
Jeśli ktoś nie znał asp. szt. Sylwestra Rosoła z Tolkmicka, to właśnie poznał. A to za sprawą emocjonalnego filmiku, w którym otwarcie skarży się na warunki pracy. "Syf na posterunku, podłogi uje****, palić trzeba w piecu codziennie, przyjeżdżać w dni wolne, podwórko oczyszczać ze śniegu..." – słyszymy w nagraniu, które obiegło internet. – Jest mi źle i niezręcznie. Na pewno nikt z policjantów nie życzyłby sobie takiej popularności – mówi w rozmowie z naTemat.
Jestem pewna, że nie będzie chciał ze mną rozmawiać. Moja pewność szybko topnieje, bo rozmawia chętnie i otwarcie. Zapewnia, że odpowie na wszystkie pytania.
– Wielkim nieszczęściem dla policji było to, że kolega, któremu to wysłałem, puścił to dalej. Wiadomość rozlała się z prędkością światła najpierw na WhatsAppie i innych komunikatorach, potem w mediach. Film ujrzał światło dzienne niespodziewanie i zupełnie niepotrzebnie – mówi mi na wstępie Kierownik IV Rewiru Dzielnicowych w Tolkmicku (pow. elbląski), asp. szt. Sylwester Rosół.
"Syf na posterunku, podłogi uje****"
Chodzi o filmik, w którym, najdelikatniej mówiąc, Sylwester Rosół skarży się na trudne warunki pracy w swojej jednostce. Mimo że piastuje stanowisko Kierownika IV Rewiru Dzielnicowych w Tolkmicku, musi przy okazji ogarniać bezpłatny etat sprzątacza, palacza i osoby odśnieżającej. A przy tym nadążać z wynikami swojej pracy, bo przecież liczą się statystyki.
"Ale taką mam refleksję… K****! Od trzech miesięcy nie ma palacza i sprzątaczki, a raz wyniki nie poszły i jaki to jest k**** problem w tej komendzie. Syf na posterunku, podłogi uje****, palić trzeba w piecu codziennie, przyjeżdżać w dni wolne, podwórko oczyszczać ze śniegu... Wyniki niewysłane…"
Nie umieszczę nagrania tutaj, bo nie mam na to zgody.
– Ulało się panu? Poczuł pan bezsilność? – pytam wprost.
– Ulało – przyznaje. – Ale te słowa nie były skierowane personalnie do nikogo. Wyrażały bezsilność wobec całego systemu, że w XXI wieku takie rzeczy wciąż się zdarzają. Filmik miał trafić do kolegi, który mi niedźwiedzią przysługę zrobił i go podał dalej. Myślę, że podobnych nagrań w sieci krąży codziennie setki, może nawet tysiące, wśród kumpli i przyjaciół. Użyłem języka pasującego do kotłowni.
Ale stało się. Nagranie obiegło internet, szybko stało się viralem.
Cała Polska stanęła murem za policjantem, który jeszcze niedawno ratował zalane Tolkmicko. Internauci piszą wspierające komentarze.
– To naprawdę bardzo miłe, bo wiem, że nie zostałem z tym wszystkim sam. Ale wie pani, to chyba też świadczy o tym, że gdzieś jednak taki problem istnieje. Ludzie się z tym utożsamiają. To nie jest tak, że ktoś mnie nagle polubił, ludzie raczej chcą powiedzieć, że też potrzebne są zmiany tam, gdzie pracują – przypuszcza.
Jednak bohater z nagrania nie czuje z tego tytułu satysfakcji. Wręcz przeciwnie.
– Jest mi o tyle przykro, że uderza to w dobry wizerunek policji. Nie chciałbym, żeby ktoś na podstawie jednego nagrania budował przekłamany obraz naszej formacji. Codziennie dziesiątki tysięcy policjantów pracują, żeby obywatele Polski i osoby przebywające w naszym kraju czuły się bezpiecznie, i jestem przekonany, że naprawdę wykonują swoją pracę dobrze – podkreśla.
asp. szt. Sylwester Rosół
Kierownik IV Rewiru Dzielnicowych w Tolkmicku
Rzeczywiście, temat trudnych warunków pracy w jednostce chętnie podchwyciły prawicowe media. Satysfakcji nie kryje m.in. TV Republika, która z radością krytykuje ministra MSWiA Marcina Kierwińskiego i chętnie nagłaśnia różne skandale obyczajowe w policji.
– Jest mi strasznie niezręcznie, że to wypłynęło. Powiedziałem o tym też mojemu komendantowi wojewódzkiemu, który zaprosił mnie na rozmowę. To mnie podbudowało. Komendant już wprowadził wszystkie potrzebne rozwiązania, miał je przygotowane od razu. Pewnie może mieć trochę żalu do mnie, że wcześniej o tym wszystkim nie wiedział.
Rzeczywiście, Sylwester Rosół nie zdążył jeszcze dobrze ochłonąć po medialnej burzy, a już tego samego dnia został wezwany do insp. Mirosława Elszkowskiego, komendanta Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Ten zaprosił go na rozmowę, żeby omówić problemy, dojść do ich źródła i możliwie szybko je rozwiązać.
Żal, owszem, komendant insp. Mirosław Elszkowski musiał mieć, bo jak czytam w oświadczeniu KWP, "poinformował funkcjonariusza, że jego zachowanie i sposób przekazania informacji zaprezentowany w nagraniu uważa za naganny i godzi w innych funkcjonariuszy oraz policyjny mundur".
A policyjny mundur Sylwester Rosół założył w 1999 roku. Od 2007 roku jest kierownikiem IV rewiru dzielnicowych. W Tolkmicku cieszy się dużym szacunkiem, a mieszkańcy dopingują go także w tej sprawie.
Mówi mi, że dzielnicowy to taki lekarz pierwszego kontaktu. Musi być czasem wścibski, czasem pojawić się tam, gdzie inni policjanci nawet by nie zajrzeli.
I rzeczywiście, wystarczy przejrzeć lokalne serwisy. Dzielnicowy z Komendy Wojewódzkiej w Bydgoszczy ratuje mężczyznę w kryzysie bezdomności. Inny, z gminy Grabowiec, pomaga 47-latkowi, który przez kontuzję nogi nie był w stanie ogrzać domu i został praktycznie odcięty od świata.
Co chwilę pojawiają się podobne historie: policjanci palą w piecach schorowanym starszym ludziom, robią im zakupy, zaglądają tam, gdzie ktoś od dawna nie otwiera drzwi.
– A pana nie ma kto uratować? – drążę.
– Ale mnie nie trzeba ratować. Nie czuję się zagrożony – odpiera.
Zapewnia, że nie ma żalu do przełożonych.
– Chciałem po prostu, żebyśmy mieli tutaj w miarę możliwości dobre warunki do pełnienia służby. Sprzęt, który mamy w policji naturalnie się zużywa. Obiekty podlegają eksploatacji i niszczeniu. Rozumiem to doskonale.
Komendant w Elblągu straci stanowisko
Po tym, co się stało, Komendant miejski w Elblągu ma zostać odwołany. Minister Kierwiński, który mimo że "nie pochwala takiego języka w służbach", przyznał, że "w elbląskiej komendzie zabrakło właściwego zarządzania ludźmi".
Mój rozmówca nie chciał komentować dymisji.
– To była decyzja komendanta wojewódzkiego. Jeśli komendant widział ku temu przesłanki, należy to uszanować – ucina.
Niedługo po naszej rozmowie Sylwester Rosół opublikował na swoim profilu na Facebooku nagranie, w którym odniósł się do sprawy.
Sytuacja rozpaliła środowisko policyjne. Udało mi się porozmawiać z funkcjonariuszami, którzy może i nie palą w piecu czy nie sprzątają, ale oceniają warunki swojej pracy jako skandaliczne.
– Siedzimy wszyscy w jednym pokoju – tu ktoś kogoś przesłuchuje, tu pani płacze przy wypełnianiu Niebieskiej Karty, a ja, cóż, zdejmuję spodnie i przebieram się w mundur. Ktoś inny je kanapkę, a kolega rozmawia przez telefon. Metraż nie spełnia norm nawet dla jednej osoby, a jest nas więcej – opowiada Michał (imię zmienione), policjant z wieloletnim stażem.
– Nie może pan się przebrać w szatni? – dopytuję.
– Ale my nie mamy szatni.
Jak mówi dalej, budynek, w którym pracuje, nie spełnia norm bezpieczeństwa.
Michał
policjant
Michał mówi, że ani on, ani jego koledzy, nie skarżą się przełożonym w obawie przed konsekwencjami. Z pracy nie odejdzie, ma rodzinę na utrzymaniu.
I wylicza dalsze bolączki: – Mamy pomieszczenie socjalne, metr na metr. Mieści się tam tylko lodówka i zlew. Nie usiądziesz, bo nie ma ani gdzie, ani jak. W apteczce są bandaże, ale z 2012 roku. Zgłosiłem to. Usłyszałem: "Takie muszą być i tyle"
Michał
policjant
Aferę w Tolkmicku komentuje krótko i gorzko: – Pewnie już tam wszyscy jadą napalić w piecu. Inny funkcjonariusz, Grzegorz (imię zmienione), zdziwiony nagraniem nie był.
– Policjant z Tolkmicka powiedział po prostu prawdę. Ujawnił, jak wygląda praca w tej formacji. Ani dla mnie, ani dla moich kolegów, nie jest to zaskoczenie, bo my wiemy, jak jest. Jedyne zaskoczenie to to, że tak nagle wystrzelił z tymi przekleństwami. Po prostu nie dał już rady. Nic dziwnego: ani palenie w piecu, ani sprzątanie, to nie są zadania dla policjanta.
Grzegorz
policjant
Grzegorza cieszy natomiast, że związki zawodowe stanęły murem za dzielnicowym z Tolkmicka. Rzeczywiście, jak wynika z oficjalnego stanowiska Zarządu Głównego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów, może on liczyć na wsparcie.
"Policjanci mają prawo do emocji, gdy brakuje ludzi, sprzętu i realnego wsparcia organizacyjnego, a odpowiedzialność pozostaje taka sama – albo większa" – czytam w oświadczeniu. Wracam do Sylwestra Rosoła: – Nagranie przyniosło jakieś korzyści? – dopytuję.
– Mam nadzieję, że mimo wszystko ten filmik pozwoli policjantom, którzy mają podobne problemy, porozmawiać ze swoimi przełożonymi. Być może w ich wydziałach i jednostkach również można usprawnić niektóre sprawy. Nie chodzi przecież o żadne "rarytasy", tylko o poprawę warunków pracy.
Zobacz także
