
Prokuratura ustaliła dokładny przebieg ostatnich chwil życia Łukasza Litewki. Śledczy zbadali billingi i przesłuchali osobę, która była z nim w kontakcie tuż przed tragicznym w skutkach incydentem na drodze. Konwersacja urwała się niezwykle gwałtownie o 13:14, a po drugiej stronie zapadła absolutna cisza.
Od dramatycznych wydarzeń w Dąbrowie Górniczej minęły już dwa tygodnie. 23 kwietnia doszło do tragicznego w skutkach potrącenia, w którym zginął poseł Łukasz Litewka.
Polityk przemieszczał się ulicą Kazimierzowską, gdy uderzył w niego samochód. Zatrzymany 2 dni później kierowca przebywa na wolności, po tym jak osoby z jego otoczenia wpłaciły 40 tys. zł kaucji. Śledczy zawnioskowali jednak o bezwzględny areszt, a ostateczna decyzja sądu w tej sprawie zapadnie już 12 maja.
Zobacz także
Nowe ustalenia prokuratury ws. wypadku posła Łukasza Litewki
Z informacji opublikowanych przez dziennik "Fakt" wynika, że służby wyznaczyły niezwykle dokładny czas zdarzenia dzięki relacji świadka. – Świadek rozmawiał z Łukaszem Litewką aż do tragicznego momentu, gdy w słuchawce po prostu zanikł głos pana posła – mówi prok. Bartosz Kilian, , pełniący funkcję rzecznika Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.
Poseł aż do momentu potrącenia prowadził konwersację telefoniczną przez słuchawkę w uchu. "Rozmowa toczyła się między godz. 13.00 a 13.14 i została przerwana na skutek zdarzenia. W słuchawce po prostu zaniknął głos Łukasza Litewki" – przekazał prokurator Bartosz Kilian, pełniący funkcję rzecznika Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.
Z ustaleń mundurowych wynika również, że oficjalne powiadomienie o wypadku trafiło do dyspozytora o 13.17, a zadzwonił świadek zdarzenia używający telefonu podejrzanego kierowcy. Sam sprawca wypadku nie był w stanie "efektywnie korzystać z telefonu".
Analiza monitoringu i słuchawki polityka potwierdziły, że polityk przemieszczał się zgodnie z przepisami i nie używał rąk do obsługi telefonu. Dodatkowo wyniki badań toksykologicznych wykluczyły obecność alkoholu w organizmie Łukasza Litewki. Na wyniki badań podejrzanego trzeba jeszcze poczekać, bo są prowadzone w szerokim zakresie.
Prokuratura dementuje. Krążące w sieci nagrania z monitoringu to fake news
W internecie błyskawicznie zaczęły pojawiać się rzekome ujęcia z kamer, które miały ukazywać ostatnie minuty z życia polityka. W rozmowie z portalem naTemat te rewelacje stanowczo obalił rzecznik sosnowieckiej prokuratury.
"Nie bazowałbym na tym materiale. Jest on ewidentnie sprzeczny z naszymi ustaleniami co do kierunku, z jakiego w ulicę Kazimierzowską wjeżdżał poseł Łukasz Litewka" – wyjaśnił w wywiadzie prokurator Bartosz Kilian.
Śledczy zwrócił również uwagę na rażące nieścisłości, wymieniając konkretne detale widoczne na sfabrykowanych dowodach. "Zdjęcie obejmuje rowerzystę w kasku, którego pokrzywdzony nie miał. Brak zatem podstaw do uznania, że ta fotografia odpowiada towarzyszącemu jej opisowi" – podsumował śledczy.
Partnerka posła przerywa milczenie. Natalia Bacławska apeluje o rozsądek
Głos wobec narastającego w internecie chaosu zabrała wreszcie ukochana tragicznie zmarłego parlamentarzysty. Natalia Bacławska zamieściła na Instagramie specjalne oświadczenie, w którym odnosi się do chaosu i fejków w sieci.
Zwraca w nim szczególną uwagę na osoby, które organizują nieautoryzowane zbiórki pieniędzy, bazując na naiwności internautów i bezprawnie powołując się na rzekomą wolę posła.
"Włączyłam na chwilę internet, od razu tego pożałowałam. Ilość dezinformacji oraz chaosu jest zatrważająca" – napisała partnerka polityka, dodając stanowcze ostrzeżenie przed internetowymi naciągaczami. "Jeżeli chcecie pomóc, wpłacić na zrzutkę – róbcie to tylko i wyłącznie z czystej chęci i intencji. Nie wierzcie w posty tworzone na bazie 'Łukasz by tego chciał'" – zaapelowała w swojej relacji.
"Jeżeli posiadacie sprawdzone i przydatne informacje – możecie je przekazać. Pamiętajcie, że nie każdy szuka prawdy, a jedynie sensacji" – zaznaczyła Bacławska. Kobieta poprosiła ponadto, by nie nakręcać teorii spiskowych i zaprzestać publikowania prywatnych rozmów, co uderza w pogrążoną w żałobie rodzinę i jest nielegalne.
