
Turyści z Bliskiego Wschodu w ostatnich latach tłumnie przyjeżdżali do Zakopanego. Wojna na Bliskim Wschodzie budzi jednak pytanie, czy w tym sezonie również pojawią się pod Tatrami.
Widok arabskich turystów spacerujących po Krupówkach nikogo już nie dziwi. Goście z krajów Zatoki Perskiej chętnie wybierają Zakopane na wakacyjny wypoczynek. Teraz jednak napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawia, że branża turystyczna z Podhala z uwagą śledzi rozwój wydarzeń.
Zakopane od lat przyciąga turystów z krajów arabskich
W ostatnich latach Zakopane stało się popularnym kierunkiem wśród turystów z takich państw jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Kuwejt czy Oman. W sezonie letnim na Krupówkach bez trudu można spotkać całe rodziny z Bliskiego Wschodu.
Miasto zaczęło nawet dostosowywać do nich swoją ofertę. W restauracjach pojawiły się karty dań w języku arabskim, a część lokali oferuje potrawy z certyfikatem halal. W hotelach coraz częściej pracują osoby mówiące po arabsku. Jednak ograniczenia w ruchu powietrznym nad Bliskim Wschodem stawiają przyszłość tego sektora turystyki pod znakiem zapytania.
Zobacz także
Wojna na Bliskim Wschodzie. Czy polscy hotelarze mają się czego obawiać?
Mimo niepewnej sytuacji na Bliskim Wschodzie hotelarze na Podhalu zachowują spokój. Jak podkreślają, w statystykach ogólnych turyści z krajów arabskich nadal stanowią stosunkowo niewielki odsetek wszystkich odwiedzających Tatry.
– Trzeba wskazać jednoznacznie: tylko dwa procent gości na Podhalu stanowili w zeszłym roku goście z Bliskiego Wschodu, więc spokojnie obserwujemy, co się dzieje – stwierdził Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej w rozmowie z RMF FM.
Z jego słów wynika zatem, że nawet ewentualne zmniejszenie liczby przyjezdnych z Bliskiego Wschodu nie wpłynie na stabilność polskiej branży turystycznej.