
Aleksander Miszalski zabrał głos po referendum, w wyniku którego został odwołany z urzędu prezydenta miasta. Polityk KO przyjął tę decyzję w pokorą i przyznał się do kilku błędów. Jest jednak zdania, że Kraków może teraz czekać dwa i pół roku chaosu oraz burzy politycznej.
– Czekają nas teraz trzy miesiące burzy i chaosu, choć może nie w mieście, bo będzie zarządzane przez pana Kracika, ale burzy takiej politycznej i na końcu różnie to się może potoczyć. Prezydent, który nie ma za sobą Rady Miasta nie będzie mógł skutecznie realizować swoich planów. W związku z czym może nas czekać 2,5 roku chaosu. Ale może nas też czekać 2,5 roku korekty (błędów – przyp. red.), a nie wywracania wszystkiego i to chyba byłoby najrozsądniejsze z punktu widzenia Krakowa i mieszkańców – powiedział na konferencji prasowej Aleksander Miszalski.
To było pierwsze wystąpienie dotychczasowego prezydenta Krakowa po referendum, w którym ponad 170 tys. głosujących było za odwołaniem go z funkcji włodarza miasta. Teraz do wyborów jego obowiązki przejmie dotychczasowy wiceprezydent Stanisław Kracik. Dlaczego to zaskakujące nazwisko w roli komisarza, pisaliśmy więcej w naTemat.
Miszalski posypuje głowę popiołem i dziękuję za współpracę
Miszalski wyznał, że rozliczanie jego obietnic wyborczych za niepełną kadencję nie jest w porządku. Jednocześnie nie ukrywał, że kilka błędów popełnił w czasie swojej prezydentury.
– To był z jednej strony piękny czas, ale z drugiej strony też trudny czas. To był czas wielu lepszych i gorszych momentów, czas w którym bardzo mocno rozmawialiśmy z mieszkańcami, przypomnę o 53 w sumie ławkach dialogu. To był czas wielu wyzwań, startu metra, planu ogólnego, strategii, paktu krakowskich osiedli i wielu innych dobrych rzeczy, które się w Krakowie zdarzyły – stwierdził i dodał:
– Ale oczywiście to był czas również w którym popełniłem błędy, popełniliśmy błędy i na końcu szanuję, akceptuję i z pełną pokorą przyjmuję werdykt mieszkańców. Nie jestem z tego tytułu szczęśliwy, nie cieszę się, ale taka jest demokracja, jej uroki.
Zobacz także
Miszalski o Kraciku i nadchodzących wyborach
Stanął również murem za Kracikiem, który w końcu był do tej pory jego zastępcą: – Cieszę się bardzo również, że miasto na te najbliższe miesiące pozostaje w stabilnych rękach. Komisarz Kracik jest taką osobą, która ze swoim ogromnym doświadczeniem, a przypomnę, że był wojewodą, burmistrzem i moim zastępcą, na pewno zna to miasto.
Dodajmy, że Kracik będzie rządził Krakowem aż do wyborów. Te jeszcze nie mają terminu, ale prawdopodobnie odbędą się pod koniec tegorocznych wakacji. Jak pisaliśmy w naTemat.pl, ruszyła już giełda nazwisk potencjalnych kandydatów na ten urząd, a na liście są m.in. Marian Banaś, Grzegorz Braun i Marianna Schreiber.
Sam Miszalski zapowiedział, że zaangażuje się w kampanię. – Oczywiście że tak. Zaangażuję się w nadchodzącą kampanię, jestem przewodniczącym PO w Małopolsce, KO w Małopolsce, przepraszam. Spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność, by po tej przegranej bitwie wygrać kolejną batalię. Jestem na to gotów – stwierdził.
Na koniec został zapytany o swoją pozycję w małopolskiej KO. – Jestem szefem i zamierzam być nim dalej – skwitował.
