
Posłanka PiS na antenie TVN24 obraziła uczestników Marszu Szmat, mówiąc, że to "dziwki". Jej wypowiedź błyskawicznie obiegła media i internet oraz wzbudziła ogromne kontrowersje. Teraz Krystyna Pawłowicz się broni i twierdzi, że ci, którzy ją krytykują, są hipokrytami.
Skandaliczne zachowanie Pawłowicz na antenie TVN24 odbiło się szerokim echem. Posłanka krzyczała, gestykulowała i była wyraźnie rozemocjonowana. Praktycznie nie dała dojść do słowa prowadzącemu program Jarosławowi Kuźniarowi. Mówiła, że "szmaty zachowały się jak szmaty i same się reklamowały", wyzywała uczestników Marszu Szmat od dziwek. Wcześniej jeszcze twierdziła, że Warszawa to nie miejsce dla "zboczeńców" i że marszujący "nadają się do ZOO".
W nocy z środy na czwartek po feralnym wystąpieniu Krystyna Pawłowicz postanowiła odpowiedzieć swoim krytykom. Na profilu na Facebooku zamieściła następujące oświadczenie:
Oświadczenie Krystyny Pawłowicz
Posłanki Pawłowicz bronił także w Kontrwywiadzie RMF FM rzecznik Prawa i Sprawiedliwości, Adam Hofman. Choć przyznał, że słowa o szmatach nie powinny paść na antenie telewizyjnej, przekonywał, że o polityku świadczą nie słowa, a czyny. Argumentował, że Krystyna Pawłowicz opowiedziała się w Sejmie za ustawą o zaostrzeniu kar za gwałt, czego nie zrobili na przykład parlamentarzyści PO. Pytany przez Konrada Piaseckiego, czy posłanka dostanie zakaz wypowiedzi publicznych, Hofman odpowiedział: "Są tematy, w których będzie występować i zrobi to świetnie, są takie, przy których musi się dłużej zastanowić" – powiedział i dodał, że będzie z posłanką rozmawiał.
Przekonuje Was tłumaczenie posłanki? Fanów Krystyny Pawłowicz i PiS, owszem – jak napisał jeden z komentujących na Facebooku pod wpisem: "Pani poseł, alleluja i do przodu!".
Czytaj także:
