
Polacy znowu zrobili coś wielkiego. Charytatywna akcja youtubera Łatwoganga zakończyła się spektakularnym sukcesem – w niespełna dwa dni udało się zebrać pełne 12 mln zł na leczenie 8-letniego Maksa cierpiącego na dystrofię mięśniową Duchenne'a. Influencer się jednak nie zatrzymuje – już uruchomił kolejną zbiórkę, tym razem dla 4-letniego Adasia, który również choruje na DMD.
Nowe wyzwanie Łatwoganga wystartowało w piątek 22 maja o godz. 16. Twórca postanowił przejechać rowerem całą Polskę – z Zakopanego do Gdańska – transmitując całą trasę na żywo w internecie. Celem było zebranie gigantycznej kwoty potrzebnej na terapię Maksa.
Od samego początku internauci ruszyli ze wsparciem. Transmisję śledziły dziesiątki tysięcy osób, a do influencera – już nazywanego "nowym Owsiakiem" – dołączali na trasie rowerzyści i fani, którzy dopingowali 23-latka podczas wyczerpującego rajdu. Na konto zbiórki wpłacali także sponsorzy i znane firmy.
Łatwogang zebrał 12 milionów dla Maksa. Teraz zbiera dla Adasia
Przełom nastąpił w niedzielę rano. Chwilę przed godz. 9 licznik przekroczył wymagane 12 mln zł. W tym momencie Łatwogang miał już za sobą około 500 kilometrów przejechanych bez dłuższego odpoczynku. Po ogłoszeniu sukcesu influencer zatrzymał się na stacji benzynowej, gdzie czekał na niego tłum ludzi, w tym dziennikarze.
– Wielkie serducha dla was. Piękna sprawa. Maks na pewno to ogląda albo potem obejrzy. Maks, masa miłości do ciebie. Stała się wspaniała rzecz. Jestem z was dumny – mówił Łatwogang.
Chwilę później ogłosił, że akcja będzie kontynuowana. Kolejne środki mają trafić do 4-letniego Adasia, który również choruje na DMD. Rodzina chłopca od lat prowadzi zbiórkę na leczenie, ale nadal brakuje około 3,5 mln zł. – Nie chciałbym nigdy podejmować takich decyzji, ale musimy zdecydować, komu pomagamy dalej. Będziemy zbierać na Adasia. Damy z siebie wszystko, żeby wybrać całą sumę – mówił influencer podczas transmisji.
Nowa zbiórka błyskawicznie nabrała tempa. W zaledwie godzinę udało się zebrać ponad 640 tys. zł. W niedzielę przed 12 licznik wskazywał już 1,4 miliona zł. W rozmowie z Polską Agencją Prasową Łatwogang przyznał, że mimo ogromnego zmęczenia nadal ma siłę jechać dalej. Dziękował też osobom, które towarzyszyły mu na trasie.
– Nie spodziewałem się, że wokół tego wszystkiego będzie aż taki szum, ale bardzo się z tego cieszę. Im więcej pomocy, tym lepiej. To pokazuje, jak wspaniałym narodem jesteśmy i jak bardzo chcemy pomagać – mówił influencer, któremu na trasie cały czas towarzyszy samochód techniczny. W nocy z piątku na sobotę Łatwogang miał moment kryzysu zdrowotnego, ale postanowił jechać dalej.
Przypomnijmy, że jeszcze przed startem Łatwogang zapowiedział, że jeśli uda się zebrać pełne 12 mln zł jeszcze przed dotarciem do Gdańska, podejmie kolejne ekstremalne wyzwanie. Influencer obiecał, że po krótkim odpoczynku wyruszy rowerem w drogę powrotną – z Trójmiasta aż do Zakopanego. – Po dotarciu tam pójdę spać na 8–10 godzin. Potem wstaję i od razu jadę w drugą stronę rowerem z Gdańska do Zakopanego – zadeklarował Piotr Hancke, bo tak naprawdę nazywa się 23-letni twórca internetowy.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Zbiórka Łatwoganga dla Cancer Fighters poruszyła Polskę
To już kolejna internetowa akcja charytatywna organizowana przez Łatwoganga. W kwietniu niemal cała Polska śledziła 9-dniowy stream na YouTube, podczas którego udało się zebrać ponad 282 mln zł dla fundacji Cancer Fighters, która pomaga dzieciom chorym na raka. Inspiracją streamu Łatwoganga był utwór "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" nagrany przez Bedoesa 2115 i 11-letnią Maję Mecan, podopieczną Cancer Figters, która walczy z białaczką szpikową.
Influencer zapowiadał dłuższą przerwę od mediów społecznościowych i zrzekł się nawet kontraktu z Tymbarkiem. Ostatecznie jednak zdecydował się wrócić szybciej, aby pomóc choremu Maksowi.
"(...) Wiem, że miałem zrobić jak najdłuższą przerwę medialną, ale po prostu wpadłem na pomysł, który uważam za dobry i wiem, że może pomóc komuś uratować życie, dlatego go realizuję jak najszybciej. Z góry dziękuję każdej osobie, która wpłaci i do zobaczenia" – poinformował we wpisie Łatwogang, czym ucieszył Polaków, którzy mieli nadzieję na więcej jego charytatywnych akcji.
