
FBI do departamentów policji w Kalifornii rozesłało ostrzeżenie dotyczące potencjalnego zagrożenia atakiem z użyciem dronów, które mogłoby być powiązane z Iranem. W dokumencie służby miały wskazać, że uzyskało sygnał o rozważanym scenariuszu "niespodziewanego ataku" bezzałogowcami.
FBI zaznacza, że nie dysponuje dodatkowymi szczegółami dotyczącymi terminu, metody działania, konkretnego celu ani sprawców. Alert ma więc charakter ostrzegawczy i przygotowawczy. Ma podnieść czujność służb lokalnych, a nie informować o wykrytym, konkretnym planie ataku do natychmiastowego udaremnienia.
Eskalacja i logika odwetu
Trwa eskalacja na linii USA-Izrael-Iran, a Teheran w ostatnich dniach odpowiadał uderzeniami rakietowymi i dronowymi na cele związane z USA w regionie. Amerykańskie służby analizują więc nie tylko ryzyka w bazach i punktach wojskowych na Bliskim Wschodzie, ale też potencjalne scenariusze "asymetryczne", w tym sygnały o możliwości przeniesienia presji dalej, poza bezpośrednią strefę działań.
W relacjach Los Angeles Times podkreślano, że w ostrzeżeniu chodzi o wariant uderzenia z użyciem bezzałogowców startujących z morza. Określenie "jednostka pływająca" i atak z kierunku oceanu są tu kluczowe, bo sugerują próbę obejścia klasycznych osi zagrożeń, do których przywykły służby operujące głównie w logice ochrony obiektów lądowych.
Zobacz także
Drony to rosnący problem USA, nie tylko w kontekście Bliskiego Wschodu
Amerykańskie służby od miesięcy obserwują coraz powszechniejsze użycie dronów przez meksykańskie kartele, przede wszystkim w strefie przygranicznej. W cytowanych dokumentach i komentarzach pojawia się obawa, że bezzałogowce mogą zostać wykorzystane do ataków na funkcjonariuszy lub infrastrukturę krytyczną, choć jednocześnie wskazuje się, że takie działania byłyby ryzykowne dla samych grup przestępczych ze względu na możliwą reakcję państwa.
Iran ma doświadczenie w użyciu dronów i motywację w scenariuszu odwetu, a przy tym sieci kontaktów w regionie, które mogłyby ułatwiać działania pośrednie lub logistykę. Z perspektywy służb lokalnych nie chodzi jednak o rozstrzyganie, kto dokładnie stoi za potencjalnym zagrożeniem, tylko o gotowość na konkretny typ incydentu.
FBI nie skomentowało szczegółów dokumentu, a Biały Dom nie odpowiedział jeszcze na pytania mediów w tej sprawie. Instytucje bardzo często nie chcą wzmacniać przekazu o zagrożeniu, dopóki nie ma twardych danych o czasie i celu, a jednocześnie nie chcą ujawniać, co dokładnie wiedzą i skąd.
Taki alert oczywiście nie przesądza, że atak w ogóle nastąpi. Pokazuje natomiast, że ryzyko zostało "wrzucone do obiegu" po stronie służb i że warto uwzględnić także mniej oczywiste scenariusze związane z dronami.
