
Ponad 90 dokumentów – w tym trzy wywiady dotyczące kobiety, która oskarżyła Donalda Trumpa o napaść – nie znalazło się w ogromnym pakiecie akt dotyczących Jeffreya Epsteina, opublikowanym w ubiegłym miesiącu – podaje CNN. Departament Sprawiedliwości utrzymuje, że "niczego nie usunął".
Z dziennika dowodowego przekazanego prawnikom Ghislaine Maxwell, partnerki nieżyjącego Jeffreya Epsteina, wynika, że obejmuje on ok. 325 raportów FBI z przesłuchań świadków. Ponad 90 z nich – czyli ponad jedna czwarta – nie jest dostępna na stronie Departamentu Sprawiedliwości, podaje CNN.
Wśród nich są tzw. formularze 302, czyli kluczowe notatki agentów FBI dokumentujące przebieg rozmów ze świadkami. Eksperci podkreślają, że ich brak utrudnia pełne zrozumienie wieloletniego śledztwa w sprawie Epsteina i Maxwell.
Wśród 325 brakujących materiałów mają znajdować się również trzy wywiady z kobietą, która zgłosiła, że była wielokrotnie wykorzystywana przez Epsteina od ok. 13. roku życia. W rozmowach z FBI oskarżyła również Donalda Trumpa o napaść s*ksualną w latach 80.
Sprawę publicznie skomentował kongresmen Demokratów Robert Garcia. – Mamy ocalałą, która wysunęła poważne zarzuty wobec prezydenta. Istnieje jednak seria dokumentów, które – jak się wydaje – są możliwymi zapisami rozmów FBI z tą ocalałą, a które w rzeczywistości zniknęły i nie mamy do nich dostępu – powiedział w rozmowie z CNN.
Kobieta oskarżyła Jeffreya Epsteina i Donalda Trumpa o napaść. Była nastolatką
Z dokumentów wynika, że kobieta zadzwoniła na infolinię FBI 10 lipca 2019 r., czyli kilka dni po aresztowaniu Epsteina. Dwa tygodnie później została przesłuchana w kancelarii swojego prawnika. Według jednego z opublikowanych raportów 302, Epstein miał wykorzystywać ją w domu w Karolinie Południowej po tym, jak odpowiedział na jej ogłoszenie o opiece nad dziećmi. Do nadużyć miało dochodzić, gdy była nastolatką.
W trakcie rozmowy kobieta pokazała agentom znane zdjęcie Trumpa i Epsteina. Jej adwokat zaznaczył wówczas, że klientka jest "zaniepokojona wskazywaniem kolejnych osób, a zwłaszcza tych powszechnie znanych, z powodu obawy przed odwetem".
Dziennik dowodowy Maxwell wskazuje na trzy dodatkowe raporty 302 z sierpnia i października 2019 r. dotyczące tej samej osoby, a także trzy zestawy notatek z przesłuchań. Żaden z tych dokumentów – według CNN – nie jest obecnie dostępny w publicznym zbiorze akt.
Wśród ponad 3 mln stron opublikowanych materiałów znajduje się m.in. prezentacja FBI z 2025 r. wymieniająca "znane nazwiska" powiązane z Epsteinem. W jednym z fragmentów kobieta, której nazwisko ocenzurowano, twierdzi, że Trump zmusił ją do czynności s*ksualnej i uderzył w głowę po tym, jak Epstein ich sobie przedstawił. Do zdarzenia miało dojść między 1983 a 1985 r.
Zobacz także
Z kolei w pozwie przeciwko majątkowi Epsteina pojawia się powódka określona jako "Jane Doe 4", której biografia pokrywa się z opisem zawartym w aktach FBI. W pozwie czytamy, że Epstein miał latać z nią do Nowego Jorku i "zabierać Jane Doe 4 na intymne spotkania z innymi prominentnymi, zamożnymi mężczyznami", którzy mieli ją wykorzystywać. Jeden z tych "prominentnych mężczyzn" miał zmusić ją do czynności s*ksualnej", spoliczkować i zgwałcić. Nazwisko mężczyzny nie zostało w pozwie wymienione.
Kobieta została jednak uznana za "niekwalifikującą się do otrzymania odszkodowania" przez Epstein Victims' Compensation Program. Nie jest jasne, z jakiego powodu. W grudniu 2021 r. wycofała pozew, a jej prawnik poinformował lokalne media, że otrzymała finansową ugodę z majątku Epsteina.
Departament Sprawiedliwości USA: Nie usunęliśmy niczego
Donald Trump konsekwentnie zaprzecza jakimkolwiek nieprawidłowościom w związku z Epsteinem. Biały Dom określił zarzuty jako "fałszywe i sensacyjne", wskazując na wcześniejsze stanowisko Departamentu Sprawiedliwości, że "niektóre z dokumentów zawierają nieprawdziwe i sensacyjne twierdzenia dotyczące prezydenta Trumpa".
Rzecznik Departamentu Sprawiedliwości zaprzeczył, jakoby jakiekolwiek dokumenty zostały usunięte. – Nie usunęliśmy niczego i – jak zawsze mówiliśmy – wszystkie dokumenty objęte wnioskiem zostały opublikowane – oświadczył. Dodał, że brakujące materiały to "duplikaty, dokumenty objęte tajemnicą (privileged) lub część trwającego federalnego śledztwa".
CNN zaznacza, że część dokumentów była w ostatnich tygodniach czasowo usuwana i ponownie publikowana – m.in. w celu dodatkowej anonimizacji ofiar. Możliwe jest również, że niektóre raporty znajdują się w zbiorze pod innymi numerami seryjnymi lub z zanonimizowanymi oznaczeniami.
Niektórzy pokrzywdzeni twierdzą jednak, że nie odnaleźli na stronie Departamentu Sprawiedliwości własnych zeznań. – Wszyscy szukaliśmy naszych zeznań jako ofiary – powiedziała CNN Jess Michaels. Jej zdaniem mocno zredagowane i brakujące raporty sugerują, że "Departament Sprawiedliwości w rzeczywistości manipuluje całym krajem".
