Jacek Ż.
Jacek Ż. zatrzymany przez CBA. Fot. Zrzut ekranu / YouTube

Jacek Ż. został zatrzymany przez CBA ws. śledztwa Prokuratury Europejskiej – dowiedział się dziennikarz Radia ZET Mariusz Gierszewski. Polityk przed laty założył i działał w Polsce Razem, a następnie w Porozumieniu i Partii Republikańskiej. W 2023 roku, po wybuchu afery w NCBiR, zrezygnował z funkcji sekretarza stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej.

REKLAMA

Informacja o zatrzymaniu Jacka Ż. przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pojawiła się w czwartkowe popołudnie 21 maja. Doniósł o tym Mariusz Gierszewski z Radia ZET. Jacek Ż. jest jednym z założycieli Polski Razem, a także Porozumienia Jarosława Gowina. Był posłem na Sejm VI, VII, VIII i IX kadencji. W latach 2020-2023 pełnił funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, w rządzie Mateusza Morawieckiego.

W 2023 roku polityk podał się do dymisji w związku z aferą w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. "Dla dobra toczącego się postępowania oraz w związku (z) pojawiającymi się w przestrzeni medialnej nieprawdziwymi informacjami, godzącymi w moje dobre imię oraz wizerunek rządu Zjednoczonej Prawicy, złożyłem dziś rezygnację ze stanowiska Sekretarza Stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej do czasu wyjaśnienia sprawy" – napisał wówczas w oświadczeniu.

Prokuratura Regionalna w Warszawie oddała w czerwcu 2025 roku Prokuraturze Europejskiej dwa śledztwa dotyczące programów NCBiR na łączną kwotę 200 mln zł. Programy powiązane były z funduszami europejskimi. W śledztwach przesłuchiwano Adama Bielana i właśnie Jacka Ż.

Jacek Ż. miał wiele do zarzucenia innym politykom

Po ogłoszeniu dymisji Jacek Ż. udzielił wywiadu w TVN24, gdzie przekonywał, że podał się do dymisji pod warunkiem "wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy i bezstronnego wskazania ewentualnych winnych".

– Niestety, powołanie w moje miejsce do ministerstwa asystentki europosła Adama Bielana jednoznacznie wskazuje na brak woli wyjaśnienia sprawy – mówił. – Jestem gotów poświęcić karierę polityczną, by obnażyć od lat funkcjonujący patologiczny układ i mechanizm nadużyć w NCBiR – dodał.

Afera w NCBiR. O co chodziło?

Warto przypomnieć, że wiosną 2023 roku wyszło na jaw, że PiS spisało ze swoją ówczesną koalicyjną Partią Republikańską umowę ws. nadzoru nad NCBiR. Przejęli go politycy z frakcji Adama Bielana. Afera w NCBiR wybuchła po medialnych doniesieniach i analizach dwóch posłów Koalicji Obywatelskiej: Dariusza Jońskiego i Michała Szczerby. Z ich ustaleń wynikało wówczas, że prawie 55 mln zł otrzymała spółka o kapitale 5 tys. zł, założona 10 dni przed ostatecznym terminem składania wniosków przez niespełna 30-latka w mieszkaniu prywatnym.

Drugi alarmujący przypadek dotyczył białostockiej spółki, która miała otrzymać 123 mln dotacji. Michał Szczerba ocenił, że po przeanalizowaniu sytuacji finansowej firmy, nadaje się ona do likwidacji.

Jacek Ż. opowiadał, jak to wyglądało z jego perspektywy. Pogrążał Adama Bielana

Jacek Ż. we wspomnianym wywiadzie dla TVN24, po tym, jak wszyscy mówili już o tym, co miało dziać się w NCBiR, zaczął rzucać oskarżenia wobec osób, które w podobnym czasie też tam pracowały. – To jest patologiczny obraz osób, które uzurpowały sobie prawo do sprywatyzowania instytucji publicznej, z pominięciem organów nadzoru i lekceważeniem ministra – oceniał.

Przypomniał o zapisach ze stenogramów. Miało z nich wynikać, że "powstał tak zwany mały zarząd, czyli grupa całkowicie nieformalna, poza strukturą NCBiR i poza nadzorem ministerstwa". – Ja, jako minister nadzorujący NCBiR, miałem o niej nie wiedzieć. Miał o niej nie wiedzieć również minister Grzegorz Puda. Decyzje miały zapadać za naszymi plecami, a nawet z pominięciem hierarchii w samym NCBiR – tłumaczył się Ż.

Adam Bielan, który w stenogramie był nazywany "sponsorem", miał wiedzieć o wszystkim, co działo się w dużym zarządzie składającym się z jego stronników. Natomiast działania małego zarządu, czyli grupy tworzonej przez braci Kuchów i prawników z kancelarii Karola Kucha, miały być tajne – opowiadał.

Dodajmy, że w 2020 roku wyszło też na jaw, że z NCBiR milionowe granty dostała spółka brata Łukasza Szumowskiego, byłego ministra zdrowia. Posłowie Koalicji Obywatelskiej nazwali tę sprawę "gigantyczną aferą".