Trump, USA
Amerykanie bacznie obserwują, to co dzieje się w naszym kraju? Tak twierdzi były wicepremier. Fot. shutterstock

Amerykanie bacznie obserwują, co dzieje się w naszym kraju? Tak twierdzi były wicepremier Mariusz Błaszczak, który podczas ostatniego wywiad postanowił zaalarmować w tej sprawie. Jego zdaniem USA szczególnie przyglądają się Donaldowi Tuskowi.

REKLAMA

Sytuacja na linii USA–Polska momentami jest naprawdę napięta. Ostatnio niepokój mogły wzbudzić doniesienia o możliwości redukcji wojsk USA w Polsce. Działania te mogą być elementem szerszej strategii Pentagonu, która ma doprowadzić do ograniczenia liczby sił USA na całym obszarze Unii Europejskiej. O tych doniesieniach pisaliśmy szerzej już wcześniej w naTemat.

Błaszczak: Amerykanie obserwują to, co dzieje się w naszym kraju

W sprawie uspokajał już premier Donald Tusk. "Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski" – zapewniał szef polskiego rządu. Zaliczył nawet ostrą wymianę zdań w tym temacie z Jarosławem Kaczyńskim. Prawica, mimo innych zapewnień ze strony rządzących, oskarża ich o doprowadzenie do kryzysu w stosunkach z kluczowym sojusznikiem i osłabienie pozycji kraju w strukturach Paktu Północnoatlantyckiego.

W sprawie głos zabrał teraz także jeden z kluczowych polityków PiS. Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości podczas wywiadu w Radiu Republika zaalarmował:

Amerykanie przede wszystkim obserwują to, co się w naszym kraju dzieje i to, co mówi i robi Donald Tusk, to nie jest odbierane w Stanach Zjednoczonych jako żarty, to jest odbierane jako uderzenie w relacje polsko-amerykańskie – powiedział były wicepremier.

USA robią niepokojące ruchy. W Polsce również napięta atmosfera i wzajemne oskarżenia

Przypomnijmy, że kontakty USA nie tylko z Polską, ale i z wszystkimi członkami NATO stają się coraz bardziej napięte. Amerykańska krytyka sojuszu powoli przeradza się w faktyczne działania, które osłabiają jego zdolności obronne. Donald Trump na początku maja zdecydował o wycofaniu części swoich żołnierzy z Niemiec.

To wywołało skrajne emocje w naszym kraju. Gdy poczatkowo pojawiły sie doniesienia, że ci sami żołnierze mogliby zostać przeniesieni do naszego kraju, Tusk skomentował to na konferencji takimi słowami:

Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać (amerykańskich żołnierzy – przyp. red.) Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim.

Tę wypowiedź momentalnie zaczęła wykorzystywać przeciwko Tuskowi prawica. W oczy kuł ich też wywiad premiera Polski dla "Financial Times".

Tusk powiedział tam, że czasami "ma pewne problemy" z wiarą, iż artykuł 5. Traktatu Waszyngtońskiego o wzajemnej obronie sojuszników w NATO nadal obowiązuje. Jego zdaniem USA traktują Polskę jako jednego z najlepszych i najbliższych sojuszników w Europie, ale kluczowe jest, jak zadziałałoby to w praktyce, gdyby "coś się wydarzyło".

Chciałbym wierzyć, że art. 5 nadal obowiązuje, ale czasami, oczywiście, mam z tym pewne problemy – mówił Tusk. Jednocześnie zastrzegł, że nie chce być zbytnim pesymistą, ale "dziś potrzeba też praktycznego kontekstu".

Ponadto odnosił się już do zarzutów swoich przeciwników politycznych w kwestii tego, że jest mało proamerykański, a mocno proniemiecki. – Nie można być bardziej proamerykańskim niż ja jestem – stwierdził Tusk, zaznaczając zarazem, że proamerykańskość oznacza dla niego "wspólne starania o to, aby więzi transatlantyckie były jak najsilniejsze".

A na koniec warto zauważyć, że stawka tych sporów nie sprowadza się wyłącznie do kwestii militarnych. Eksperci ostrzegają, że jeśli USA wyjdą z NATO, polska gospodarka będzie miała wielki problem, to uderzyłoby w nasze portfele, a skutki odczułby każdy obywatel.