Rumi, Mira i Zoey w filmie "K-popowe łowczynie demonów"
"K-popowe łowczynie demonów" dostaną 2. część. Co wiemy o sequelu hitu Netflixa? Fot. materiał prasowy / Netflix

Stało się! Netflix ogłosił, że "K-popowe łowczynie demonów" doczekają się 2. części. Absolutny hit giganta streamingu, który za moment powalczy o dwa Oscary, w swoim sequelu chce przedstawić zupełnie nowe oblicze Korei Południowej. Rumi i jej zespół Huntrix zderzą się z inną muzyką niż K-pop?

REKLAMA

"K-popowe łowczynie demonów" zostały stworzone przez studio Sony Pictures Animation, które wcześniej wypuściło dwie rewelacyjne animacje o Milesie Moralesie ("Spider-Man Uniwersum" i "Spider-Man: Poprzez multiwersum"). Produkcja o południowokoreańskich idolkach momentalnie stała się hitem platformy streamingowej i wywalczyła sobie miano najpopularniejszego filmu wszech czasów, jaki oferuje biblioteka Netflixa. Według danych z sierpnia minionego roku animację obejrzało ponad 236 mln widzów.

Sukces przełożył się na oczekiwania, które wzrosły wraz z ogłoszeniem tegorocznych nominacji do Oscarów w kategoriach "najlepszy pełnometrażowy film animowany" i "najlepsza piosenka" za utwór "Golden" w wykonaniu EJAE, Audrey Nuny i Rei Ami. Fani od czerwcowej premiery filmu zadają pytania o sequel. Ich prośby właśnie się spełniły.

Netflix zapowiedział 2. część "K-popowych łowczyń nagród". Co wiemy o sequelu?

Widzowie, którzy zakochali się w muzyce girlsbandu Huntrix i jego konkurentów, Saja Boys, bardzo się ucieszą. Netflix ogłosił, że "K-popowe łowczynie nagród" otrzymają drugą część. Szczegóły dotyczące fabuły sequela nie są jeszcze znane, ale z wypowiedzi jego twórców i obsady można wysnuć pewne teorie.

Za kamerą "K-popowych łowczyń demonów 2" znów staną Maggie Kang ("Strażnicy marzeń") i Chris Appelhans ("Smok życzeń"). – Jako koreański filmowiec czuję ogromną dumę, że widzowie oczekują więcej od tej koreańskiej historii i naszych koreańskich bohaterów – powiedziała reżyserka, zapowiadając, że "to dopiero początek".

logo
Rumi i demoniczny kot z filmu "K-popowe łowczynie demonów". Fot. materiał prasowy / Netflix

Wiadomo, że reżyserki duet podpisał wieloletnią umowę z Netflixem, co może sugerować, że Rumi, Mira i Zoey są na dobrej drodze, by zbudować wielkie uniwersum. Wiedząc, jakie standardy obowiązują obecnie w Hollywood i jak filmy z potencjałem na prequele i sequele są postrzegane przez producentów (to dla nich kury znoszące złote jajka), możemy spodziewać się franczyzy, która – być może – w przyszłości, przy naprawdę szczęśliwych wiatrach, będzie konkurować z Marvelem lub "Star Warsami".

– Z niecierpliwością czekamy na napisanie kolejnego rozdziału, rzucenie wyzwania naszym postaciom i obserwowanie ich rozwoju – i dalsze poszerzanie granic łączenia muzyki, animacji oraz fabuły – dodał Appelhans.

Przypomnijmy, że w lutowym wywiadzie z telewizją BBC piosenkarka Ejae, która wykonywała piosenki jako Rumi, powiedziała, że chciałaby pokazać inne strony Korei Południowej, a co za tym idzie, jej branży muzycznej. – W Korei mamy tak wiele różnych gatunków muzyki, że osobiście na to liczę – stwierdziła.

O czym są "K-popowe łowczynie demonów"?

Od zarania dziejów król demonów zwany Gwi-Ma poluje na dusze zwykłych śmiertelników. Tradycją stało się, że co pokolenie na nowe łowczynie demonów wybierane są trzy kobiety, które chronią barierę Honmoon swoim zjawiskowym głosem. Teraz zadanie walki z potworami spada na barki trzech gwiazd k-popu z girlsbandu Huntrix. Jedna z dziewczyn, Rumi, skrywa jednak mroczną tajemnicę.

W oryginalnym dubbingu mogliśmy usłyszeć m.in. Arden Cho ("Teen Wolf: Nastoletni wilkołak"), May Hong ("Opowieści z San Francisco"), Ji-young Yoo ("Until Dawn"), Ahn Hyo-seop ("Dr. Romantic"), Kim Yoon-jin ("Siedem dni"), Daniela Dae Kima ("Zagubieni") i Lee Byung-huna (odtwórca roli Lidera w serialu "Squid Game").