Łatwogang
Łatwogang jedzie przez Polskę Fot. YouTube / Łatwogang

Łatwogang ponownie poruszył tysiące internautów swoją akcją charytatywną. Influencer, który zaledwie kilka tygodni temu współtworzył rekordowy stream dla fundacji Cancer Fighters, tym razem ruszył rowerem przez całą Polskę, by zebrać pieniądze na leczenie 8-letniego Maksa. W trakcie transmisji doszło jednak do niebezpiecznej sytuacji. Youtuber w środku nocy skarżył się na niepokojące objawy zdrowotne i rozważał wezwanie pomocy medycznej.

REKLAMA

Nowa akcja Łatwoganga wystartowała w piątek 22 maja o godz. 16. Twórca postanowił przejechać rowerem trasę z Zakopanego do Gdańska, prowadząc przy tym nieprzerwaną transmisję na żywo. To łącznie około 650-700 kilometrów w zależności od trasy. Celem zbiórki jest pomoc Maksowi – 8-letniemu chłopcu cierpiącemu na ciężką chorobę prowadzącą do zaniku mięśni. Na specjalistyczne leczenie potrzeba aż 12 mln zł.

Internauci od początku tłumnie ruszyli ze wsparciem. Obecnie (stan na sobotnie popołudnie) kwota wynosi już ponad 7,6 mln zł, a duże kwoty wpłacają również znane firmy. Relację na żywo śledzą dziesiątki tysięcy osób, a na trasie do youtubera dołączają rowerzyści i fani, którzy dopingują go podczas wyczerpującej wyprawy.

Łatwogang jedzie przez Polskę, aby pomóc 8-latkowi. Miał kryzysowy moment

Trasa od początku była ogromnym wysiłkiem, ale najtrudniejszy moment przyszedł w nocy z soboty na niedzielę. Około godziny 3:20 Łatwogang zatrzymał się na stacji benzynowej w Wolbromiu (woj. małopolskie) i przyznał widzom, że źle się czuje. Influencer mówił o niepokojących objawach, jak bezdech, relacjonuje Plejada.

W pewnym momencie sytuacja zrobiła się na tyle poważna, że zaczęto rozważać wezwanie pomocy medycznej i sprawdzano, gdzie znajduje się najbliższy SOR. Ostatecznie po krótkim odpoczynku i konsultacji youtuber zdecydował się wrócić na trasę.

To już kolejna wielka akcja charytatywna organizowana przez Łatwoganga. W kwietniu niemal cała Polska śledziła trwający dziewięć dni stream na YouTube, podczas którego udało się zebrać astronomiczne 282 mln zł dla fundacji Cancer Fighters, która pomaga dzieciom chorym onkologicznie.

Dalsza część artykułu poniżej.

Po zakończeniu spektakularnej akcji influencer zapowiadał dłuższą przerwę od mediów społecznościowych. Jak wcześniej informował INNPoland, Łatwogang zrzekł się nawet kontraktu z Tymbarkiem. Ostatecznie jednak zdecydował się wrócić szybciej z kolejnym projektem pomocowym.

"(...) Wiem, że miałem zrobić jak najdłuższą przerwę medialną, ale po prostu wpadłem na pomysł, który uważam za dobry i wiem, że może pomóc komuś uratować życie, dlatego go realizuję jak najszybciej. Z góry dziękuję każdej osobie, która wpłaci i do zobaczenia" – poinformował we wpisie Łatwogang, czym ucieszył Polaków, którzy mieli nadzieję na więcej jego charytatywnych akcji.

Nowa akcja Łatwoganga. Ma challenge dla widzów

Jakby tego było mało, Łatwogang tradycyjnie zapowiedział też specjalny challenge dla widzów. "Zobowiązuję się oficjalnie, że jeżeli uda się zebrać te 12 milionów złotych przed moim dotarciem do Gdańska rowerem, to po dotarciu tam pójdę spać na 8/10 godzin. Potem wstaję i od razu jadę w drugą stronę rowerem z Gdańska do Zakopanego" – zadeklarował Łatwogang.

Nie jest to pierwsza tak ekstremalna rowerowa wyprawa youtubera. W 2024 roku Łatwogang, który przez swoją zbiórkę na rzecz Cancer Fighters jest nazywany "nowym Owsiakiem", podjął się równie imponującego wyzwania, kiedy to wyruszył na dwóch kółkach z Polski do Maroka. Mordercza podróż zajęła mu wówczas 27 dni, podczas których łącznie przejechał dystans 3147 kilometrów.