
To oni rozdają karty w tegorocznym wyścigu po Oscary. Pięć filmów, które od miesięcy przewijają się w rozmowach krytyków, branży i gildii, i które – jeśli Akademia nie zdecyduje się na totalną rewolucję – na pewno zobaczymy wśród nominowanych do Oscara za najlepszy film. Pełną listę nominacji poznamy już w czwartek 21 stycznia o godz. 14:30 czasu polskiego, ale wiele wskazuje na to, że te tytuły mogą spać spokojnie. I to nie tylko w jednej kategorii.
Tegoroczny sezon nagród jest wyjątkowo ciekawy, bo przez długi czas wyglądało na to, że międzynarodowe kino przejmie Oscarowy wyścig. Jednak kluczowe rozdania branżowe – PGA, DGA i nagrody aktorskie SAG – pokazały coś zupełnie innego. Gildie w większości postawiły na amerykańskie, autorskie kino środka, często ambitne, ale jednak mocno osadzone w lokalnych historiach i klasycznych Oscarowych tematach.
Dopiero Złote Globy w ostatniej chwili "uratowały" kilka tytułów spoza USA, jednak matematyka sezonu jest nieubłagana: filmy, które pojawiają się jednocześnie u producentów, reżyserów i aktorów, niemal zawsze lądują w głównej stawce u Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Dlatego można już spokojnie wymienić faworytów do nominacji do Oscarów 2026.
Nominacje do Oscarów 2026. Filmy, które są faworytami
Ta piątka ma wszystko, czego Akademia szuka: wielkie nazwiska, wyrazistych twórców, mocne role aktorskie i narracje, które świetnie "sprzedają się" w sezonie nagród. Trzech nie widzieliśmy jeszcze w Polsce, ale wierząc zagranicznym krytykom i widzów, czeka nas wielkie kino.
1. Grzesznicy (Sinners), reż. Ryan Coogler
Horror Ryana Cooglera okazuje się jednym z największych zaskoczeń sezonu – i to nie tylko dlatego, że Akademia coraz śmielej flirtuje z tym gatunkiem. Akcja "Grzeszników" przenosi nas do 1932 roku na rasistowskie południe USA, gdzie bliźniacy Smoke i Stack wracają z Chicago do Missisipi, próbując zacząć życie od nowa. Kupują tartak, otwierają lokal i bardzo szybko przekonują się, że przeszłości – i zła – nie da się tak łatwo zostawić za sobą.
Michael B. Jordan w podwójnej roli daje aktorski popis i od miesięcy wymieniany jest jako murowany kandydat do nominacji. Towarzyszą mu m.in. Wunmi Mosaku, Miles Caton, Hailee Steinfeld, Jack O’Connell i Delroy Lindo, a Coogler ("Creed", "Czarna Pantera") po raz kolejny udowadnia, że potrafi łączyć kino gatunkowe z tematami społecznymi.
Tak nieoczywistego, odważnego i szalonego filmu dawno w amerykańskim kinie nie było. 97 procent od krytyków i 96 procent od widzów na Rotten Tomatoes mówi samo za siebie. To film, który może zgarnąć rekordową liczbę nominacji: aktorskie, techniczne, za scenariusz oryginalny, muzykę, zdjęcia, reżyserię i oczywiście tę najważniejszą – za najlepszy film.
Gdzie oglądać "Grzeszników"? Na HBO Max
2. Hamnet, reż. Chloé Zhao
Oscarowy klasyk w najczystszej postaci. "Hamnet" opowiada historię Williama Szekspira i jego żony Agnes, którzy muszą zmierzyć się z niewyobrażalną stratą – śmiercią 11-letniego syna. To właśnie ta tragedia staje się punktem wyjścia do powstania "Hamleta", jednej z najważniejszych tragedii w historii literatury – a przynajmniej dzieje się tak w powieści "Hamnet" Maggie O'Farrell, która miesza historię z fikcją.
Chloé Zhao, laureatka Oscara za "Nomadland", przenosi na ekran bestseller O'Farrell – współscenarzystki filmu – z ogromną wrażliwością. Jessie Buckley jest tu jedną z absolutnych faworytek do Oscara za główną rolę kobiecą, Paul Mescal potwierdza swoją pozycję w Hollywood i również ma raczej nominację w kieszeni, a całość działa zarówno jako intymny dramat, jak i epicka opowieść o sztuce rodzącej się z bólu.
86 procent od krytyków i 93 procent od widzów – i bardzo realna droga do licznych nominacji, w tym za role aktorskie, reżyserię, scenariusz adaptowany, zdjęcia i muzykę.
Gdzie oglądać "Hamneta"? Od 23 kwietnia w kinach
3. Jedna bitwa po drugiej (One Battle After Another), reż. Paul Thomas Anderson
Paul Thomas Anderson ("Aż poleje się krew", "Mistrz") wraca w wielkim stylu i robi dokładnie to, co potrafi najlepiej: bierze trudny materiał i zamienia go w kino, o którym branża chce rozmawiać. Inspirowany powieścią "Vineland" Thomasa Pynchona thriller opowiada o dawnych rewolucjonistach, którzy po 16 latach muszą znów połączyć siły, by uratować córkę jednego z nich.
Leonardo DiCaprio, Sean Penn, Benicio del Toro, Regina Hall, Teyana Taylor oraz debiutująca na dużym ekranie Chase Infiniti tworzą obsadę, która aż prosi się o nominacje i niewykluczone, że dostanie ich aż kilka. Anderson jest pewniakiem w kategorii reżyserii i scenariusza, a film – z 94 procent od krytyków – jest jedną z tych propozycji filmowych, które Amerykańska Akademia Filmowa może naprawdę pokochać.
Gdzie oglądać "Jedna bitwę po drugiej"? Na HBO Max
4. Wielki Marty (Marty Supreme), reż. Josh Safdie
Josh Safdie ("Nieoszlifowane diamenty") wkracza na Oscarowe salony solo i robi to z rozmachem. "Wielki Marty" to sportowy komediodramat inspirowany postacią legendarnego tenisisty stołowego Marty'ego Reismana, ale twórcy jasno mówią: to nie biografia, tylko mit sukcesu opowiedziany na własnych zasadach.
Timothée Chalamet jest tu w życiowej formie i prowadzi wyścig po Oscara za najlepszą rolę męską, a partnerują mu m.in. Gwyneth Paltrow i Fran Drescher. Amerykańscy widzowie podkreślają, że film zachwyca energią, dialogami i portretem obsesji wielkości, który Akademia uwielbia nagradzać. 93 procent od krytyków na Rotten Tomatoes tylko potwierdza, że to nie chwilowa moda sezonu.
Gdzie oglądać "Wielkiego Marty'ego"? W kinach od 30 stycznia
5. Wartość sentymentalna (Sentimental Value / Affeksjonsverdi), reż. Joachim Trier
Norweski film, który raczej ma nominację w kieszeni. Joachim Trier, w którym Akademia zakochała się po "Najgorszym człowieku na świecie", wraca z filmem, który idealnie trafia w Oscarowe gusta. "Wartość sentymentalna" to subtelny, ciepło-gorzki komediodramat o rodzinie, pamięci i emocjonalnych długach, których nie da się spłacić jednym gestem.
Historia dwóch sióstr, Nory i Agnes Borg, oraz ich ojca Gustava – uznanego reżysera, który po latach próbuje wrócić do życia córek – daje aktorom ogromne pole do popisu. Stellan Skarsgård jest tu jednym z najmocniejszych kandydatów do statuetki aktorskiej, a Renate Reinsve, Inga Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning również są na radarze Akademii.
Film ma 97 procent od krytyków i 94 procent od widzów i wszystko wskazuje na to, że będzie "tym europejskim tytułem", który spokojnie przebije się do głównej stawki w kategorii najlepszy film. Bez dwóch zdań zgarnie też nominację za scenariusz oraz najlepszą międzynarodową produkcję jako kandydat Norwegii. Dodajmy, że muzykę skomponowała polska wokalistka Hania Rani i chociaż zdobyła Europejską Nagrodę Filmową, to niestety nie znalazła się na oscarowej shortliście.
Gdzie oglądać "Wartość sentymentalną"? W kinach od 27 lutego
Zobacz także
