
Karkonosze podczas majówki przetrwały prawdziwe oblężenie. Piękna pogoda w połączeniu z długim weekendem i wysoką temperaturą sprawiły, że szlaki były pełne wędrowców. Niestety nie każdy z nich potrafił się tam odpowiednio zachować, co zostało dostrzeżone przez pracowników parku.
Polskie parki narodowe cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem ze strony turystów. Tym najpopularniejszym jest oczywiście Tatrzański Park Narodowy, ale i Karkonoski Park Narodowy nie ma powodów do narzekań, jeśli chodzi o liczbę odwiedzających. Problemem mogą być jednak zachowania osób, które naruszają obowiązujące regulaminy.
Grad mandatów w Karkonoszach podczas majówki. Mogło być znacznie gorzej
Karkonoski Park Narodowy podsumował tegoroczną majówkę, która niestety obfitowała w łamanie zasad przez turystów. Karkonosze to wyjątkowy ekosystem, w którym dozwolone jest chodzenie wyłącznie po oznaczonych szlakach. To właśnie z tym wędrowcy mieli największy problem podczas długiego weekendu.
Przedstawiciele parku spodziewali się najazdu odwiedzających, a także tego, że część z nich będzie łamać obowiązujące przepisy. Stąd wprowadzenie patroli Straży Parku, które pracowały w dniach 1–3 maja w trybie 12-godzinnym. Efekt? 44 mandaty, w tym te za najcięższe wykroczenie, czyli poruszanie się poza szlakiem.
Zobacz także
"W ciągu trzech dni strażnicy Parku ukarali mandatami 44 osoby, a ponad 600 turystów pouczyli" – poinformował Karkonoski Park Narodowy. Szokująca jest zwłaszcza ta druga liczba, bo pokazuje, że skala naruszeń była znacznie wyższa, niż mogłoby się wydawać. "Szlaki są dla ludzi. Reszta Parku – przede wszystkim dla przyrody" – przypomniano w komunikacie.
Karkonoski Park Narodowy zadbał o bezpieczeństwo turystów i wywołał dyskusję
O Karkonoszach podczas tegorocznej majówki było szczególnie głośno. I to niestety nie tylko za sprawą pięknych widoków, ale i dość zaciętej dyskusji na temat odśnieżania szlaku na Śnieżkę. Pracownicy Karkonoskiego Parku Narodowego złapali w majówkę za łopaty i odgarnęli śnieg zalegający na tzw. Drodze Jubileuszowej.
W ten sposób rozładowali tłok na czerwonym szlaku (tzw. zakosy) i poprawili bezpieczeństwo wędrówek na najwyższy i najpopularniejszy szczyt Karkonoszy. Informację o otwarciu tej drogi przekazali w mediach społecznościowych, czym wywołali niemałą burzę. Podczas gdy część osób doceniła troskę o komfort i bezpieczeństwo, inni wyśmiewali pomysł odśnieżania górskiego szlaku.
Przeciwnicy tego działania żartowali, że teraz zapraszają na Rysy, bo tam również zalega śnieg. Inni wskazywali, że teraz "niedzielni turyści" będą mogli ponownie zdobywać szczyt w klapkach i bez odpowiedniego sprzętu.
