
Wojciech Fibak pojawił się w mailach Jeffreya Epsteina. Nazwisko byłego tenisisty wzbudziło poruszenie w polskim społeczeństwie. Tymczasem głos w sprawie zabrał jego prawnik. W przesłanym redakcji naTemat oświadczeniu wyjaśnił sprawę kontaktów byłego sportowca ze skompromitowanym finansistą.
Prawnik Zbigniew Roman wspomniał na wstępie, że Wojciech Fibak nigdy nie był karany i nie miał nic wspólnego z żadną sprawą, w której doszło do przestępstwa. Teraz gdy o legendzie tenisa pojawiły się informacje w kontekście afery Epsteina, mecenas postanowił rozwijać wszelkie wątpliwości osób zainteresowanych ich kontaktami.
Prawnik Fibaka tłumaczy: znajomość z Epsteinem miała charakter powierzchowny
"Odnosząc się do pojawiających się w ostatnich dniach nieuprawnionych sugestii dotyczących rzekomych relacji mojego Mocodawcy z Jeffreyem Epsteinem, wskazuję jednoznacznie, iż znajomość obu Panów miała charakter wyłącznie powierzchowny" – czytamy w oświadczeniu.
"Nie łączyły ich żadne relacje biznesowe ani towarzyskie o charakterze prywatnym – nie byli przez siebie zapraszani, nie uczestniczyli we wzajemnie organizowanych przyjęciach, nigdy nie prowadzili rozmów telefonicznych, ani nie spotykali się bezpośrednio bez obecności osób trzecich" – zapewnił Roman w piśmie.
Przypomnijmy, że wśród ogromnej liczby dokumentów, które udostępnił Departament Sprawiedliwości USA w sprawie Jeffreya Epsteina, można było znaleźć screeny wiadomości, które finansista wymieniał z byłym tenisistą.
Wojciech Fibak w mailach Jeffreya Epsteina
Z ich analizy wynikało, że umawiali spotkanie, do którego miało dojść w październiku 2013 roku w Nowym Jorku. W innym mailu, z września 2013 roku, Epstein informował, że od 26 września będzie w Paryżu, gdzie planuje spędzić dwa tygodnie, i pytał, czy Fibak również zamierza tam przebywać.
"Tak, dziękuję! Dzwoń w każdej chwili! Wojtek" – odpisał Fibak. W kilku wiadomościach przy jego nazwisku pojawia się adnotacja "Fine Arts Investments".
Gdy te wieści rozeszły się po mediach, Wojciech Fibak "na gorąco" je komentował. – Podobnie jak wiele innych osób publicznych, należeliśmy do kręgu związanego z inwestycjami w sztukę i nieruchomości. Kontakt z września 2013 roku dotyczył mojej działalności kolekcjonerskiej – objaśniał w rozmowie z WP. Warto dodać, że były tenisista jest dziś znanym kolekcjonerem sztuki współczesnej i właścicielem galerii.
Zobacz także
