
Przemysław Czarnek odwiedził rezydencję Mar-a-Lago. Spotkał się w niej ze współpracownikami prezydenta Donalda Trumpa. Przedmiotem podjętych rozmów miały być kwestie współpracy Polski i USA m.in. w zakresie energetyki.
Podczas gdy znaczna część liderów liczących się gospodarek europejskich dystansuje się od Donalda Trumpa, kandydat na premiera z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Przemysław Czarnek, odwiedza willę amerykańskiego prezydenta. O wizycie w rezydencji Mar-a-Lago polityk poinformował 3 maja na X.
Powodem odwiedzin w "siedzibie Donalda Trumpa" mają być "rozmowy o rozwoju współpracy gospodarczej, w tym o energetyce jądrowej oraz roli Polski jako przyszłego hubu gazowego." Przemysław Czarnek w Mar-a-Lago spotkał się z "czołowymi przedstawicielami amerykańskiego biznesu" i "współpracownikami Donalda Trumpa".
Były szef MEN w trakcie swojej podróży do USA spotkał się także z Polonią. W ramach obchodów Dnia Poloni i Polaków za Granicą, który odbywa się 2 maja, odwiedził on członków Polsko-Amerykańskiego Klubu Sobieski w Palm Beach.
Donald Trump na wojnie z NATO i europejskim przemysłem
Moment wizyty w Mar-a-Lago jest dosyć niefortunny. W ostatnim czasie Donald Trump podjął dwa działania, które istotnie wpływają na stabilność NATO i percepcję USA jako sojusznika w oczach europejskich liderów.
Prezydent USA podjął decyzję o wycofaniu amerykańskich żołnierzy z baz na terenie Niemiec. Pierwotnie kontyngent miał zostać zredukowany o 5 tys. członków personelu. Ostatecznie poinformowano o znacznie większej redukcji, póki co bez konkretów.
Donald Trump zapowiedział też drakońską podwyżkę ceł do 25 proc., która ma w najbliższym tygodniu objąć europejski sektor motoryzacyjny. Propozycja Waszyngtonu spotkała się z ostrą reakcją ze strony UE. Szef komisji handlu międzynarodowego w Parlamencie Europejskim, Bernd Lange, określił amerykański ruch "planem nie do przyjęcia".
Strategia prezydenta USA jest konsekwencją jego sporów m.in. z kanclerzem Friedrichem Merzem, ale też innymi przedstawicielami europejskich władz, które krytykowały go za zainicjowanie działań wojennych w regionie Bliskiego Wschodu.
Zobacz także
Przeciwko polityce Waszyngtonu wypowiadali się m.in. Emmanuel Macron, Giorgia Meloni, Keir Starmer, ale też np. Donald Tusk i Radosław Sikorski. Ostatnie ruchy Donalda Trumpa krytykowane były też ze strony obozu MAGA, choć raczej w kwestii obrażania papieża Leona XIV (którego w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie prezydent oskarżał o działania na rzecz Iranu) niż samej strategii Pentagonu.
Amerykańskie cła będą miały wpływ na Polskę
Cło w wysokości 25 proc., które w zasadzie można nazwać sankcją (ze względu na jego represyjny charakter), może mieć ogromny wpływ na rentowność polskiego sektora automotive. To filar naszej gospodarki, który stanowi ogromny około 8-procentowy wkład w PKB.
Polska jest niezwykle istotnym państwem w kontekście zaopatrywania fabryk należących do największych graczy na rynku motoryzacyjnym. Nad Wisłą powstają m.in. silniki, akumulatory, skrzynie biegów i komponenty z tworzyw sztucznych.
Działania USA, które dążą do uderzenia w niemiecki sektor automotive, w rzeczywistości mogą spowodować ogromne straty w układzie naczyń połączonych, którym jest europejski przemysł motoryzacyjny.
– Polska jest ważnym dostawcą podzespołów dla przemysłu motoryzacyjnego, dlatego zapowiedź USA podwyżki ceł na samochody z UE jest dla nas złą wiadomością – mówił w TVN24 szef MSZ Radosław Sikorski.
