Friedrich Merz
Friedrich Merz został wybuczany na kongresie DGB Fot. Shutterstock.com / penofoto

Merz apeluje na kongresie związków zawodowych o konstruktywny udział w reformach. Zbiera jednak okrzyki i gwizdy.

REKLAMA

Niepomyślnie wypadła dla kanclerza Niemiec wizyta na kongresie Niemieckiej Federacji Związków Zawodowych (DGB).

Kiedy w swoim przemówieniu Friedrich Merz zabiegał o poparcie dla głębokich reform społecznych, usłyszał okrzyki niezadowolenia i gwizdy. Jego apel, aby proces reform postrzegać jako szansę, a nie zagrożenie, i aktywnie się w niego włączyć, nie spotkał się z aprobatą około 400 delegatów DGB. – Nie możemy po prostu działać tak dalej, jak przez ostatnie 20 lat – mówił Merz. Miejsce, z którego można kształtować kraj ku lepszemu, "to nie hamulec" – tłumaczył we wtorek (12.05.2026) na kongresie w Berlinie.

"Niemcy muszą się pozbierać"

Merz wystąpił na kongresie DGB jako pierwszy chadecki kanclerz od ośmiu lat. Ostatnio gościła tam w 2018 roku Angela Merkel. Delegacji DGB również jej nie oszczędzali gwizdów i okrzyków, m.in. za reformę podnoszącą wiek emerytalny do 67 lat.

W ostatnich miesiącach Merz naraził się związkom zawodowym wypowiedziami o ustawowej emeryturze jako "podstawowym zabezpieczeniu" oraz o "lifestylowym" podejściu do pracy.

W przemówieniu na kongresie DGB ponownie podkreślił potrzebę reform, aby zabezpieczyć dobrobyt Niemiec. – Po prostu zaniedbaliśmy modernizację naszego kraju – zaznaczył. – Niemcy muszą się więc pozbierać.

Trudna reforma emerytalna

Gdy Merz opisywał zatwierdzone już przez jego rząd środki oszczędnościowe w ustawowym ubezpieczeniu zdrowotnym, pojawiły się pierwsze gwizdy, buczenie i okrzyki z sali.

Zapowiadaną na lato reformę emerytalną nazwał "najtrudniejszym tematem" rządu. – To wszystko nie jest ani złą wolą z mojej strony, ani ze strony rządu – podkreślił kanclerz. – To demografia i matematyka. W przyszłości po prostu przekracza to możliwości dwóch płatników składek, jeśli mieliby oni finansować jednego emeryta – mówił. Ale publiczność nawet w tym momencie nie szczędziła mu okrzyków, a nawet śmiechu.

W kwietniu Merz wywołał poruszenie stwierdzeniem, że ustawowe ubezpieczenie emerytalne będzie w przyszłości co najwyżej "podstawowym zabezpieczeniem" obok prywatnych i zakładowych emerytur. Wywołało to oburzenie nie tylko wśród związków zawodowych, lecz także zaniepokoiło partnera w rządzie – socjaldemokratyczną SPD.

Merz: Nie będzie obniżek emerytur

W swoim wystąpieniu Merz nie wrócił do tego sformułowania, ale ponownie zapewnił, że nie są planowane żadne obniżki emerytur. – Nikt w tym kraju nie proponuje cięć ustawowych emerytur. Poza tym byłyby one prawnie niedopuszczalne – zaznaczył.

Kanclerz zaapelował do związkowców o współpracę przy reformach. – Potrzebujemy wspólnego poszukiwania dróg, które popchną nasz kraj do przodu – mówił.

"Już za to zapłaciliśmy"

Szefowa DGB Yasmin Fahimi zwróciła uwagę, że wielu pracujących obawia się, że reformy ostatecznie oznaczać będą cięcia i ograniczenia, "które z naszego punktu widzenia oznaczają jednostronne obciążenia i demontaż ochrony (pracowników)".

Fahimi mówiła też, że w związkach zawodowych ma się wrażenie, że fundamentalne dla relacji gospodarczych w Niemczech partnerstwo społeczne nie funkcjonuje już właściwie, a związki zawodowe coraz częściej są wpychane w konflikty.

W odniesieniu do reformy emerytalnej Fahimi przypomniała Merzowi, że już wcześniej obiecywano zabezpieczenie filarów emerytalnych, w tym prywatnego i zakładowego. – Ten model docelowy do dziś nie został zrealizowany. Już za to zapłaciliśmy: podniesieniem wieku emerytalnego, likwidacją emerytur przejściowych i obniżeniem poziomu świadczeń – wyliczała szefowa DGB.

Na kongresie DGB przemawia także minister pracy i przewodnicząca SPD Bärbel Bas. Wieczorem Merz i Bas spotkają się z pozostałymi liderami chadecji CDU/CSU i socjaldemokratycznej SPD na posiedzeniu komisji koalicyjnej. Rozmowy mają dotyczyć dalszego harmonogramu reform, negocjacji budżetowych oraz ulg w związku z gwałtownie rosnącymi kosztami energii, będącymi skutkiem wojny z Iranem.