Matura Krzysztofa Wiśniewskiego staje się paliwem w wojnie o przywództwo na Dolnym Śląsku.
Matura Krzysztofa Wiśniewskiego staje się paliwem w wojnie o przywództwo na Dolnym Śląsku. Fot. Powiat Karkonoski, Facebook

Spór o maturę starosty karkonoskiego Krzysztofa Wiśniewskiego przerodził się w otwartą wojnę frakcji w dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej. Walka o władzę w ważnym dla partii Donalda Tuska regionie trwa w najlepsze.

REKLAMA

O wykształceniu Krzysztofa Wiśniewskiego mówiło się w powiecie od dawna. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", pytania o jego maturę regularnie wracały na sesjach rady, aż w styczniu starosta postanowił przeciąć spekulacje. Publicznie zapewnił, że zdał egzamin dojrzałości w Zespole Szkół Mistrzostwa Sportowego i pokazał swoje świadectwo.

Na tym jednak wątpliwości się nie skończyły, wręcz przeciwnie. Dyrektorka wskazanej szkoły zajrzała do archiwów z lat, w których Wiśniewski miał się tam uczyć. W dziennikach nie znalazła go ani jako ucznia, ani maturzysty. Rzekomy wychowawca klasy maturalnej również nie rozpoznaje w staroście swojego byłego podopiecznego.

Efekt jest taki, że dziś na stole leży nie tylko polityczny spór o wiarygodność samorządowca, lecz także pytanie, czy świadectwo maturalne, na które się powołuje, w ogóle odzwierciedla rzeczywistość.

Walka w KO na Dolnym Śląsku, czyli Jaros kontra Pokój

Wiśniewski jest bliskim współpracownikiem Michała Jarosa, szefa dolnośląskich struktur KO i wiceministra finansów oraz rozwoju. To właśnie do niego część działaczy ma dziś pretensje, że wiedząc o krążących od dawna zarzutach nie zareagował wcześniej i nie przeciął sprawy wewnątrz struktur partii.

Po drugiej stronie barykady stoi Jerzy Pokój, przewodniczący sejmiku wojewódzkiego i zarazem główny rywal Jarosa w nadchodzącym starciu o przywództwo na Dolnym Śląsku. To wokół niego grupuje się frakcja, która chce odsunąć Wiśniewskiego ze stanowiska i oczyścić wizerunek koalicji przed partyjnymi wyborami.

Dodatkowych emocji dodaje wątek dokumentów dotyczących sprawy, które miały trafić do sejfu przewodniczącego sejmiku. Dla jednej strony to próba zabezpieczenia dowodów, a dla drugiej symbol wewnętrznych gierek i wojny na haki.

Prokuratura się waha, radni przyspieszają

Spór polityczny szybko doczekał się prokuratorskiego wątku. W związku z podejrzeniem podrobienia świadectwa maturalnego wszczęto śledztwo. Na razie jednak nie wiadomo, który organ ostatecznie się nim zajmie. Prokuratura w Jeleniej Górze złożyła wniosek o wyłączenie z prowadzenia sprawy, tłumacząc to konfliktem interesów. Decyzja o przeniesieniu postępowania wciąż czeka na rozstrzygnięcie.

Brak zarzutów karnych nie powstrzymał jednak ruchów w samym powiecie. Wicestarosta Mirosław Górecki i kilku innych radnych złożyło formalny wniosek o odwołanie Wiśniewskiego z funkcji. Sesja, na której radni zdecydują o dalszym losie starosty, została wyznaczona na 17 lutego. To właśnie wtedy okaże się, czy lokalna koalicja jest w stanie przetrwać ten kryzys, czy też konflikt o maturę zakończy się polityczną egzekucją.

Zrobili mu "piekło na ziemi"

Sam zainteresowany nie zamierza oddawać stanowiska bez walki. Na posiedzeniach rady powiatu reaguje emocjonalnie, mówiąc o nagonce, hejcie i atakach wymierzonych nie tylko w niego, ale również w jego bliskich. Z jego perspektywy cała sprawa to cyniczna rozgrywka wewnątrz partii, a nie uczciwa próba wyjaśnienia wątpliwości dotyczących wykształcenia.

Wiśniewski podkreśla, że to prokuratura ma prawo badać autentyczność jego dokumentów, a dopóki nie usłyszał zarzutów, traktuje działania części radnych jako próbę wykorzystania śledztwa do wewnętrznej walki o władzę. W ostrych słowach zarzuca swoim oponentom, że zafundowali jemu i rodzinie "piekło na ziemi” i nie liczą się ze skutkami osobistymi tej afery.