
Sklepy Action w Polsce codziennie przeżywają oblężenie, a klienci opuszczają je z koszykami pełnymi "przydasiów". To obecnie jeden z ulubionych i najliczniejszych dyskontów w naszym kraju. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, z jakiego państwa wywodzi się ten handlowy gigant.
W czasie rosnących, codziennych wydatków miejsca proponujące ogromny asortyment w śmiesznie niskich przyciągają prawdziwe tłumy. Oprócz Action mamy przecież jeszcze KiKa, Pepco, TEDi i inne rosnące jak grzyby po deszczu sieci. Na horyzoncie pojawia się już kolejny rywal – warto XIMI-V, który może zakończyć dominację Pepco i Action.
Historia Action. Skąd wywodzi się król tanich zakupów?
Wielu konsumentów zakłada, że ten konkretny format handlowy to wymysł rodzimych przedsiębiorców (polskie korzenie ma za to Pepco) albo pomysł rodem zza oceanu. Dyskont Action to w rzeczywistości w stu procentach holenderska koncepcja.
"Wszystko zaczęło się od jednej obietnicy: dobrej jakości produktów w najniższych cenach" – przekonuje Action na swojej stronie. Zadebiutowało w Holandii w 1993 roku.
To właśnie wtedy w miejscowości Zwaagdijk-Oost założono firmę (do dziś ma tam swoją siedzibę), która z czasem miała zdominować rynek tanich artykułów niespożywczych w Europie. Na jej czele stoi prezes Sander van del Laan, a najważniejszym udziałowcem z pakietem 45 proc. akcji jest potężny brytyjski fundusz private equity 3i.
Rozwój marki nad Wisłą jest imponujący. Pierwsza polska placówka ruszyła jesienią 2017 roku w wielkopolskim Lesznie. Lokalna centrala w Polsce funkcjonuje od 2019 roku w Katowicach, a stery nadwiślańskiego oddziału przejął wtedy Sławomir Nitek, były dyrektor z sieci Netto.
Pod koniec 2019 roku w dolnośląskiej wsi Osła otwarto potężne centrum dystrybucyjne. Jubileuszowy, trzysetny lokal zainaugurował działalność jesienią 2023 roku w Elblągu, a zaledwie kilkanaście miesięcy później hucznie otwarto czterysetny punkt w poznańskiej Galerii Panorama. Pod koniec minionego roku sklepy Action w Polsce liczyły już około 450 placówek.
Zobacz także
Fenomen Action. Dlaczego tanie dyskonty przyciągają tłumy?
Za sukces sieci odpowiada przede wszystkim niesamowita różnorodności tanich rzeczy (nie tylko gadżetów, ale i zamienników kosmetyków). Przedsiębiorstwo chwali się tym, że gigantyczna skala zamówień umożliwia negocjowanie stawek u producentów.
To właśnie ten element bezpośrednio gwarantuje niskie ceny w sklepach. "Dwie trzecie wszystkich sprzedawanych przez nas produktów kosztuje mniej niż 2 euro" (czyli ok. 8,50 zł) – deklaruje na stronie holenderska firma.
To w praktyce... stacjonarne Temu, Aliexpress i inne chińskie skley internernetowe, ale dające konsumentom jedną gigantyczną przewagę. Każdy może tu wejść, fizycznie dotknąć interesującego go przedmiotu i zweryfikować jakość bez konieczności zamawiania kota w worku.
Z danych publikowanych przez sieć dowiadujemy się, że każdego tygodnia na ekspozycję trafia 150 całkowicie nowych artykułów. Taka regularna rotacja buduje z kolei u ludzi nawyk ciągłych powrotów do sklepów w poszukiwaniu nowości.
Psychologia niskich cen. Mroczna strona zakupów non-food
Za wyładowanymi wózkami kryje się jednak o wiele głębszy mechanizm psychologiczny, o którym nie myślimy w trakcie polowania na okazje. Wyprawa do takiego dyskontu to dziś świetny sposób na łagodzenie frustracji wywołanej drożyzną.
Kiedy w tradycyjnych supermarketach spożywczych nasze pieniądze tracą na wartości, tanie sklepy niespożywcze natychmiast przywracają poczucie realnej siły nabywczej.
"W Action, Dealzie, Pepco i na Temu kupujemy coś, czego nie ma na półkach w spożywczym – godność" – stwierdził wprost Michał Panek na łamach naTemat, podkreślając jednocześnie, że taniocha jest tylko przykrywką.
Redakcyjny kolega mocno podkreśla, że dla przeciętnego kupującego solidność sprzętu dawno przestała być kluczowa. Społeczeństwo nie oczekuje już wieloletniej trwałości. Jeśli za ułamek wartości rynkowej możemy poczuć błyskawiczną satysfakcję ze świetnego znaleziska, jesteśmy w stanie wybaczyć niższą jakość.
Co więcej, klienci Action rzadko czują wstyd. Zamiast budować obraz osoby oszczędzającej z braku funduszy, wolą chwalić się przed znajomymi swoim sprytem i świetną orientacją w najlepszych promocjach. Nic dziwnego, że dla wielu Polaków Rossmann, Pepco, Action to zakupowy haj i dopamina w koszyku. Łowienie okazji potrafi uzależnić.
