
Zakład Ubezpieczeń Społecznych wziął pod lupę tysiące pracowników przebywających na zwolnieniach lekarskich. Urzędnicy skrupulatnie sprawdzają, czy rzekomi chorzy nie traktują tego czasu jak płatnego urlopu. Okazuje się, że wielu z nich wpada przez własną lekkomyślność i wyjątkowo proste błędy.
Już w ubiegłym roku ZUS zwiększył liczbę kontroli zwolnień lekarskich, o czym szeroko pisaliśmy w naTemat. Przez różne wałki pracowników państwo (a więc tak naprawę wszyscy inni podatnicy) traciło miliony złotych, wypłacając zasiłek chorobowy osobom, które mogły normalnie pracować. Czas rekonwalescencji zamieniały na... pracowanie gdzie indziej, remontowanie mieszkania lub wycieczki za granicę.
ZUS kontroluje L4. Skala nadużyć jest ogromna
W samym tylko województwie lubuskim w całym 2025 roku przeprowadzono ponad 11 tysięcy kontroli. Jak informuje Polsat News, urzędnicy nakazali zwrot nienależnie pobranych pieniędzy na łączną kwotę prawie 800 tysięcy złotych.
Inspektorzy nie muszą nawet wychodzić zza biurka (co nie znaczy, że też tego nie robią), by złapać cwaniaka. Efektywną bronią stały się... media społecznościowe. ZUS nie przegląda sam profili, ale otrzymuje od "życzliwych" znajomych, współpracowników czy szefów donosy ze zrzutami ekranu.
Zakład ma bezwzględny obowiązek reagować na takie sygnały i sprawdzać, co chory robił podczas nieobecności w firmie. "Skala nadużyć wciąż jest zauważalna" – przyznała cytowana przez Polsat News regionalna rzeczniczka ZUS, Agata Muchowska.
Polacy wpadają przez przechwałki w social media. To nie wszystko
Historie ukaranych pracowników są zaskakujące. Serwis biznesinfo.pl opisuje mężczyznę, który na L4 wybrał się do Paryża. "Mężczyzna skrupulatnie relacjonował swój pobyt pod wieżą Eiffla na portalu społecznościowym, zapominając, że wśród jego obserwatorów mogą znajdować się osoby mniej przychylne jego turystycznym pasjom opłacanym ze składek innych obywateli" – czytamy.
Inny pacjent z kolei regenerował się na Zanzibarze. Zdradziło go zdjęcie z małpką na ramieniu. To już wystarczyło na dowód, by zwrócił pieniądze ZUS-owi. Zdarzają się też osoby, które na zwolnieniu rozkręcają własną firmę. I to taką, która stanowi bezpośrednią konkurencję dla obecnego pracodawcy.
Czasem absurdy sięgają zenitu. Biznesinfo.pl opisało taką sytuację: pewien lekarz był na zwolnieniu lekarskim i w tym czasie pracował jako lekarz, wystawiając zwolnienia lekarskie (!). Zintegrowany system informatyczny ZUS bez problemu to jednak wyłapał, bo jest powiązany z systemem elektronicznych zwolnień (e-ZLA).
Zobacz także
Co wolno robić na zwolnieniu w 2026 roku? Nowe przepisy ZUS
7 stycznia prezydent podpisał ustawę, która wprowadza wiele zmian. Jedne ułatwią życie pracownikom, drugie sprawią, że jeszcze łatwiej będzie można stracić i zwrócić zasiłek.
27 stycznia 2026 roku
Pierwsze zmiany już ułatwiają urzędnikom wyłapywanie oszustów. Zgodnie z komunikatem ZUS, "wprowadzono możliwość żądania przez ZUS od ubezpieczonego udzielenia wyjaśnień i informacji w sprawie, na potrzeby kontroli zaświadczenia lekarskiego". Inspektorzy weryfikują też dokumenty wystawiane na opiekę nad chorym członkiem rodziny.
13 kwietnia 2026 roku
Prawdziwa rewolucja w kontrolach zwolnień lekarskich nadejdzie wiosną. ZUS podaje, że będą mogli wylegitymować pracownika i "będą też uprawnieni do wstępu do miejsca przeprowadzania kontroli", czyli do mieszkania. W myśl nowych przepisów "pracą zarobkową, powodującą utratę zasiłku chorobowego, będzie każda czynność mająca charakter zarobkowy".
Zasiłek stracimy też wykonując jakiekolwiek działanie opóźniające powrót do zdrowia "z wyłączeniem zwykłych czynności dnia codziennego lub czynności incydentalnych" (czyli np. pójścia do sklepu czy na spacer, co obecnie jest zakazane).
1 stycznia 2027 roku
To będzie ułatwienie dla osób podejmujących zlecenia w różnych firmach. Według informacji ZUS "lekarz – na żądanie ubezpieczonego – nie będzie miał obowiązku wystawienia zwolnienia lekarskiego z określonego tytułu, jeżeli praca zarobkowa w jednym z tych miejsc będzie mogła być wykonywana".
ZUS
Dodatkowo m.in. zyskamy gwarancję sprawniejszej i szybszej obsługi przez ZUS, ponieważ wprowadzone będą "maksymalne terminy na wydanie orzeczenia (30 dni) oraz możliwość wniesienia ponaglenia".
