Czarnek to nie tylko kandydat PiS na premiera. Kaczyński miał ukryty cel

– Przemysław Czarnek ma cechę, która bardzo imponuje Jarosławowi Kaczyńskiemu. Nie odstawia nogi i szybko się odpala. A w PiS potrzebny jest walczak – mówi w Rozmowie naTemat dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. marketingu politycznego. Jak zauważa, na półtora roku przed wyborami parlamentarnymi Czarnek jest bardziej "kandydatem na kandydata". Nasz rozmówca wskazuje też, co decyzja Kaczyńskiego oznacza dla Konfederacji i Donalda Tuska.

– Dla Jarosława Kaczyńskiego sukcesem będzie konsolidacja PiS. Oczywiście powrót do władzy też, ale dla Kaczyńskiego zawsze bardziej liczyła się partia niż państwo. Gra toczy się o konsolidację partii i zabranie wyborców z powrotem od Grzegorza Brauna. Prezes PiS na tyle, ile się da, chce rozdawać karty – mówi dr Mirosław Oczkoś.

"Czarnek wszedł do królestwa Nibylandii"

Jego zdaniem będziemy świadkami przynajmniej przez rok ostrych przepychanek na prawej stronie. – I zależy, jak będzie szło Przemysławowi Czarnkowi wykańczanie Grzegorza Brauna na mapie politycznej, bo kłopot jest wbrew pozorom dosyć duży – dodaje.

W rozmowie zapytaliśmy również o jedną z pierwszych deklaracji Czarnka w roli kandydata na premiera. Polityk zapowiedział, że... zdemontuje panele fotowoltaiczne ze swojego domu. To nawiązanie do krytyki odnawialnych źródeł energii.

– Sprawdzałem kilka razy, czy to nie jest fake news – przyznaje dr Oczkoś. – Czarnek wszedł do Królestwa Nibylandii. Jeśli tak ma to wyglądać, za chwilę będziemy pozbywać się na przykład niemieckich samochodów albo butów jakiejś marki. Przecież to jest polityczna schizofrenia. Liczba osób zatrudniona w energetyce odnawialnej jest kilka razy większa niż w górnictwie, a on wmawia ludziom, że stawiamy na węgiel, czyli daje im fałszywą nadzieję – podkreśla rozmówca naTemat.

Przemysław Czarnek złapał wiatr w żagle, ponieważ ma poczucie, że po pierwsze, popiera go prezes, co jest najważniejsze, ale ma też bardzo mocne poparcie wśród wyznawców PiS, czyli najwierniejszych wyborców. Dla nich nareszcie pojawił się jakiś rycerz na białym koniu, który przebije Donalda Tuska polską włócznią i skończymy z tymi Niemcami – stwierdza dr Oczkoś.

Dr Mirosław Oczkoś

Rozmówca naTemat nie ma wątpliwości, że "wszystko jest nastawione na retorykę wojny, konfrontacji i politycznej naparzanki". – Polaryzacja w tym przypadku będzie pracowała na korzyść PiS i KO. Znowu wchodzimy w ostry duopol, który działa od lat. Niestety przez najbliższe półtora roku będzie tylko więcej oliwy w ogniu – wyjaśnia.

Czarnek to kandydat na kandydata PiS?

Dr Oczkoś dopytywany o to, co powinien w tej sytuacji zrobić Donald Tusk i strona rządowa, wskazał, że "powinni się uspokoić". – Latanie jak kot z pęcherzem, bo Czarnek został mianowany na kandydata na kandydata, jest uwiarygodnianiem Czarnka – przekonuje.

Jak dodaje, sytuacja z mianowaniem Czarnka to "rodzaj dowcipu, bo może wydarzyć się wszystko". – Za pięć miesięcy Jarosław Kaczyński może obudzi się i powie, że Przemek jednak go zawiódł i stawia na Mariusza Goska. Ja teraz żartuję, ale polityka jest sztuką możliwości. Na nominację Czarnka koalicja rządowa zareagowała reaktywnie. Jeśli nie prowadzi się narracji po swojemu, to uczestniczy się w narracji, którą narzucają przeciwnicy – przekonuje.

Więcej dowiesz się z naszego wideo na kanale naTemat na YouTube.