swoje dowody, a potem zabiegał o spotkanie z członkami rządowego zespołu. Poseł PiS nie zgodził się na ten warunek.
Czytaj także:
Źródło: "Rzeczpospolita"
