
Jessie Buckley wygrała Oscara za rolę Agnes w dramacie "Hamnet" Chloé Zhao inspirowanym życiem Williama Szekspira i jego żony Agnes. Aktorka pokonała w wyścigu o prestiżową statuetkę Renate Reinsve, Rose Byrne, Emmę Stone i Kate Hudson.
"Hamnet" przyniósł Jessie Buckley pierwszego Oscara w jej karierze, która rozpoczęła się w 2008 roku od występu w talent show "I'd Do Anything" i na deskach West Endu (londyńskiego Broadwayu").
36-letnia irlandzka gwiazda ukończyła renomowaną Royal Academy of Dramatic Art, brytyjską uczelnię, która bardzo ceni sobie tzw. "szekspirowską szkołę aktorstwa". Takie wykształcenie bez dwóch zdań okazało się przydatne podczas pracy z kamerą Chloé Zhao ("Nomadland").
Jessie Buckley wygrała Oscara za "Hamneta"
W "Hamnecie" Jessie Buckley wcieliła się w postać Agnes Szekspir, o której mówią we wsi, że jest czarownicą z lasu; że opanowała sztukę chiromancji i rozmawia ze zwierzęciem jak z równym sobie. Scenariusz do filmu powstał na podstawie powieści historycznej pióra Maggie O’Farrell, która snuje fikcyjną opowieść o życiu rodzinnym największego dramaturga wszech czasów i traktuje o żałobie.
"Jessie Buckley ("Pod ciemnymi gwiazdami") gra matkę, wiedźmę i dziecko w ciele dorosłej kobiety. Dzięki niej Agnes nie ma jednej twarzy, a jest postacią, która ciągle nas czymś zaskakuje. Gdy tylko pojawia się na ekranie, nasz wzrok pędzi w jej kierunku. Kto oglądał "Czarnobyl", "Wojnę i pokój", "Może pora z tym skończyć" lub "Głosy kobiet", ten wie, na czym polega magnetyzm irlandzkiej aktorki" – pisaliśmy w recenzji naTemat.
Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego zdobył z kolei Michael B. Jordan, który pokonał Timothée Chalameta. 39-letni Jordan został wyróżniony za rolę Smoke'a i Stacka w filmie Ryana Cooglera. Kreacja dwóch skrajnie różnych braci bliźniaków przyniosła mu wcześniej m.in. nagrodę aktorską gildii SAG, która często uznawana jest za jeden z najważniejszych prognostyków oscarowych. Była to jednocześnie pierwsza nominacja do Oscara w jego karierze.
W aktorskich kategoriach drugoplanowych wyróżniono również Seana Penna ("Jedna bitwa po drugiej") i Amy Madigan ("Zniknięcia").
Zobacz także
Oscar nie dla "Grzeszników". "Jedna bitwa po drugiej" triumfuje
Z początku tegoroczne Oscary zapowiadały się wyjątkowo emocjonująco, ale szybko okazały się przewidywalne.
"Grzesznicy" w reżyserii Ryana Cooglera nie pobili rekordu w oscarowej historii, ale zabrali do domu 4 złote statuetki, m.in. za najlepszą pierwszoplanową rolę męską dla Michaela B. Jordana. Przypomnijmy, że dramat czerpiący inspiracje z mitologii Głębokiego Południa zdobył aż 16 nominacji do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej.
Absolutnym zwycięzcą tegorocznego święta zachodniego kina została "Jedna bitwa po drugiej" Paula Thomasa Andersona, która sięgnęła po 6 Oscarów, w tym za najlepszy film i najlepszą reżyserię. "Frankensteina" Guillermo del Toro nagrodzono 3 "rycerzykami", a "K-popowe łowczynie demonów" triumfowały w dwóch kategoriach muzycznych (widzowie dobrze przewidzieli, że "Golden" nie będzie miało sobie równych).
