
Po zwycięstwie Tiszy Péter Magyar wskazał Polskę jako pierwszy kierunek swojej zagranicznej wizyty. Dlaczego właśnie Warszawa ma być jego pierwszym testem?
Péter Magyar nie wybrał Polski przypadkiem. Zapowiedź, że to właśnie Warszawa będzie celem jego pierwszej oficjalnej wizyty zagranicznej po przejęciu władzy, jest jednym z najmocniejszych politycznych sygnałów po wyborczym trzęsieniu ziemi na Węgrzech.
Po 16 latach rządów Viktora Orbána nowy premier elekt chce pokazać, że Budapeszt wraca do głównego nurtu europejskiego, że relacje z Polską mają zostać ułożone od nowa i że to właśnie Warszawa może stać się dla jego rządu pierwszym partnerem w rozmowie o odblokowaniu unijnych pieniędzy oraz odbudowie zaufania w UE.
To komunikat o nowym kursie Węgier
Po zwycięstwie Tiszy Péter Magyar ogłosił, że Węgry znów mają być silnym i wiarygodnym sojusznikiem w Unii Europejskiej i w NATO. W swoim wystąpieniu powyborczym zapowiedział odbudowę systemu kontroli i równowagi, przystąpienie do Prokuratury Europejskiej i uruchomienie działań mających odzyskać zamrożone środki unijne. Program jest jednoznacznie bardziej proeuropejski i rynkowo przyjazny niż kurs Orbána. Wybór Warszawy to świadome ustawienie pierwszego symbolu nowej polityki.
Orbán przez lata skutecznie rozbił dawną polsko-węgierską oś polityczną. Jeszcze za rządów PiS oba kraje często grały razem przeciw naciskowi Brukseli w sprawach praworządności, ale po zmianie władzy w Warszawie ten układ przestał działać. Donald Tusk stał się jednym z najostrzejszych krytyków Orbána w Europie, zwłaszcza z powodu jego relacji z Moskwą.
Tusk od dawna atakował Budapeszt za bliskość z Rosją, a po zwycięstwie Magyara uznał wynik wyborów za kolejny dowód, że Europa Środkowa nie jest skazana na autorytaryzm i korupcję.
Zobacz także
Dlaczego właśnie Polska?
Polska jest dziś dla Magyara jednocześnie partnerem politycznym, przykładem zmiany i kanałem dojścia do Brukseli. Nowy rząd w Budapeszcie będzie próbować odblokować co najmniej 6,4 mld euro z unijnego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, zamrożonego z powodu zarzutów wobec systemu rządów Orbána.
Magyar chce to osiągnąć głównie przez reformy antykorupcyjne, wzmocnienie niezależności instytucji i zmianę relacji z UE. Polska, po zmianie władzy w 2023 roku, była pierwszym dużym przykładem w regionie, że polityczny zwrot proeuropejski może szybko poprawić klimat wokół funduszy i relacji z Komisją Europejską.
Część dyplomatów i analityków uważa, że prosty polski scenariusz może się na Węgrzech nie powtórzyć. W ich ocenie Bruksela nie chce już wypłacać pieniędzy wyłącznie na podstawie obietnic. To oznacza, że Magyar może liczyć na polityczne otwarcie drzwi, ale nie na automatyczne odblokowanie środków.
Właśnie dlatego wizyta w Warszawie jest dla niego tak ważna, bo Polska może być nie tyle gwarantem pieniędzy, ile pierwszym dowodem, że nowy Budapeszt próbuje wrócić do partnerskiej rozmowy z unijnym centrum.
Możemy na tym zyskać, ale nie bezwarunkowo
Polska może próbować wykorzystać ten moment do odbudowy współpracy z Budapesztem na nowych zasadach: bardziej jednoznacznie proeuropejskich, mniej prorosyjskich i mniej blokujących wspólne decyzje UE w sprawach bezpieczeństwa. Reakcje w Europie na zwycięstwo Magyara były wyjątkowo entuzjastyczne właśnie dlatego, że wynik ten jest odczytywany jako szansa na ponowne zbliżenie Węgier do unijnych standardów i wspólnej polityki europejskiej.
Ale Warszawa nie dostaje tu wyłącznie korzyści. Jeżeli ma być dla Magyara pierwszym partnerem, będzie też pierwszym sprawdzianem. Interes Polski polegałby dziś na tym, by od początku postawić nowemu rządowi Węgier czytelne oczekiwania w kwestii Rosji, Ukrainy, współpracy w NATO i stosunku do praworządności.
Im bardziej symboliczna jest ta pierwsza podróż, tym większa presja, by nie skończyła się na gestach, tylko przełożyła się na konkretne deklaracje i działania. Tego właśnie będą w Warszawie szukać nie tylko politycy, ale i unijni partnerzy.
