Fot. Shutterstock/Wikiepdia/Jacques Descloitres, MODIS Land Rapid Response Team, NASA/GSFC/YouTube Roman Giertych Oficjalny

Prezydencki szef Biura Polityki Międzynarodowej ocenił, co według niego zachodni sojusznicy USA powinni zrobić ws. cieśniny Ormuz, którą blokuje Iran. Jego słowa błyskawicznie wywołały burzę. Ostro skomentował je poseł Roman Giertych, ktory swoim zwyczajem nie szczypał się w język. Doczekał się też szybkiej reakcji Marcina Przydacza.

REKLAMA

W niedzielny poranek wielkanocny Marcin Przydacz był gościem Polsat News. Właśnie tam padły słowa o tym, że zachodni sojusznicy z odpowiednią flotą powinni wesprzeć Amerykanów ws. Cieśniny Ormuz.

Jak powiedział prezydencki minister, powinni to zrobić nie tylko w imię własnego interesu, "bo to jest jasne, jeśli zostanie odblokowana cieśnina Ormuz, to spadną ceny energii". – Natomiast w imię też solidarności euroatlantyckiej – stwierdził.

Jego słowa wywołały szereg komentarzy w mediach społecznościowych. Nie wytrzymał też Roman Giertych, znany z celnych i ciętych reakcji na X. Niedawno pisaliśmy o tym, jak zaorał Przemysława Czarnka jednym wpisem.

Tym razem poseł KO napisał na X: "Przydacz nawołuje do udziału w wojnie z Iranem. Proponuję wysłać im tam cały PiS. Niech walczą o Ormuz!".

W innym wpisie na X pokazał zaś Przydacza za sterami okrętu. Fotę opatrzył komentarzem: "Minister Przydacz już ruszył na Iran. Dołącz i Ty pisowcu aby na prośbę Trumpa odblokować Ormuz. Nie bądź tchórzem i płyń na wezwanie Karola Nawrockiego i jego ludzi".

Natychmiast wywołało to reakcję prezydenckiego ministra. Na X doszło do ostrej wymiany zdań.

Giertych reaguje na słowa Przydacza. Człowiek Nawrockiego odpowiada

"Mało zrozumiałeś, Romek. Ale jakoś mnie to nie dziwi. Wszak rozmowa jest tu o zachodnioeuropejskiej flocie, a nie ruskiej antyunijnej kawalerii. (Alert: sprawdzają czy konie nie mdleją!). Tym, którzy odpadną zostaje tylko hejt i nienawiść siana każdego dnia" – odpowiedział Giertychowi Przydacz.

Na to z kolei zareagował poseł KO. Nie spodobał mu się sposób, w jaki zwrócił się do niego prezydencki minister.

"Posłuchaj chłopcze. Na 'ty' to mów sobie do Karola jak mu podajesz snusa. A co do faktów. Wie Pan dobrze (a jak nie to tym gorzej), że akurat z krajów NATO to Polska i Francja ma najwięcej nowoczesnych okrętów do rozminowywania. Udział Europejczyków oznaczałby więc udział Polski" – odpisał Przydaczowi.

Tego również człowiek Nawrockiego nie zostawił bez odpowiedzi. "Słuchaj manipulatorze" – zaczął swój długi wpis, w którym stwierdził, że "trudno inaczej mówić do takiego gatunku".

"Dużo się w Polsce zmieniło od czasu kiedy namawiałeś na współpracę z Rosją, dużo też się zmieniło od czasu, gdy namawiałeś do odrzucenia oferty wejścia do Unii Europejskiej, dużo się zmieniło, gdy chcieliście z koleżkami zakazywać lektur w szkołach. Naprawdę już nikogo normalnego nie przekonasz do swoich działań. Został ci tylko hejt. Daruj wiec sobie pouczanie, bo nie masz ku temu ani podmiotowości, ani wiarygodności. Ani czasami też przytomności…" – zareagował.

Blokada Cieśniny Ormuz, Trumpowi puściły nerwy

Przypomnijmy, cieśnina Ormuz to kluczowy szlak morski dla światowego handlu ropą i gazem. Wąski pas morza oddzielający Iran od Omanu. Stanowi jedyne morskie wyjście z Zatoki Perskiej na otwarte wody Oceanu Indyjskiego. Przez ten punkt codziennie przepływa około 18 milionów baryłek ropy, czyli niemal 1/5 światowego dziennego zapotrzebowania.

Jego blokada przez Iran od tygodni spędza sen z powiek Donaldowi Trumpowi. Kryzys paliwowy odczuwa cały świat.

A na pokojowe rozwiązanie konfliktu Iran kontra USA i Izrael raczej się nie zanosi. Ostatnio Trumpowi puściły nerwy. W niezwykle ostrym i wulgarnym wpisie na Truth Social informował o swoim pomyśle na dalsze działania USA na Bliskim Wschodzie, zapowiedając sądny dzień. Już we wtorek planuje ruszyć na Cieśninę Ormuz ze wszystkich sił.

Wcześniej zasugerował, że państwa dotknięte problemami z ropą powinny kupować surowiec od Amerykanów. Marcin Przydacz skrytykował wówczas Trumpa, twierdząc, że "minimalny szacunek wymagałby wcześniejszych konsultacji". To dość zaskakujące słowa, patrząc na to, co o prezydencie USA mówi się w polskim Pałacu Prezydenckim.