
Po zabiciu El Mencho w Meksyku zapanował chaos. Ze względu na napiętą sytuację polska ambasada wydała pilny komunikat. Zaapelowano do obywateli o ostrożność i przestrzeganie zaleceń władz. Część lotów do Meksyku została odwołana, a z mediów płyną doniesienia o aktach przemocy.
W niedzielę w Meksyku przeprowadzono operację wojskową, podczas której zabito El Mencho. Lider brutalnego kartelu CJNG (Cartel Jalisco Nueva Generacion), którego właściwe personalia to Nemesio Oseguera Cervantes, uznawany był za jednego z najpotężniejszych baronów narkotykowych w historii Meksyku i najbardziej poszukiwanego przestępcę w kraju. Wsparcie wywiadowcze podczas operacji służb zapewniły Stany Zjednoczone, co potwierdziła rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Przekazała ona również, że zginął lider kartelu i trzej członkowie, trzej zostali ranni, a dwaj aresztowani.
Po śmierci El Mencho w Meksyku zapanował chaos, a ambasady – w tym również polska – wydają pilne apele do obywateli.
Polska ambasada w Meksyku wydała komunikat
Na oficjalnym profilu polskiej ambasady w Meksyku wystosowano komunikat do obywateli, którzy przebywają w określonych regionach kraju.
"W związku z pogorszeniem sytuacji bezpieczeństwa w niektórych rejonach Meksyku, Ambasada RP w Meksyku zaleca wszystkim obywatelom Polski przebywającym w stanie Jalisco oraz ościennych stanach Michoacan, Guanajuato, Colima, Aguascalientes, Zacatecas i Nayarit śledzenie i dostosowanie się do zaleceń bezpieczeństwa władz stanowych" – czytamy.
Ostrzeżenia dla obywateli wystosowały także inne ambasady, w tym Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady oraz Rosji.
Zamęt w Meksyku po śmierci El Mencho
Chaos, który zapanował w Meksyku po śmierci szefa kartelu CJNG, objął głównie zachodnią i południowo-zachodnią część kraju, do których rzadziej podróżują turyści z Polski. Informacje o aktach przemocy płyną m.in. z aglomeracji Guadalajary i kurortu Puerto Vallarta na wybrzeżu Pacyfiku, gdzie podpalono m.in. hipermarket Costco.
Zobacz także
W lubianym przez turystów stanie Quintana Roo (na jego terenie zlokalizowane jest słynne miasto Tulum) w niedzielę podpalono co najmniej 11 samochodów. Lokalne media donosiły, jakoby uzbrojone grupy, działające głównie na drodze między Cancun a Meridą, przy stacji benzynowej nieopodal miejscowości Leona Vicario, miały zmuszać kierowców do wyjścia z pojazdów i podpalać je. Według medialnych przekazów zamknięto drogę wjazdową do Cancun od strony Meridy (w niedzielny wieczór była już przejezdna).
Tymczasem na południu stanu Oaxaca podpalono samochody przy popularnej wśród przyjezdnych trasie przejazdowej do stanu Chiapas, w miejscowości Juchitan de Zaragoza w Przesmyku Tehuantepec. Autostrada w niedzielny wieczór była przejezdna.
Jak podaje Interia, powołując się na PAP, podpalenia w Meksyku zgłaszano również w innych regionach, w tym Tulum, Playa del Carmen czy na wyspie Cozumel, gdzie pożar zajął jeden z minimarketów.
Z informacji płynących z lokalnych mediów wynika, że zaatakowano 51 oddziałów państwowego banku Banco del Bienestar, który zajmuje się głównie wypłatami programów socjalnych rządu. Sytuacja w kraju sprawiła, że co najmniej cztery banki zdecydowały się na zamknięcie placówek zlokalizowanych m.in. w stanach Jalisco, Colima i Nayarit.
W niedzielny wieczór nie było oficjalnych doniesień o rannych ani zmarłych w wyniku zamieszek w Quintana Roo. Mimo napiętej sytuacji w Meksyku obiekty odwiedzane przez turystów w Cancun i na Riviera Maya, w tym restauracje, hotele i plaże, w niedzielę funkcjonowały bez zmian.
– Nie w całym Meksyku te rzeczy się dzieją. Jak ktoś sobie odpoczywa na plaży w Karaibach, to prawdopodobnie niczego by nie zauważył. Tutaj, w rejonach środkowo-zachodniego Meksyku – zwłaszcza stan Jalisco, też Michoacan – to właśnie w tych rejonach zaczęły się ataki, podpalenia i cała ta sytuacja trudna – usłyszał korespondent RMF FM Paweł Żuchowski od dziennikarza Piotra Ewertowskiego, który przebywa w Guadalajarze. – Atmosfera była powiedziałbym apokaliptyczna, bo nie można było wyjść spokojnie na ulicę. Miasto było w ogniu po prostu.
Odwołano niektóre loty do Meksyku
W niedzielę część linii lotniczych poinformowała o odwołaniu lotów do Puerto Vallarta, Guadalajary i Manzanillo. Na ten ruch zdecydowali się przewoźnicy: United, Southwest, Alaska, Air Canada i WestJet/Sunwing.
W niedzielny wieczór lotniska w Meksyku funkcjonowały normalnie. Lokalna gazeta "Milenio" ostrzegała obywateli przed dezinformacją oraz treściami generowanymi przez AI: pojawiły się fałszywe informacje m.in. o podpaleniu samolotu czy też przejęciu przez kartel lotniska w Guadalajarze.
