Celine Dion
Céline Dion szykuje powrót? Fot. Shutterstock

To byłby jeden z najbardziej poruszających powrotów w muzyce ostatnich lat. Céline Dion, która od lat zmaga się z poważną i rzadką chorobą neurologiczną, może ponownie stanąć na scenie i dać serię koncertów w Paryżu.

REKLAMA

Wielu fanów uwierzyło w pełnoprawny powrót Céline Dion, jednej z największych ikon muzyki, już w 2024 roku, gdy kanadyjska artystka pojawiła się podczas ceremonii otwarcia Letniich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Jej spektakularne wykonanie utworu "Hymne à l'amour" z wieży Wieża Eiffla było jednym z najbardziej emocjonalnych momentów wydarzenia i dowodem na to, że mimo choroby wciąż potrafi zachwycać publiczność.

Koncerty Céline Dion w Paryżu jeszcze niepotwierdzone, ale byłyby wielkim powrotem artystki na scenę

Teraz wszystko wskazuje na to, że właśnie do tego miasta może wrócić z pełnoprawnymi koncertami. Według doniesień kanadyjskiego dziennika "La Presse", które cytują "Variety" i "Sortiraparis", 57-letnia Dion ma planować serię występów w Paris La Défense Arena – największej hali widowiskowej w Europie.

Mowa o koncertach odbywających się dwa razy w tygodniu we wrześniu i październiku. To oznaczałoby kilkanaście występów i powrót na wielką skalę. Na razie jednak oficjalnego potwierdzenia brak, więc są to jedynie domysły.

Atmosferę podgrzewają też działania promocyjne – w Paryżu pojawiły się billboardy z tytułami jej największych przebojów, jak "Pour que tu m’aimes encore" i "Power of Love" ,co wielu fanów odczytuje jako zapowiedź nadchodzącego ogłoszenia.

Co ciekawe, artystka miała już wystąpić w tej paryskiej hali w 2020 roku w ramach trasy Courage World Tour, jednak najpierw przeszkodziła pandemia, a później jej stan zdrowia. Od tego momentu Dion nie dała żadnego koncertu, oprócz wspomnianego występu na igrzyskach.

Choroba Céline Dion uniemożliwia jej koncertowanie

To właśnie zdrowie pozostaje dziś najważniejszym kontekstem całej sprawy. W 2022 roku Céline Dion ujawniła, że cierpi na zespół sztywnego człowieka (zespół Moerscha-Woltmanna) – niezwykle rzadką, przewlekłą i nieuleczalną chorobę neurologiczną o podłożu autoimmunologicznym.

Schorzenie to powoduje postępującą sztywność mięśni oraz bolesne, niekontrolowane skurcze, które mogą obejmować całe ciało. Co szczególnie trudne dla wokalistki, choroba może wpływać także na mięśnie odpowiedzialne za emisję głosu i oddychanie.

Objawy bywają nieprzewidywalne – mogą być wywoływane przez stres, nagłe dźwięki czy silne emocje. W skrajnych przypadkach skurcze są tak intensywne, że prowadzą do upadków, a nawet urazów. To właśnie z ich powodu Dion musiała odwołać trasę koncertową i ograniczyć występy do minimum.

Leczenie choroby ma charakter objawowy – nie istnieje terapia, która mogłaby ją całkowicie wyleczyć. Stosuje się m.in. leki rozluźniające mięśnie, terapię immunologiczną oraz intensywną rehabilitację. Kluczowe jest także unikanie czynników wywołujących ataki. Artystka wielokrotnie podkreślała, że codziennie pracuje nad powrotem do sprawności, choć jest to długotrwały i wymagający proces.

Jej zmagania zostały pokazane w poruszającym dokumencie "Jestem Celine Dion". Pod koniec filmu pokazano, jak wyglądają spazmy, których doświadcza gwiazda. Arystka płacze z bólu i nie może poruszać kończynami, ma napięte mięśnie na całym ciele, a w jej oczach widać przerażenie. Wargi drżą, a Dion nie ma kontroli nad niczym. W złagodzeniu objawów SPS pomaga jej zespół fizjoterapeutów.

– Nie lubię nie panować nad sobą – powiedziała po zdarzeniu. Na ekranie widzimy, jak lekarze podają jej mnóstwo leków, w tym Valium. W wywiadzie z NBC Dion zdradziła, że raz przyjęła niemalże śmiertelną dawkę tego leku.