USA wzywają obywateli do natychmiastowej ewakuacji z Iranu, a Donald Trump grozi Teheranowi bardzo mocnymi działaniami.
USA wzywają obywateli do natychmiastowej ewakuacji z Iranu, a Donald Trump grozi Teheranowi bardzo mocnymi działaniami. Fot. Ahmed Akacha, Pexels; Biały Dom, flickr; montaż: naTemat.pl

Waszyngton mówi wprost: wyjedźcie z Iranu, póki jeszcze można. W tle trwają najpoważniejsze od lat protesty, dziesiątki tysięcy ludzi na ulicach i zapowiedź egzekucji demonstrantów. Donald Trump grozi władzom w Teheranie "bardzo mocnymi działaniami".

REKLAMA

Ambasada Stanów Zjednoczonych w Teheranie wydała jeden z najbardziej jednoznacznych komunikatów ostatnich lat. Amerykanom przebywającym w Iranie zalecono, by natychmiast opuścili kraj i nie liczyli na to, że w razie kryzysu wyciągnie ich stamtąd rząd USA. Wskazano preferowaną drogę powrotu samolotami, a gdy te przestaną latać, lądem przez Armenię do Turcji.

W ostrzeżeniu podkreślono, że obywatele USA są w Iranie szczególnie narażeni na przesłuchania, aresztowania i długotrwałe zatrzymania tylko dlatego, że mają amerykański paszport lub jakikolwiek związek z USA. Ci, którzy z różnych powodów nie mogą wyjechać, słyszą, by znaleźć możliwie bezpieczne miejsce, zgromadzić zapasy jedzenia, wody i leków oraz przygotować się na długie dni odcięcia od świata.

Trump podnosi stawkę. Groźby, cła i hasło "Make Iran Great Again"

Na dyplomatycznym alarmie się nie kończy. Donald Trump, który od początku ostatniej fali protestów w Iranie stawia się w roli "politycznego patrona" demonstrantów, publicznie ostrzega Teheran przed krwawymi represjami. W wywiadzie dla amerykańskiej stacji CBS mówi, że jeśli władze zaczną wieszać protestujących, "zobaczymy, co się stanie", a USA podejmą "bardzo mocne działania".

Równolegle były prezydent wzywa Irańczyków do kontynuowania oporu. W swoich wpisach zachęca demonstrantów, by "przejmowali instytucje", spisywali nazwiska oprawców i nie schodzili z ulic, obiecując, że "pomoc jest w drodze". Dodaje do tego nowe hasło "Make Iran Great Again", jasno grając na emocjach ludzi rozczarowanych gospodarczym krachem i brutalnością reżimu.

Trump sugeruje też presję gospodarczą. Zapowiada 25 proc. cła na towary z państw, które nadal handlują z Iranem, choć na razie nie przedstawił listy krajów ani konkretnych decyzji. W tle przewijają się scenariusze, o których mówi się w Waszyngtonie od dawna: od cyberataków i rozszerzenia sankcji po bardziej otwartą interwencję wojskową.

Protesty i ofiary. Iran znów na skraju wybuchu

Na ulicach w Iranie wrze. Początkowo demonstracje wywołały dramatyczny spadek wartości waluty i eksplozja cen, ale bardzo szybko przerodziły się w bunt przeciwko całemu systemowi. Według niezależnych irańskich mediów i organizacji broniących praw człowieka liczba ofiar może sięgać od kilku do nawet ponad kilkunastu tysięcy, a dokładne dane są nie do zweryfikowania z powodu blokad internetu i zastraszania rodzin zabitych.

Reżim odpowiada po staremu: cenzurą, odcinaniem kraju od sieci, siłowym pacyfikowaniem manifestacji i procesami pokazowymi. Departament Stanu USA ostrzega, że władze przygotowują się do wykonania kary śmierci na jednym z demonstrantów skazanych w ekspresowym procesie. To właśnie widmo publicznych egzekucji stało się bezpośrednim impulsem do ostrzejszych wypowiedzi Trumpa.

Bliski Wschód w cieniu "bardzo mocnych działań"

W Waszyngtonie oficjalnie powtarza się, że "na stole są wszystkie opcje", od dyplomacji po użycie siły. Jednocześnie Biały Dom przyznaje, że wysłannik prezydenta prowadził poufne rozmowy z władzami Iranu, które teraz – po fali protestów i krwawych doniesieniach – zostały w praktyce zamrożone.

Dla Bliskiego Wschodu i całej społeczności międzynarodowej oznacza to powrót do starego, dobrze znanego pytania: czy Stany Zjednoczone są gotowe jeszcze raz otworzyć nowy front w regionie, który od lat balansuje między groźbą wojny a próbami normalizacji? A dla zwykłych Irańczyków – czy ostrzeżenia i groźby z Waszyngtonu przełożą się na prawdziwe wsparcie, czy pozostaną tylko kolejnymi słowami w mediach społecznościowych, podczas gdy na ulicach wciąż leje się krew?