
Phuket to ulubiona wyspa Polaków podróżujących do Tajlandii. Niestety w ostatnim czasie nie ma ono dobrej passy. Wielu podróżnych utknęło tam z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Teraz doszło do poważnego zdarzenia na pasie startowym.
W środę 11 marca doszło do tymczasowego zamknięcia lotniska na Phuket. Decyzja zapadła błyskawicznie po tym, jak poważne problemy podczas lądowania miał samolot linii Air India. Maszyna zablokowała jedyny pas startowy portu, uniemożliwiając starty i lądowania.
Lotnisko na Phuket nagle zamknięte. Wszystko przez twarde lądowanie
O niebezpiecznym zdarzeniu w Tajlandii poinformował "Reuters". Z przekazanych przez nich informacji wynika, że samolot Air India Express o numerze lotu AXB938 lecący z Hajdarabadu miał poważne problemy podczas lądowania.
Maszyna dotknęła pasa startowego ok. godziny 11:29 czasu miejscowego, czyli o godzinie 5:29 w Polsce. Jak czytamy w materiale, samolot zaliczył "twarde lądowanie", które doprowadziło do jego uszkodzenia.
Na skutek mocnego zderzenia z ziemią w samolocie doszło do uszkodzenia podwozia. Jak widać na zdjęciach opublikowanych w sieci, maszyna straciła przednie koło. W konsekwencji nie mogła kołować na swoje miejsce i zablokowała pas startowy. Równocześnie uniemożliwiając działanie całego portu. Jego praca została sparaliżowana na kilka godzin.
Zobacz także
Twarde lądowanie w Tajlandii. Pasażerom nic się nie stało
Wiadomo już, że na pokładzie samolotu znajdowało się 140 osób, w tym 7 członków załogi. Na szczęście na skutek twardego lądowania nikt nie został rannych. Pasażerowie sprawnie opuścili pokład, aby można było odholować uszkodzoną maszynę.
Z informacji przekazanej przez lotnisko wynika, że utrudnienia na lotnisku w Phuket mogą potrwać do godziny 18:00 czasu miejscowego, czyli do południa w Polsce. Oby te przewidywania okazały się trafne. Uszkodzone samoloty potrafią bowiem blokować pasy startowe nawet na kilkanaście godzin.
