
W 2025 roku do Polski sprowadzono prawie 180 tys. ton ziemniaków z 26 państw – zarówno z Unii Europejskiej, jak i spoza niej. To wyższy wynik niż w ubiegłych latach. Najwięcej zapłaciliśmy Niemcom. Tymczasem polski ziemniak ma potencjał... ale i problemy. A eksperci mają pomysł, jak temu zaradzić.
My, Polacy, wprost kochamy ziemniaki. Mamy ich bogatą kulturę, a na naszych stołach regularnie lądują frytki, talarki, kopytka, kluski śląskie, purée, placki, zapiekanki, krokiety, kotlety, babki i pyzy ziemniaczane. Nie zapominajmy też o ziemniakach w mundurkach i w całości: pieczonych w piekarniku, ognisku lub gotowanych. Laik mógłby sądzić, że Polska ziemniakiem stoi, ale rzeczywistość jest bardziej przyziemna. Nasz kraj produkuje co prawda własne warzywa, ale i importuje na potęgę. Tylko w zeszłym roku setki milionów złotych wydano na ziemniaki z Niemiec. Skąd jeszcze pochodzą warzywa, które kupujesz w sklepie?
Import ziemniaków do Polski. Oto, skąd pochodzą
W 2025 roku Polska importowała 179,71 tys. ton ziemniaków świeżych, schłodzonych, ziemniaków skrobiowych i sadzeniaków (kod CN 0701) – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Dla porównania, w 2024 roku było to o ponad siedem ton mniej. Warzywa sprowadzono z 26 krajów, zarówno z Unii Europejskiej, jak i spoza niej.
W 2025 roku najwięcej ziemniaków, bo 107,51 tys. ton, sprowadzono do Polski z Niemiec. To prawie 60 proc. wszystkich importowanych warzyw psiankowatych. Na podium uplasowały się również Holandia i Grecja, od których Polska kupiła kolejno 13,67 tys. ton i 12,26 tys. ton "kartofli".
Pierwszą dziesiątkę państw, z których importujemy ziemniaki, uzupełniają następujące:
Ile kosztuje sprowadzanie ziemniaków do Polski?
W 2025 roku Polska zapłaciła za sprowadzenie bulw blisko 288 mln zł (ściślej mówiąc, 287,76 mln). Oczywistym jest, że najwięcej kosztuje nas import ziemniaków z Niemiec. W 2025 roku odbiorcy z Polski zapłacili za nie 137,03 mln zł, co stanowi blisko 48 proc. wszystkich wydatków na te warzywa z zagranicy. Szybka kalkulacja pozwoli stwierdzić, że średnia cena kilograma ziemniaków z Niemiec w całym 2025 roku wynosiła niespełna 1,28 zł.
Zobacz także
Jeśli chodzi o wydatki na "pyry", podium pozostaje niezmienne: na drugim miejscu Holandia, a na trzecim Grecja, z wydatkami rzędu 31,1 mln zł i 26,21 mln zł. Przetasowanie nastąpiło na dalszych miejscach pierwszej dziesiątki – oto koszt importu ziemniaków do Polski z poszczególnych państw w 2025 roku:
Polski ziemniak może się wybronić... Pod kilkoma warunkami
Branżowy serwis Farmer.pl wskazuje, że polski ziemniak ma potencjał, a problemy branży ziemniaczanej wynikały "raczej z organizacji sprzedaży niż z nadmiaru towaru". Polska ma gleby i klimat, które pozwalają na rozwój upraw tych roślin. W minionym, 2025 roku mówiło się o "klęsce urodzaju", wskazywało na problemy w sprzedaży zbiorów, niskie ceny w hurcie i pojedyncze przypadki niewykopanych plantacji. Dr Wojciech Nowacki ze Stowarzyszenia Polski Ziemniak w rozmowie z serwisem mówi:
– Panika, jaka ogarnęła wówczas sektor ziemniaczany, z biegiem czasu zaczęła jednak powracać do stanu zbliżonego do normalnego, ale jeszcze i obecnie chce się zniechęcić polskich rolników do uprawy ziemniaka.
Dziennikarze serwisu Farmer.pl wskazują, że w 2025 roku powierzchnia upraw ziemniaka w UE wynosiła 1 478 tys. ha (rok wcześniej 1 391 tys. ha), co daje najwyższy areał od 2017 roku. Wzrost był największy w Belgii, Francji, Holandii i Niemczech. Dr Nowacki w rozmowie z medium zauważył, że jeśli Polska będzie zmniejszać uprawę ziemniaka, "na rynek nasz wpłynie ziemniak z innych krajów Europy północno-zachodniej". – Czy mamy stać się w przyszłości importerem ziemniaków? – pyta retorycznie.
GUS szacuje, że w 2025 roku w Polsce zebrano ok. 7,0 mln ton ziemniaków, co stanowi wzrost o 18 proc. w porównaniu z poprzednim, 2024 rokiem. Wzrósł także areał upraw i średni plon krajowy. Udział plonu handlowego szacuje się na ok. 75 proc. zbiorów.
– Nie mieliśmy więc w ostatnim sezonie żadnej większej klęski urodzaju, tylko nieco wyższe zbiory w porównaniu do ostatnich lat. Nasz rynek jest w stanie zagospodarować dużo większe zbiory ziemniaka. Potrzebna jest tylko lepsza organizacja produkcji i obrotu ziemniakami – komentuje dla serwisu dr Wojciech Nowacki, wskazując rozwiązania problemu.
