Jakub Kiwior
FC Barcelona podobno uważnie przygląda się Jakubowi Kiwiorowi Fot. Shutterstock / edycja: naTemat

FC Barcelona może wkrótce ruszyć po kolejnego polskiego piłkarza. Jak poinformował dziennikarz Matteo Moretto, na radarze piłarskiej legendy Hiszpanii znalazł się Jakub Kiwior. Reprezentant Polski, który obecnie gra w FC Porto, ma być jednym z obrońców obserwowanych przez kataloński klub. Jednak według "Przeglądu Sportowego" na taki transfer nie ma szans.

REKLAMA

Moretto zdradził na antenie Radio Marca, że FC Barcelona od kilku miesięcy analizuje profil 26-letniego reprezentanta Polski. Klub szuka bowiem lewonożnego środkowego obrońcy, który w przyszłości mógłby wzmocnić linię defensywy zespołu. Hiszpański dziennikarz podkreślił jednak, że na ten moment nie są prowadzone żadne zaawansowane rozmowy i nie ma mowy o finalizacji transferu.

– To po prostu profil, któremu Barcelona przyglądała się z większą uwagą w ostatnich miesiącach. Nie powiem, że są prowadzone negocjacje albo dzieje się coś konkretnego, ale wiem, że Barcelonie podoba się jego profil – przekazał Matteo Moretto o Jakubie Kiwiorze, którego nazwiskiem od kilku lat żyją największe europejskie kluby.

Jakub Kiwior w FC Barcelonie? Mowa o gigantycznych pieniądzach

Doniesienia hiszpańskiego reportera szybko odbiły się szerokim echem w Polsce. Temat szeroko opisał Przegląd Sportowy, który zwrócił uwagę, że potencjalny transfer Kiwiora do Barcelony byłby dziś niezwykle trudny do zrealizowania. Wszystko przez gigantyczne pieniądze, jakie trzeba byłoby wyłożyć za obrońcę FC Porto.

Portal przypomina, że portugalski klub dopiero niedawno zdecydował się wykupić Kiwiora z Arsenalu. Porto zapłaciło za reprezentanta Polski 17 mln euro, a po spełnieniu określonych bonusów kwota może wzrosnąć jeszcze o kolejne 5 mln euro.

Według informacji "Przeglądu Sportowego" w kontrakcie Kiwiora znajduje się klauzula odstępnego wynosząca aż 70 mln euro i tylko za taką sumę Porto byłoby gotowe rozważyć sprzedaż swojego obrońcy. Gdyby któryś z klubów rzeczywiście zapłacił tak ogromne pieniądze, byłby to absolutny rekord w historii polskiej piłki nożnej. Obecnie najdrożej sprzedanym polskim piłkarzem pozostaje Robert Lewandowski (45 mln euro za transfer do Barcelony).

"Przegląd Sportowy" zauważa, że kataloński klub wciąż ostrożnie podchodzi do finansów po kryzysie z poprzednich lat i obecnie nie wydaje gigantycznych sum na pojedynczych zawodników. Katalończycy mają też skupiać się przede wszystkim na znalezieniu następcy Lewandowskiego. Polski napastnik zaledwie tydzień temu pożegnał się z fanami Barcy, w której kolorach wciąż gra bramkarz Wojciech Szczęsny.

Dalsza część artykułu poniżej.

"Barcelony po prostu na Polaka [Kiwiora – red.] nie stać. Co najmniej takiej kwoty za jednego piłkarza nie wyłożyła od sześciu lat, gdy za 86 mln euro kupiła Frenkiego de Jonga. Wtedy funkcjonowała jednak w innych realiach – takich, które doprowadziły ją niemal do finansowej ruiny. Gdyby jednak Duma Katalonii uparła się na Kiwiora, musiałaby porzucić cel transferowy numer 1, czyli sprowadzenie następcy Roberta Lewandowskiego. Nawet jeśli drugą w kolejce pozycją wymagającą wzmocnienia jest właśnie środek obrony, to zanosi się raczej na opcję budżetową" – pisze "Przegląd Sportowy".

Sam Lewandowski może natomiast spać spokojnie – Polak odchodzi z Barcelony jako bogacz, a suma za te cztery lata zwala z nóg nawet największych fanów piłki.

Dodajmy, że FC Barcelona jest o krok od kolejnego sukcesu. W sobotę o 18 żeńska drużyna powalczy o puchar z Olympique Lyon w finale Ligi Mistrzyń. O triumf po raz szósty zawalczy Ewa Pajor, która gra w katalońskim klubie, a w ubiegłym roku triumfowała jako laureatka trofeum Gerda Muellera. Wszystkie poprzednie finały – jeszcze w barwach Wolfsburga – kończyły się dla Polki porażką. Mecz będzie można obejrzeć w Disney+.