Mały błąd przy rezerwacji lotu może mieć duże konsekwencje
Turyści, którzy chcieli dostać się do Krakowa, przeżyli niemiłą niespodziankę Fot. TR STOK/Shutterstock

W kwietniu na jednym z europejskich lotnisk wydarzyła się sytuacja rodem z filmu komediowego. Rodzina z Włoch chciała dostać się do Polski, a wylądowała w Rumunii. Wszystko przez zwykłą pomyłkę.

REKLAMA

Choć europejskie lotniska są dziś świetnie przygotowane na obsługę milionów pasażerów, a rezerwacja biletów zajmuje zaledwie kilka minut, wciąż zdarzają się sytuacje, w których drobne niedopatrzenie potrafi całkowicie zmienić plany podróżnych.

Jeden błąd i nie polecisz albo wylądujesz gdzie indziej. Ten dotyczący Krakowa jest dość zabawny

Tym razem nie chodzi o kolejną sytuację pozostawienia bagażu bez opieki. Bo choć wydaje się oczywiste, że nie można tego robić, na lotniskach cały czas zdarzają się sytuacje, w których ktoś nie słucha komunikatu i zostawia walizkę samą sobie.

Nie jest to również case, który wydarzył się na początku kwietnia tego roku w Krakowie. W tym konkretnym incydencie poszło o głupi żart. Mężczyzna, który wypowiedział o parę słów za dużo, miał plan, by oświadczyć się swojej ukochanej w Grecji. Mieli szczęście, bo pomimo głupiego żartu udało im się polecieć.

Jednak błędy zdarzają się już wcześniej, zanim jeszcze dotrzemy na lotnisko. Jak podaje "PolsatNews", doświadczyła tego w kwietniu włoska rodzina, która była przekonana, że wszystko dopięła na ostatni guzik. Bilety kupione, walizki spakowane, plan zwiedzania gotowy. Nic nie wskazywało na to, że podróż zakończy się w innym miejscu, niż chcieli.

Gdy rodzina z południa Włoch planowała podróż do Polski, jej celem był Kraków – jedno z najpopularniejszych miast turystycznych w Polsce, znane z zabytkowego starego miasta i Wawelu. Jednak po wylądowaniu okazało się, że coś jest nie tak. Wkrótce wyszło na jaw, że znajdują się w rumuńskiej Krajowej.

Przyczyna tej sytuacji była prosta. Podczas rezerwacji doszło do pomyłki. Wszystko wyniknęło z podobieństwa nazw: "Cracovia" (Kraków) i "Craiova" (miasto w Rumunii). W języku włoskim brzmią one bardzo podobnie, co mogło łatwo zmylić osobę, która kupowała bilety.

Choć dla wielu osób taka sytuacja byłaby powodem do frustracji, włoska rodzina postanowiła podejść do sprawy z dystansem. Zamiast szukać najbliższego lotu powrotnego do Włoch, zdecydowali się zostać i spędzić wakacje w Rumunii. Jak później przyznali, była to dobra decyzja.

Pomyłka, która zmieniła wakacje

To nie pierwszy przypadek tego typu pomyłki. Na świecie istnieje wiele miast o podobnie brzmiących nazwach, co często prowadzi do zabawnych, choć czasem kosztownych nieporozumień. Dobrym przykładem jest Wiedeń, gdzie na lotnisku można znaleźć pamiątki z napisem "Austria: nie Australia!". Choć to raczej żartobliwe gadżety, nie wzięły się one znikąd. Przypadki osób, które przez pomyłkę wylądowały w Austrii zamiast na odległym kontynencie, były wielokrotnie udokumentowane.

Dla osoby z zewnątrz może wydawać się to śmieszne. Zawsze jednak lepiej pamiętać, że przed potwierdzeniem rezerwacji (szczególnie bezzwrotnego lotu) warto dokładnie sprawdzić nie tylko nazwę miejsca docelowego, ale także kod lotniska.