
Jeszcze nie tak dawno rozpoznawalność na świecie gwarantował nam duet skarpetek i sandałów. Polska zaczyna jednak doganiać Zachód i "stare numery" nie wystarczą, aby wszyscy wiedzieli, że oto "polactwo" rusza w świat. Trzeba szukać nowych sposobów na wyróżnienie się, a czytając historie z życia wzięte można dojść do wniosku, że Polacy znaleźli tych sposobów całkiem sporo. Ruszamy!
"Jestem Polaczkiem" – napisał na Facebooku dziennikarz Krzysztof Kurek. Co ciekawe, dowiedział się tego na pokładzie samolotu i to od własnego rodaka. Pewien młodzian, który wracał do Warszawy tym samolotem, co dziennikarz Radia Zet, stał się ofiarą stewardessy. Okazało się, że jego dresowe spodnie zostały przez nią splamione kilkoma kroplami czerwonego wina. Jednak plamy pojawiły się również na jego "honorze".
Młody pasażer nie zamierzał puścić płazem tego, że jakaś stewardesa oblewa go czymkolwiek. W myśl zasady "płacę, wymagam" skierował w jej kierunku salwę obelg i przekleństw, które przy okazji umilały czas reszcie pasażerów. Krzysztof Kurek nie potrafił wczuć się w sytuację chłopaka i zwrócił mu uwagę. Wtedy dziennikarz dowiedział się nie tylko kim naprawdę jest, ale także tego, ile warte jest jego "nieciekawe" życie.
Krzysztof Kurek
Dziennikarz Radia Zet
"Wilk" jednak nie pokazał jeszcze, jak kończy (a przecież po tym poznaje się prawdziwego mężczyznę). Stewardesa poczuła się w obowiązku, aby jakoś wynagrodzić pasażerowi swoją, bądź co bądź, wpadkę. W ramach przeprosin, przyniosła mu specjalny pakunek. Dresowy pasażer wrzucając śmieci na tacę stwierdził, że stewardesa "może sobie wsadzić pakunek w d..." .
Wojciech S. Wocław
Popularyzator zasad z zakresu savoir-vivre’u
Zejdźmy na Ziemię Nie trzeba wzbijać się w przestworza, aby na własne oczy zobaczyć całkiem przyziemne zachowania naszych rodaków. W naTemat pochyliliśmy się nad jednym ze zjawisk, które wśród "polactwa" jest niczym jak gwiazda na mercedesie.
Słoneczne dni przyprawiają niekiedy o mdłości. Szczególnie zaś, gdy spacerując po ulicy ogląda się całe zastępy mężczyzn, dla których naturalnym sposobem na upał jest pozbycie się okryć wierzchnich. Te, gdy jest ciepło, stają się całkowicie zbędne, a ich noszenie niepotrzebnie zakrywa wypracowaną na "siłce" muskulaturę.
Jedną z osób, które wypowiadały się w artykule była dziennikarka i blogerka naTemat Paulina Młynarska. Na moją prośbę, wypowiedziała się do artykułu o mężczyznach eksponujących swoje gołe klaty w centrum miast. Okazało się, że trafiła w punkt. Bardzo czuły. Wiele komentarzy można podciągnąć pod kategorię "polactwa". – Kto to ku.... jest ? – pytał jeden z urażonych internautów.
Pan Sebastian
Komentarz pod artykułem dot. mężczyzn chodzących po mieście bez koszulek
Niektórzy napisali, że komentarz pana Sebastiana trafił w samo sedno, inni zaś, że jest on "typowym Polakiem". Skąd biorą się gołe klaty na polskich ulicach? Na to pytania stara się odpowiedzieć specjalista ds. savoir vivre.
Wojciech S. Wocław
Popularyzator zasad z zakresu savoir-vivre’u
Nie odpisuję, nie odbieram, zarobiony jestem. Nie tylko pisanie ujawnia smutną prawdę o tym, ile "polactwa" jest w każdym z nas. Niepisanie, nieoddzwanianie czy też nieodbieranie, mówi o nas niestety równie dużo, co "polish style" na pokładzie samolotu oraz internetowe "dyskusje".
Mogłoby się wydawać, że na każdego odebranego maila a) można odpisać b) wypada odpisać c) trzeba odpisać. Nic bardziej mylnego. Zwykłe "odebrałem, dziękuję", lub też "przyjrzymy się tej sprawie, pozdrawiam" to dla zapracowanych i skupionych na własnej karierze osób zbyt wiele. Niedługo może dojść do tego, że zwykłe powiedzenie sobie "dzień dobry" także zacznie przekraczać nasze możliwości i jak jeden z rozmówców naTemat stwierdzimy, że nie ma to sensu.
Wojciech S. Wocław
popularyzatorem zasad z zakresu savoir-vivre’u
Polactwo niejedno ma imię. Czasem nie ma koszulki, czasem nieumiejętnie posługuje się komputerem, a jeszcze innym razem potrafi zepsuć kilkugodzinną podróż samolotem. Polacy dali kulturze naprawdę wiele. Miejmy nadzieje, że kultura się zrewanżuje i da też coś Polakom od siebie.
