Rosyjski wóz bojowy na defiladzie.
Rosja będzie gotowa do starcia z NATO w rok po zakończeniu walk w Ukrainie. Fot. Shutterstock

Pojawił się raport holenderskiego wywiadu, który wskazuje na rosnące zagrożenie ze strony Rosji i Chin. Zawarte w nim informacje sugerują, że Moskwa będzie w stanie przystąpić do wojny z krajami zachodnimi już w rok po zakończeniu działań zbrojnych w Ukrainie.

REKLAMA

Opracowany przez holenderski wywiad (MIVD) raport sugeruje, że Rosja, pomimo odnoszenia poważnych strat w wojnie w Ukrainie, w perspektywie długoterminowej wcale nie musi utracić zdolności bojowych. Wręcz przeciwnie – już po roku od zakończenia walk Moskwa ma być militarnie przygotowana do dalszych działań.

Według autorów raportu Rosja wciąż odbudowuje swoją armię i produkuje ogromne ilości uzbrojenia, w tym systemy przeciwlotnicze, broń dalekiego zasięgu i drony. Ważnym elementem działającym na korzyść Moskwy jest także doświadczenie, które armia rosyjska zdobywa na froncie w Ukrainie.

"Rosja już teraz podejmuje konkretne przygotowania do ewentualnego konfliktu z NATO. MIVD ocenia, że ​​Rosja, w najbardziej sprzyjających dla niej okolicznościach, może wygenerować wystarczającą siłę bojową w ciągu roku po zakończeniu działań wojennych w Ukrainie, aby zainicjować konflikt regionalny z NATO. Celem Rosji w takim konflikcie nie jest militarna porażka NATO, ale polityczny podział NATO poprzez ograniczone zdobycze terytorialne".

Raport MIVD, 21 kwietnia 2026

fragment raportu

Holenderski wywiad zwraca uwagę na niebezpieczeństwa związane ze zbliżaniem się Rosji do Chin. Stwierdza, że z jednej strony Pekin oficjalnie zachowuje neutralność, z drugiej strony firmy z Państwa Środka wspierają rosyjską maszynę bojową.

MIVD zwraca też uwagę na rosnące zagrożenie cyberatakami ze wschodu. Według raportu chińska działalność ma dotyczyć przede wszystkim uzyskiwania informacji na temat technologii militarnych i możliwości bojowych krajów zachodnich. Jak wskazano, hakerzy z Chin wykorzystują luki w zabezpieczeniach w ruterach, firewallach i VPN-ach.

Działania hybrydowe i regionalne

Ustalenia holenderskiego wywiadu wskazują, że potencjalny konflikt przyjmie formę regionalną i ma doprowadzić do upadku Sojuszu, a nie jego pokonania w pełnoskalowej kampanii militarnej.

Przy czym warto zatrzymać się na chwilę przy "regionalności" tych potencjalnych działań. Bo już teraz teatr operacji hybrydowych przeciwko NATO obejmuje ogromny obszar Europy, w tym oczywiście Polskę. Poza naszym krajem w pierwszej kolejności zagrożone są Estonia, Łotwa, Litwa i Finlandia.

Z kolei działania hybrydowe występują w tym momencie też m.in. na terenie Norwegii, Szwecji i Rumunii. Bardziej subtelne wrogie akty, np. kampanie dezinformacyjne i próby wpływania na wybory, były odnotowywane także w Niemczech.

Zupełnie niehybrydowe działania następują natomiast w nienależącej do NATO Mołdawii. Jak podał Reuters 21 kwietnia, Rosja zapowiedziała podjęcie "wszelkich kroków" w celu ochrony "zagrożonych" obywateli Naddniestrza, które oficjalnie jest podporządkowane Kiszyniowowi.

Nowy pakiet sankcji może zdusić zagrożenie w zarodku

NATO i Unia Europejska, a może zwłaszcza UE, nie są bezbronne wobec rosnącego zagrożenia. Choć amerykańska uwaga skupia się na Bliskim Wschodzie, ostatnie deklaracje niedługo obejmującego władzę obozu TISZA na Węgrzech sprzyjają tworzeniu skutecznego frontu wobec planów imperialnych Federacji Rosyjskiej.

W środę 22 kwietnia odbyły się kluczowe spotkania państw członkowskich UE w sprawie pożyczki w wysokości 90 miliardów euro na rzecz Ukrainy, a także nałożenia na Rosję 20. pakietu sankcji. Jak podaje Reuters, kwestia pożyczki zdobyła aprobatę ambasadorów UE, natomiast kwestia blokady sankcji również może zostać rozwiązana w ciągu następnych dni.

Nowe sankcje to broń Brukseli, która uderzy w rosyjską flotę transportującą surowce, banki, kryptowaluty, sektor IT i eksport z UE. Ograniczony ma zostać również import surowców i produktów chemicznych.