Sylwester Gładyś
Poszukiwania dr. Sylwestra Gładysia. Fot. zoliborz.policja.gov.pl

Sylwester Gładyś kilka dni temu wyszedł z domu wyrzucić śmieci, potem poszedł do Parku Młocińskiego i tam ślad po nim się urywa. Trwają pilne poszukiwania znanego wykładowcy z Politechniki Warszawskiej. Córka naukowca zwróciła się z przejmującą prośbą i wspomniała o chorobie ojca.

REKLAMA

Doktor Sylwester Gładyś od lat jest zawodowo związany z Politechniką Warszawską, a studenci mogli go spotykać na zajęciach na Wydziale Transportu. Tymczasem do mediów napłynęły niepokojące wieści o zaginięciu wykładowcy.

W zeszły wtorek (24 lutego) 71-latek wyszedł ze swojego mieszkania przy ul. Encyklopedycznej w Warszawie, wyrzucił śmieci, a następnie poszedł do Parku Młocińskiego. Nie wiadomo, co dalej się z nim stało.

Poszukiwania Sylwestra Gładysia. Poszedł wyrzucić śmieci i już nie wrócił

"Dzięki przejrzeniu wszystkich monitoringów wiemy już, że po wyrzuceniu śmieci wszedł do Parku Młocińskiego tuż po godzinie 16:00 i skierował się ścieżką w stronę Wisły. Niestety z nagrań wynika również, że nie wyszedł z parku tym samym wejściem, którym wszedł. To bardzo trudna informacja, ale jednocześnie zawęża obszar naszych dalszych działań" – opisuje córka zaginionego naukowca.

Wskazała również jeden z najgorszych scenariuszy. "Chcemy też podzielić się trudną możliwością – istnieje scenariusz, że tata mógł wpaść do rzeki. Dlatego, jeśli mieszkasz w okolicach Wisły – również dalej w dół rzeki, nawet w stronę Włocławka i tamy – prosimy, rozglądaj się uważnie. Tata miał na sobie czerwoną, bardzo wyrazistą kurtkę, która może być widoczna z daleka" – zaapelowała pani Beata.

Sprawą zaginięcia Sylwestra Gładysia zajmują się policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa V. W komunikacie funkcjonariusze wymienili cechy charakterystyczne wykładowcy, które mogą być pomocne w poszukiwaniach.

Opisano, że zaginiony ma 180 centymetrów wzrostu i waży około 100 kilogramów. Ma krótkie, siwe włosy, uczesane na bok. Ma wąsy i brodę, nosi także okulary korekcyjne. Można też zaobserwować, że z powodu choroby trzęsą mu się ręce.

Zaginiony wykładowca z Warszawy choruje

O chorobie napisała także córka Gładysia. Okazuje się, że wykładowca od lat zmaga się z objawami Parkinsona i najprawdopodobniej obecnie nie przyjmuje leków.

"Razem z policją, medykami, harcerzami, studentami mojego taty, przyjaciółmi i rodziną przeszliśmy setki kilometrów. Przeczesaliśmy dokładnie cały park. Sprawdziliśmy teren wzdłuż Wisły – 12 kilometrów w dół rzeki (...) Nie znaleźliśmy nawet najmniejszego śladu – czapki, kijków, czegokolwiek – co pozwoliłoby nam ustalić, gdzie przebywał. Tata od sześciu dni nie brał leków na chorobę Parkinsona" – napisała.

Przez to może być otumaniony. "Wszystkie osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu zaginionego, proszone są o kontakt z komendą policji na Bielanach, ul. Żeromskiego 7 osobiście, telefonicznie pod numerami (47) 723 71 61, (47) 723 71 55, (47) 723 71 56, całodobowymi numerami 112 i 997 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej oficer.prasowy.krp5@ksp.policja.gov.pl" – podała policja.