Gen. Komornicki obnaża ranking o sile armii. 21. miejsce Polski to mydlenie oczu

– Jeśli chodzi o wydatki, maszerujemy w kierunku, żeby stać się pierwszą armią w Europie, ale jesteśmy na początku drogi. Źle wydajemy pieniądze – mówi w Rozmowie naTemat gen. Leon Komornicki. Zapytaliśmy o ranking Global Firepower, w którym Polska zajęła 21. miejsce na 145 państw. Chodzi o potencjał sił militarnych na świecie.

– W Europie powinniśmy być w czołówce. 21. miejsce nie powinno nas zadowalać – podkreśla rozmówca naTemat. Dodaje, że ranking Global Firepower jest "klasyfikacją dla przeciętnego śmiertelnika".

Polska na 21. miejscu w rankingu Global Firepower. A jak jest naprawdę?

– Dla fachowców i wojskowych to informacja, którą traktuje się z przymrużeniem oka. Nie odzwierciedla prawdziwej sytuacji, czyli zdolności sił zbrojnych do realizacji zadań w ramach potencjału obronnego państwa. Ranking nie nadąża za współczesnością i trzeba zmienić kryteria – wskazuje gen. Leon Komornicki.

Warto zaznaczyć, że w rankingu Global Firepower autorzy uwzględniają 60 różnych czynników. Krytycy raportu wskazują, że opiera się on na wskaźnikach, które nie pokazują stanu faktycznego. Skupia się na przykład na ilości sprzętu, a nie jego jakości czy nowoczesności. Ponadto ranking nie bierze pod uwagę choćby członkostwa w sojuszach.

Gen. Komornicki zauważa, że wielu czynników nie wzięto pod uwagę. – Rosja zajmuje w tym rankingu zaszczytne drugie miejsce, ale jaka jest jej skuteczność w wojnie w Ukrainie? Minęły cztery lata i nie zrealizowali celów Władimira Putina. Albo jak oceniać zdolność armii ukraińskiej (20. miejsce - red.)? Nie ma co ukrywać faktu, że działa w tej wojnie, głównie dzięki wsparciu z Zachodu. Poza tym mamy cyberprzestrzeń i zagrożenie wojną hybrydową, a wojna informacyjna trwa cały czas. O tym też trzeba pamiętać – wylicza.

Na jakość sił zbrojnych składa się m.in. rozpoznanie, zdolności odwetowe, całe zaplecze. Nie podlega ocenie stopień przygotowania dowództw i sztabów. Do tego dochodzą ćwiczenia, doświadczenie bojowe, ponieważ jeśli nie ma wojny, to nie ma innego sposobu, żeby przygotować armię w warunkach zbliżonych do pola walki. Siły zbrojne muszą być gotowe do wyjścia ze strefy komfortu.

Gen. Leon Komornicki

Były wojskowy zaznacza, że "siły odstraszania buduje się nie tylko w oparciu o zdolność armii, ale całego potencjału państwa". To jak właściwie ocenić stan polskiej armii?

Mamy też poważne kłopoty. Nasza armia nie jest przygotowana w pełni do tego, żeby wykonać swoje zadania, uwzględniając terytorium naszego kraju, jego ukształtowanie. Mamy ciężkie czołgi na wyposażeniu, wypasione Abramsy, ale czy nasza infrastruktura jest przygotowana? Koleje, drogi, mosty, żeby te czołgi mogły efektywnie działać. Ile będziemy mieli sprzętu? Czy te siły są gotowe do prowadzenia długiej, wyczerpującej obrony?

Gen. Leon Komornicki

"Biurokracja wojskowa zabija zdolności sił zbrojnych"

Gen. Komornickiego zapytaliśmy też o słowa Karola Nawrockiego, który w 2025 r. stwierdził, że "powinniśmy być w krótkim czasie nie trzecią, ale pierwszą, najsilniejszą armią NATO w Europie". Czy idziemy w tym kierunku?

– Tak, jeśli chodzi o wydatki. Czy wydajemy mądrze? Nie, bo pytanie, co mamy gotowe. Maszerujemy w tym kierunku, ale jesteśmy na początku drogi. Nadrabiamy wieloletnie opóźnienia, kiedy inni byli z przodu i mieli lepszą świadomość. Rozpoznanie, wywiad to podstawa, żeby realnie uruchamiać potencjał – tłumaczy były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Gen. Komornicki mówi wprost, że "opasła biurokracja wojskowa zabija zdolności sił zbrojnych". W Rozmowie naTemat wyjaśnia również, dlaczego Polska nie bierze udziału w manewrach NATO "Cold Response 2026" na północy Norwegii, które odbywają się z udziałem 14 państw.

Więcej dowiesz się z naszego wideo na kanale naTemat na YouTube.