
Sezon na egzotyczne wyjazdy właśnie osiąga swój szczyt. W Tajlandii, Wietnamie, czy Indonezji zaczyna się okres, w którym można tam spotkać miliony turystów. W ich ślad poszli także influencerzy. Dorota Szelągowska poleciała na Bali, gdzie trafiła na ogromną turystyczną ściemę.
Indonezja z każdym rokiem zyskuje na popularności w oczach zagranicznych podróżnych. Najbardziej turystyczną z jej licznych wysp jest oczywiście Bali. Niegdyś restrykcyjna społeczność i miejsce, które było oazą spokoju i duchowości, dziś jest turystycznym lunaparkiem i miejscem na robienie zdjęć na Instagrama. O wielkiej ściemie, jakim jest jedno z najsłynniejszych miejsc na Bali opowiedziała Dorota Szelągowska.
Tak na Bali tworzy się idealne zdjęcie. Turyści dają się nabrać
Brama Niebios (Gates of Heaven) w świątyni Pura Lempuyang Luhur na Bali to jedno z najbardziej instagramowych miejsc na całej wyspie. Turyści z całego świata przyjeżdżają tam tylko po to, żeby zrobić sobie zdjęcie stojąc miedzy dwoma filarami. Ważnym elementem jest tam odbicie.
Wiele osób patrząc na tysiące zdjęć z tego miejsca sądzi, że jest tam piękny wodny basen, w którym odbija się brama wraz z osobą na zdjęciu. Nic bardziej mylnego. Jak pokazała Dorota Szelągowska, to piękne zdjęcie jest tylko kolejną instagramową iluzją.
– Nie ma tutaj żadnej wody, więc to są tutaj ludzie, którzy używają lusterka podłożonego pod telefon i dzięki temu powstaje efekt wody. Insta podróżowanie niestety przynosi bardzo dużo rozczarowań, więc zanim gdzieś pojedziecie, bo zobaczycie coś na pięknym zdjęciu, upewnijcie się, czy to istnieje. Albo jeżeli chcecie gdzieś jechać, bo zdjęcia z drona były piękne, upewnijcie się, że macie skrzydła – dodała celebrytka. I trudno się z nią nie zgodzić.
Instagramowe pułapki na turystów. Nie tylko na Bali trzeba uważać
Niestety, ale media społecznościowe pełne są zdjęć z miejsc, które dobrze wyglądają głównie na zdjęciach. Dobrym przykładem jest przepiękny widok ze Złotego Mostu (Cầu Vàng) w Wietnamie. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że w tym miejscu bardzo często unosi się mgła, przez którą widoki można oglądać wyłącznie w internecie.
Turystyczną pułapką dla wielu osób jest także Paryż. Na Instagramie czy w filmach pokazywane są jego urocze kawiarnie, piękne kamienice i generalnie wydaje się, że to najpiękniejsza stolica świata. Na miejscu spotyka się jednak bezdomnych, a odór moczu jest wyczuwalny częściej niż luksusowych perfum.
Z powodu tego zderzenia z rzeczywistością często mówi się o "syndromie paryskim". Występuje on u podróżnych, którzy oczekiwali od tego miasta wiele, a docierając na miejsce przeżyli bolesne rozczarowanie.
Zobacz także
