
Metropolita łódzki kard. Konrad Krajewski wypowiedział się na temat światowych wojen m.in. tej w Ukrainie. Dlaczego nikt jej jeszcze nie zakończył? – Odpowiedź jest prosta: nikt nie chce zatrzymać wojny, ponieważ wszyscy na niej zarabiają – ocenił duchowny. Jego słowa o uchodźcach też dają do myślenia.
Przypomnijmy, że kardynał Konrad Krajewski kilka miesięcy temu zostąpił na miejscu metropolity łódzkiego innego polskiego kardynała Grzegorza Rysia, który przeszedł do Krakowa. Dla nowego hierarchy był to powrót wyjątkowy – wrócił do rodzinnej Łodzi po blisko trzech dekadach spędzonych w samym sercu Watykanu u boku aż czterech papieży.
Jak wiadomo kard. Krajewski nie gryzie się w język, a jego wypowiedzi często obijają się szerokim echem. Na samym początku objęcia nowej roli zasłynął ze słów o przyjmowaniu biednych w domu biskupa. – Proszę zobaczyć jaki jest dom biskupa, a biedni jedzą pod namiotem. To się musi zmienić. Ja mogę jeść tam, ale oni przyjdą do pałacu – powiedział.
Już wcześniej zresztą zapowiadano, że Konrad Krajewski wraca z Watykanu i namiesza w strukturach KEP – te słowa wciąż znajdują potwierdzenie w jego kolejnych wypowiedziach.
Kard. Krajewski o wojnach m.in. tej w Ukrainie: Nie kończą, bo na niej zarabiają
Tym razem kard. Krajewski zabrał głos w sprawie wojen. Wspomniał, że od początku inwazji wojsk rosyjskich na naszych wschodnich sąsiadów odwiedził Ukrainę 10 razy. Jak wyznał, zawsze przy okazji tych wizyt zadawał sobie pytanie: dlaczego 27 państw nie jest w stanie zatrzymać konfliktu wywołanego przez jedno państwo?
– Na Ukrainie dziennie ginie tysiąc żołnierzy, do tego dochodzą ofiary cywilne. Jak to możliwe, że nie zatrzymujemy tej wojny? Jak to możliwe, że na oczach świata w Strefie Gazy z głodu umierają dzieci? Odpowiedź jest prosta: nikt nie chce zatrzymać wojny, ponieważ wszyscy na niej zarabiają. Państwa produkują broń, którą potem trzeba komuś sprzedać. Wielka polityka jest okrutna, nie zna miłosierdzia, nie zna przebaczenia. To zimna kalkulacja zysków i strat – ocenił w rozmowie z portalem misyjne.pl
Po chwili przytoczył też słowa papieża Leona XIV, że "prawdziwy, trwały pokój rozpoczyna się od nas samych".
– Jeżeli nie mamy wewnętrznego pokoju, jeżeli go nie ma w naszych rodzinach, w naszym mieście, to się rozlewa na cały świat. Trzeba zacząć od siebie. Zadać sobie pytanie: czy jestem człowiekiem pokoju? A może jestem człowiekiem, który wywołuje wojny w parlamencie, w urzędzie miasta, w parafii, w rodzinie? Mamy możliwości, żeby zatrzymać wojny, ale tego nie robimy – zaznaczył.
Zobacz także
Kard. Krajewski o uchodźcach: straszenie to jest sprawa czysto polityczna i ma jakiś ukryty cel
Metropolita łódzki dosadnie ocenił też sytuację uchodźców w naszym kraju. Początkowo pochwalił postawy Polaków, które obserwowaliśmy na początku wybuchu wojny w Ukrainie.
– W Europie nikt nie mógł zrozumieć, jak to możliwe, że z dnia na dzień przyjechały do nas dwa miliony ludzi, a Polacy tak po prostu ich przyjęli. Nie samorządy, nie organizacje pomocowe, ale zwykłe rodziny otworzyły swoje domy dla uchodźców. To było niezwykle piękne i czysto ewangeliczne – podkreślił.
Kardynał uważa, że "z upływem czasu pojawiło się zmęczenie pomaganiem, a wraz z nią głosy, że obecność Ukraińców wydłuża kolejki do lekarza i jest obciążeniem dla budżetu państwa". Jego zdaniem mało mówi się o tym, iż "większość Ukraińców, którzy przyjechali do Polski, podjęła pracę, z której zysk zasila budżet państwa".
Twarde dane to potwierdzają – wystarczy spojrzeć na fakty o Ukraińcach w Polsce: każda złotówka wydana na 800 plus dla ukraińskiego dziecka przynosi polskiej gospodarce kilka złotych czystego zysku.
– Sami robiliśmy podobnie w przeszłości. Kiedy w Polsce była wojna, komunizm albo bezrobocie, uciekaliśmy do Ameryki. Dziś Polska jest bogatym krajem, ale poza jej granicami wciąż żyje dwadzieścia milionów Polaków. Czy świat boi się Polaków, bo to potomkowie uchodźców? Sądzę, że straszenie uchodźcami to jest sprawa czysto polityczna i ma jakiś ukryty cel. Trzeba otworzyć oczy i zobaczyć, że ich obecność niesie nie tylko zagrożenia, ale może być błogosławieństwem dla naszego kraju – skwitował duchowny.
