Szwedzki bank każde trzymać 400 zł w gotówce w domu. Dlaczego?
Rząd w Szwecji apeluje o gromadzenie gotówki i zapasów w domu. Trzeba być gotowym na 72h kryzysu Fot. David Pereiras / Shutterstock

Szwedzki bank centralny zaapelował o trzymanie w domach 1000 koron (ok. 400 zł) w gotówce na wypadek kryzysu. Równocześnie tamtejszy rząd wzywa obywateli do tworzenia własnych zapasów żywności i paliwa i sam inwestuje miliony w państwowe rezerwy. Tak przygotowuje się na najczarniejsze scenariusze, ale wszystkie te porady przydadzą się też Polakom.

REKLAMA

Obecna sytuacja geopolityczna na świecie wydaje się znacznie bardziej napięta niż zazwyczaj. Zaognienie sytuacji na Bliskim Wschodzie na pewien czas zdominowało nagłówki, ale w Ukrainie czy Strefie Gazy wciąż trwają wojny. Rządy pozostałych państw szykują się na wszelki wypadek i zachęcają do tego samego swoich obywateli.

Gotówka w domu na czarną godzinę. Ile warto trzymać?

Na początku marca Riksbank, czyli szwedzki bank centralny, wystosował nowy apel (już wcześniej były podobne w Holandii i właśnie w Szwecji). Zaleca, że w domu powinno się trzymać 1000 koron na osobę, co przy obecnym kursie daje ok. 400 złotych. Tyle powinno pomóc nie tylko Szwedowi, ale i Polakowi.

Bank podkreśla, że posiadanie gotówki to ważny element bezpieczeństwa w dobie pełnej cyfryzacji. "Gotówka może być również używana, gdy płatności cyfrowe nie są możliwe, na przykład w przypadku przedłużających się przerw w dostawie prądu lub przepływie danych" – czytamy w komunikacie Riksbanku.

Ta kwota to tylko wskazówka. Jeśli trzeba, można mieć jej mniej lub więcej. Po prostu chodzi o to by mieć jakiekolwiek pieniądze w gotówce. Obywatele powinni też zadbać o różnorodne formy płatności. Eksperci z banku radzą, aby mieć przy sobie fizyczne karty od różnych operatorów (czyli np. i Visa i Mastercard) oraz aktywne aplikacje mobilne.

Szwecja gromadzi zapasy żywności i paliwa. Obywatele mają robić to samo

Kilka dni później szwedzki rząd ogłosił, że intensywnie wzmacnia swoją obronę cywilną. Bloomberg donosi, że Sztokholm powraca do zimnowojennej strategii, budując rezerwy strategiczne.

"Rząd przeznacza 575 milionów koron (ok. 230 mln zł - red.) w 2026 roku na początkową fazę tworzenia zapasów, co jest częścią szerszego, wieloletniego planu wzmacniania obrony cywilnej" – podaje portal.

Pieniądze pójdą na zakup zboża, paliwa oraz sprzętu medycznego, które będą trzymane w magazynach północy kraju. Władze nie ukrywają powagi sytuacji. Szwedzki rząd wezwał również swoich obywateli do zgromadzenia własnych, domowych zapasów wody i jedzenia na co najmniej 72 godziny.

Unijna strategia gotowości na wypadek kryzysu. Co przygotować na 72 godziny?

Szwedzkie przygotowania mogą brzmieć niepokojąco, ale historia pokazała, że lepiej dmuchać na zimne. To również część strategii Unii Europejskiej od dawna przypomina rządom i obywatelom, jak ważna jest gotowość na wypadek kryzysu.

Zalecenia nie dotyczą wyłącznie wojen. Równie realnym niebezpieczeństwem są zmasowane cyberataki (np. na banki), blackouty (przerwy w ostawie prądu) czy klęski żywiołowe (np. powodzie).

Według oficjalnych wytycznych każdy z nas powinien być samowystarczalny przez pierwsze trzy doby (stąd 72 godziny) od wystąpienia zagrożenia. Dlatego właśnie mieszkańcy wielu krajów otrzymują broszury podobne do naszego PoradnikaBezpieczeństwa (tak, Szwedzi też mają swój odpowiednik).

Odpowiednie przygotowanie społeczeństwa to podstawa, która pozwala służbom działać sprawniej w momentach, gdy liczy się każda sekunda. Kiedyś taka przezorność była domeną surwiwalowców i preppersów, ale obecnie stworzenie np. plecaka ewakuacyjnego nie tylko daje poczucie spokoju, ale pomoże szybko reagować w nagłych sytuacjach.