Lindsey Vonn miała wypadek na igrzyskach. Zabrała głos.
Lindsey Vonn miała wypadek na igrzyskach. Zabrała głos. Facebook/Lindsey Vonn

Lindsey Vonn podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich we Włoszech doznała poważnego wypadku. Zawodniczka tuż po starcie zaliczyła fatalny w skutkach upadek. Dramat Vonn trwa, a ona sama zabrała głos na temat swojego stanu. Opisała też ze szczegółami okoliczności wypadku. "Nie żałuję niczego" – zadeklarowała.

REKLAMA

Lindsey Vonn zaledwie kilka dni przed zimowymi igrzyskami zerwała więzadło w kolanie, jednak mimo to zdecydowała się wziąć udział w rywalizacji. Niestety, krótko po starcie doszło do koszmarnego upadku sportsmenki. Lakoniczne informacje na temat stanu zdrowia Vonn tylko wzmagały niepokój kibiców. W końcu głos zabrała sama zawodniczka.

Lindsey Vonn o swoim stanie zdrowia. Opisała szczegóły wypadku

Amerykańska sportsmenka z pewnością nie tak wyobrażała sobie olimpijski start. Groźny wypadek na oczach całego świata już po kilkunastu sekundach wykluczył ją z rywalizacji. 41-letnia narciarka alpejska upadła, a kibice usłyszeli jej krzyk, a następnie ciszę. Została zabrana przez śmigłowiec do szpitala.

We wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych Lindsey Vonn wyznała, że jej marzenie o igrzyskach olimpijskich nie skończyło się tak, jak by tego chciała. "Zabrakło mi zaledwie 5 cali (12 centymetrów), by utrzymać linię przejazdu. Moje prawe ramię zahaczyło o tyczkę, co mną obróciło i doprowadziło do upadku. Moje więzadło krzyżowe i dawne kontuzje nie miały absolutnie nic wspólnego z tym zdarzeniem. Niestety, doznałam skomplikowanego złamania kości piszczelowej. Obecnie stan jest stabilny, ale będę potrzebować kilku operacji, aby wszystko właściwie poskładać" – ujawniła.

Vonn zadeklarowała, że mimo to nie żałuje decyzji o starcie w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina. Jak podkreśliła: "Choć wczorajszy dzień nie zakończył się tak, jak miałam nadzieję, i pomimo intensywnego fizycznego bólu, który mi sprawił, nie żałuję niczego. Stanięcie w bramce startowej było niesamowitym uczuciem, którego nigdy nie zapomnę. Świadomość, że tam stałam i miałam szansę na wygraną, jest zwycięstwem samym w sobie. Wiedziałam też, że start wiąże się z ryzykiem. Narciarstwo alpejskie zawsze było i będzie niesamowicie niebezpiecznym sportem".

Jak zauważyła 41-latka, ryzyko podejmujemy tak w sporcie, jak i w życiu, i nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Lindsey Vonn zwróciła się do kibiców z całego świata, wyrażając nadzieję, że jej historia doda im skrzydeł.

"Marzymy. Kochamy. Skaczemy. I czasem upadamy. Czasem pękają nam serca. Czasem nie udaje nam się spełnić marzeń, które były na wyciągnięcie ręki. Ale na tym polega piękno życia: możemy próbować. Ja spróbowałam. Marzyłam. Skoczyłam. Jeśli macie zapamiętać coś z mojej drogi, to mam nadzieję, że będzie to odwaga do podejmowania wielkich wyzwań. Życie jest zbyt krótkie, by nie dawać sobie szansy. Bo jedyną prawdziwą porażką w życiu jest nie próbować. Wierzę w was, tak samo jak wy wierzyliście we mnie" – podsumowała dłuższy wpis.

Poważne konsekwencje wypadku Lindsey Vonn

Wypadek Amerykanki podczas zimowych igrzysk będzie mieć dla niej poważne konsekwencje, nie tylko zdrowotne. Jak podają media, Vonn przeszła dwie operacje w szpitalu w Treviso, a podczas pobytu w placówce towarzyszyli jej ojciec, brat i dwie siostry, którzy widzieli jej upadek z linii mety.

Alan Kildov w rozmowie z Associated Press opowiadał o tym przerażającym momencie, podkreślając zarazem, że jego córka jest pod dobrą opieką lekarzy. Jednocześnie ojciec Lindsey Vonn zapowiedział:

– Ma 41 lat i to koniec jej kariery. Lindsey Vonn nie będzie już startować w zawodach narciarskich, dopóki będę miał cokolwiek do powiedzenia w tej sprawie.

Kildov podkreślił również to, o czym wspominała olimpijka w swoim wpisie – że wcześniejsze kontuzje i problemy z więzadłem w kolanie nie miały wpływu na sceny, które rozegrały się w niedzielę.

– Udowodniła, że ​​jest w stanie funkcjonować na bardzo wysokim poziomie podczas dwóch zjazdów treningowych. Otrzymała zgodę od lekarzy najwyższej klasy na jazdę na nartach – przekazał dziennikarzom.