
Kiedyś sprawa była prosta. Masz 20 lat? Szukasz gruza, byle jechał. Masz 40? Kupujesz kombi, bo dzieci i pies. Masz 60? Czas na statecznego sedana. Zapomnijcie o tym. Właśnie przeczytałem najnowszy raport "Droga do celu" przygotowany przez infuture.institute we współpracy z Audi (marzec 2026) i wnioski są jasne: to, co masz wbite w dowodzie osobistym, ma drugorzędne znaczenie dla twoich wyborów motoryzacyjnych.
Dla większości z nas samochód przestał być tylko "blachą na kółkach" do przemieszczania się z punktu A do B. Aż 48 proc. Polaków traktuje mobilność jako kluczowy element organizacji dnia. To coś, co pozwala nam trzymać fason w natłoku obowiązków. Ale uwaga: dla 31 proc. z nas podróż to przestrzeń regeneracji.
Zrozumieliście to? Co trzeci kierowca wsiada do auta nie tylko po to, żeby dojechać do biura, ale żeby po prostu "odetchnąć". Auto staje się mobilnym azylem, w którym odzyskujemy czas dla siebie.
Jak słusznie zauważają autorzy raportu, dziś mobilność to "sposób organizowania codzienności, odzyskiwania czasu i budowania poczucia sprawczości".
Etap życia ważniejszy niż data urodzenia
Raport wprowadza genialne rozróżnienie: etap życia vs demografia. Weźmy na warsztat dwie grupy, które rynkowo dzieli przepaść, a w praktyce łączą konkretne potrzeby:
Co ciekawe, najmłodsi kierowcy (16-24 lata) wchodzą w świat aut z ogromną energią (41 proc. kojarzy drogę do celu z autostradą), ale są też najbardziej wrażliwi na pierwsze trudności. Jeśli proces zakupu lub obsługi będzie zbyt skomplikowany, po prostu odpuszczą.
Technologia? Tak, ale niech mi nie zawraca głowy
To mój ulubiony fragment. Często myślcie, że im więcej ekranów i powiadomień, tym lepiej? Błąd. 65 proc. badanych chce, aby technologia "działała w tle", co totalnie bombarduje obecne podejście marek do konstruowania pojazdów. Nie chcemy być bombardowani komunikatami. Oczekujemy, że auto będzie intuicyjne i przewidywalne.
Dla pokolenia 55+ (często już Empty Nesters) technologia ma jedno główne zadanie: bezpieczeństwo i komfort. Aż 27 proc. z nich wskazuje na systemy wspierające jazdę jako kluczowe i to najwyższy wynik w całym badaniu. Oni nie szukają gadżetów, oni szukają spokoju.
Zobacz także
Co dalej? Spalinówki i hybrydy górą, prąd powoli
Jeśli myśleliście, że za 10 lat wszyscy będziemy jeździć "elektrykami", to Polacy mają inną wizję. W perspektywie 10-15 lat aż 44 proc. badanych widzi przyszłość jako "mieszaną", czyli nie będzie gwałtownego odcięcia od spalinówek, jak chce Unia Europejska do 2035 roku, ale że będzie to powolny proces.
Dominować mają nadal spalinówki (uważa 19 proc.) oraz hybrydy (tak twierdzi 17 proc.), a auta w pełni elektryczne? To zdanie podziela tylko 6 proc. respondentów.
Wnioski dla branży motoryzacyjnej są bezlitosne: przestańcie sprzedawać nam parametry techniczne, zacznijcie sprzedawać jakość doświadczenia. Auto musi pasować do rytmu życia konkretnego człowieka, czy to młodego "nomady", czy rodzica uwiązanego logistyką szkolną, czy seniora, dla którego droga jest "przestrzenią świadomego wyboru".
Dziś wybór samochodu to nie jest jednorazowa decyzja przy salonowym biurku. To proces, który trwa przez cały okres użytkowania. I jeśli twoje auto nie ułatwia ci życia każdego dnia, to znaczy, że po prostu źle wybrałeś.
