
Premier Kanady ogłosił w Davos koniec starego porządku świata. Przemówienie Marka Carneya dosłownie rozpala w sieci dyskusje o roli państw średniej wielkości. W komentarzach wybijają się głosy, że Carney wytłumaczył Donaldowi Trumpowi i innym przywódcom, że czasy bezkarnej hegemonii się kończą.
Mark Carney wykorzystał scenę w Davos, by wprost powiedzieć to, o czym wielu przywódców woli milczeć: stary, oparty na zasadach porządek świata się sypie, a rywalizacja mocarstw wchodzi w nową fazę. Premier Kanady przedstawił swoją receptę na epokę "świata fortec", a sieć natychmiast podchwyciła jego wystąpienie – fragmenty przemówienia viralowo krążą po X, a komentatorzy piszą o "mowie, która się wpisze na karty historii".
Mark Carney w Davos ostro o rywalizacji mocarstw i "świecie fortec"
W Davos Carney zaczął od stwierdzenia, że opowieść o "porządku międzynarodowym opartym na zasadach" w dużej mierze się wyczerpała. Przez lata kraje średniej wielkości korzystały z jego stabilności, choć widziały, że najsilniejsi mogą dowolnie naginać reguły. Dziś pęknięcie jest już oczywiste: integracja gospodarcza stała się narzędziem przymusu, cła i systemy finansowe służą wywieraniu presji, a łańcuchy dostaw zamieniają się w dźwignie nacisku. Odwołując się do eseju Václava Havla, kanadyjski premier apelował, by państwa przestały udawać, że wierzą w fikcję, i "ściągnęły szyldy z okien".
Głównym adresatem tego apelu są właśnie takie państwa jak Kanada. Carney ostrzegł, że jeśli każde z nich będzie budować własną "fortecę", świat stanie się biedniejszy i bardziej kruchy, ale jednocześnie przyznał, że bez minimalnego poziomu samowystarczalności – w energii, żywności, surowcach, technologiach i obronie – nie ma mowy o prawdziwej suwerenności. Jego propozycja to współdzielona odporność: państwa średniej wielkości mają działać razem, siadając przy globalnym stole jako partnerzy, a nie "danie w menu" wielkich graczy.
Kanada ma to robić w ramach doktryny "realizmu opartego na wartościach". W praktyce oznacza to twarde stąpanie po ziemi przy jednoczesnym trzymaniu się takich zasad jak nienaruszalność granic czy prawa człowieka. Carney wskazał szereg konkretnych kroków: przyspieszone inwestycje w energetykę, sztuczną inteligencję i kluczowe minerały, wzrost wydatków na obronność, wzmacnianie krajowego przemysłu oraz nowe pakiety umów handlowych i bezpieczeństwa, przy równoczesnym wsparciu dla Ukrainy i jednoznacznym opowiedzeniu się po stronie Grenlandii i Danii w sporach o przyszłość Arktyki.
Sieć zachwytów i krytyki. Jak internet przyjął wystąpienie Carneya?
Wystąpienie premiera Kanady błyskawicznie trafiło do sieci. Fragmenty przemówienia, grafiki z kluczowymi zdaniami i krótkie wideo z Davos zaczęły krążyć po X jeszcze w trakcie forum. Powstała cała mozaika reakcji – od entuzjazmu po ostrożny sceptycyzm.
Jedna z komentujących, użytkowniczka Marlene Robertson, napisała, że w "najbardziej elegancki sposób, jaki się da", Carney wytłumaczył Donaldowi Trumpowi i innym przywódcom, że czasy bezkarnej hegemonii się kończą.
Inni zwracali uwagę na rzadko spotykaną szczerość w ocenie zachodnich iluzji dotyczących "ładu opartego na zasadach" – pisarz Trita Parsi określił poziom tej otwartości jako coś, czego "nie spodziewał się usłyszeć od lidera z Zachodu".
Głos zabrał także sam premier. Na swoim profilu podsumował przemówienie krótkim opisem, że w epoce rywalizacji wielkich potęg Kanada "wybiera bycie jednocześnie zasadniczym oraz pragmatycznym". Dodał, że reprezentowany przez niego kraj "będzie nazywać rzeczy po imieniu". Ten wpis szybko stał się jednym z najczęściej udostępnianych materiałów związanych z Davos.
Brytyjska dziennikarka śledcza Carole Cadwalladr określiła mowę Carneya jako "wystąpienie, które trafi do podręczników historii", choć zastrzegła, że jest to bardziej mroczne podsumowanie epoki niż powód do triumfu. W podobnym tonie brzmiały liczne komentarze: z jednej strony zachwyt klarowną diagnozą, z drugiej – świadomość, że opisany "świat fortec" to raczej ostrzeżenie niż wizja, którą można łatwo odwrócić.
Nie zabrakło też ostrej krytyki. Jeden z użytkowników X stwierdził, że Carney jest "błyszczącą twarzą 20 lat kanadyjskiego upadku" – od słabych granic, przez wydrążony przemysł i zależność od przeciwników, po moralne popisy zamiast realnej siły. Jego zdaniem mówienie pięknych słów przy jednoczesnym "robieniu interesów z wrogami" to nie przejaw inteligencji, lecz poddanie się, a Kanada myli dziś "brzmienie mądrze" z byciem naprawdę silnym.
Dlaczego to przemówienie tak rezonuje?
Skąd tak silna reakcja na wystąpienie premiera kraju, który zwykle kojarzy się z łagodnym tonem dyplomacji, a nie z mocnymi geopolitycznymi tezami? Carney nazwał głośno to, co wielu obserwatorów formułuje półsłówkami od lat: globalny system, w którym średnie państwa mogły czuć się względnie bezpieczne pod parasolem "zasad", przestał działać.
Premier Kanady nie ograniczył się do narzekania na mocarstwa, ale zaproponował narrację, w której kraje średniej wielkości nie są jedynie widzami wielkiej gry, lecz graczami mającymi własną sprawczość – o ile nauczą się budować wspólny front.
Mowa Carneya trafiła w moment, w którym świat mierzy się równocześnie z wojnami, napięciami handlowymi, kryzysami energetycznymi i technologicznymi wyzwaniami związanymi ze sztuczną inteligencją, a Trump coraz bardziej miesza w polityce międzynarodowej. I przemówienie premiera Kanady w tym kontekście brzmiało jak list do prezydenta USA.
Zobacz także
