
Tegoroczna zima poważnie dała się we znaki europejskim lotniskom. Najpierw przez blisko tydzień setki lotów dziennie musiał odwołać port w Amsterdamie. Teraz marznący deszcz i opady śniegu storpedowały pracę jednego z największych portów w Niemczech. Sytuacja jest wręcz fatalna.
Podróże po Europie stały się tej zimy drogą przez mękę. Amsterdam najgorsze chwile ma za sobą, polskie miasta przynajmniej na razie także dobrze stawiają opór niełatwym warunkom. W piątek 6 lutego kapitulację ogłosił natomiast port w Berlinie. Sytuacja już drugi dzień z rzędu jest tam fatalna i kończy się odwołaniem dziesiątek lotów.
Lotnisko w Berlinie przegrało z zimą. Ogromne opóźnienia i masowe odwołania lotów
Port w Berlinie to jedno z największych lotnisk w Europie i ważny punkt docelowy, ale i przesiadkowy. Niestety, w czwartek 5 lutego działało ono tylko przez kilka godzin, a w piątek 6 lutego do południa nie obsłużono ani jednego lotu.
Powód? Marznące opady deszczu, które doprowadziły do oblodzenia pasa startowego. Problemem są także opady śniegu, utrudniające utrzymanie nawierzchni w dobrym stanie. W efekcie tylko w piątek anulowano ok. 50 lotów. Na liście są połączenia wewnętrzne, ale i te do Antalyi i Izmiru w Turcji, czy Helsinek w Finlandii, albo francuskiego Paryża. A los wielu połączeń pozostaje bardzo niepewny.
Opóźnienia na lotnisku Berlin Brandenburg są bowiem ogromne. Z aktualnego systemu wynika, że pierwsze samoloty wystartowały ok. godziny 12:30. Kolejne będą puszczane stopniowo. Problem w tym, że były to loty zaplanowane na 5:45 i 6:00 rano. Ich opóźnienie wynosi zatem blisko 7 godzin. Ci, którzy mieli lecieć popołudniowymi połączeniami, również muszą liczyć się z tym, że nie wystartują o czasie.
W Berlinie problemy nie tylko z lotami wychodzącymi
Komentując aktualną sytuację na lotnisku, port w Belinie opublikował jedynie lakoniczny komunikat w mediach społecznościowych. "Ze względu na warunki pogodowe na BER nie ma obecnie możliwości startu i lądowania. Przed przyjazdem na lotnisko sprawdź swój status lotu z liniami lotniczymi" – poinformowano w piątek o godzinie 6:40 rano. Dodajmy, pierwszy samolot miał tam wystartować godzinę wcześniej.
O godzinie 13:00 lotnisko dodało jeszcze jeden komunikat, informując o trwających utrudnieniach. "Nadal występują ogromne opóźnienia i odwołania lotów. Linie lotnicze same decydują o tym, czy loty zostaną odwołane. Proszę regularnie sprawdzać swój status lotu" – przekazano podróżnym.
Piątkowe utrudnienia dotknęły jednak nie tylko loty startujące z Berlina, ale i tam lądujące. Wszystkie przyloty, które miały odbyć się 6 lutego przed południem, zostały anulowane lub przekierowane na inne lotniska. Dla podróżnych oznacza to ogromny stres i chaos komunikacyjny. Przez masowość w takiej sytuacji znalazły się tysiące osób.
Zobacz także
