Czarny kask motocyklowy leżący na asfalcie na poboczu drogi  symbolizujący awarię.
Kask na poboczu to znak, że motocyklista prawdopodobnie potrzebuje pomocy. Zwróć na to uwagę Fot. Worranan Junhom / Shutterstock

Kask położony na asfalcie obok motocykla najczęściej nie jest dziełem przypadku. Każdy zmotoryzowany doskonale wie, że to bardzo drogi sprzęt, dlatego celowo nikt nie kładzie go na ziemi. Czy może więc za tym kryć się coś więcej? Tak, to znak, który może oznaczać, że ktoś potrzebuje pomocy.

REKLAMA

Temat kasku położonego na ulicy powraca w internecie regularnie. Część motocyklistów traktuje ten zwyczaj wyłącznie w kategoriach miejskiej legendy, która nie ma pokrycia w rzeczywistości. Zdarzają się jednak sytuacje pokazujące zupełnie inną perspektywę, czego na własnej skórze doświadczył w ostatnich dniach jeden z internautów.

Kask motocyklowy na drodze. Co to znaczy?

Zostawienie kasku na poboczu ma do spełnienia jedno konkretne zadanie. Chodzi o zwrócenie uwagi innych osób podróżujących tą samą trasą.

Niedawno post przypominający o tym rzekomym zwyczaju pojawił się na stronie Yanosika. Autor zaznaczył, że to międzynarodowy gest i że kierowca jednośladu w ten sposób komunikuje awarię maszyny, brak paliwa w baku lub nawet nagłe pogorszenie stanu zdrowia.

"Jeśli zauważycie motocykl stojący na poboczu i kask położony obok na drodze lub poboczu: zwolnijcie i zachowajcie ostrożność" – apelują eksperci z zespołu Yanosik. Dodają również, że warto zatrzymać się w bezpiecznym punkcie i po prostu sprawdzić, czy motocyklista nie potrzebuje pomocy.

Motocyklista położył kask na drodze. Kierowcy się zatrzymali

Dyskusja na ten temat ożyła na nowo na facebookowej grupie "Motocyklista - z Pasji do Jazdy, z Miłości do Wolności". To właśnie tam pochodzący z Białorusi (co świadczy o międzynarodowości gestu) Paweł zamieścił post z podziękowaniami dla kierowców, którzy nie zostawili go w potrzebie niedaleko Gostynia.

logo
Fot. Facebook

"Chciałbym też przypomnieć o kasku leżącym na asfalcie obok motocykla – to znak, że motocyklista potrzebuje pomocy" – podkreślił internauta we wspomnianym wpisie. Dodał przy tym, że najwyraźniej nie wszyscy mają świadomość istnienia takiej zasady.

Jego historia wywołała ogromną dyskusję. Załączone zdjęcie zostało wygenerowane przez AI, więc można pomyśleć, że to fejk. Jednak w komentarzu odezwała się jedna z osób, która pomogła. Można więc sądzić, że ta sytuacja naprawdę miała miejsce.

"Jesteśmy, cieszymy się, że mogliśmy pomóc. Ten kask na ziemi mnie zatrzymał, wiem że motocyklista kasku na ziemi nie położy jak nie ma potrzeby" – przyznał mężczyzna zaangażowany w całą sytuację na drodze.

logo
Fot. Facebook

Znak ratunkowy czy miejska legenda?

Wielu internautów uznało jednak takie zachowanie za kompletną bzdurę i ryzyko, że do wartego parę tysięcy złotych kasku... wejdą mrówki. Swoje krytyczne zdanie w osobnym wpisie wyraził inny motocyklista.

"Nigdy taka zasada nie istniała jako międzynarodowa i powszechnie znana" – stwierdził stanowczo autor posta. Przypomniał również, że w wielu środowiskach kładzenie tego elementu na ziemi traktowano prędzej jako zły przesąd, który ponoć ciągnie właściciela "do ziemi".

logo
Fot. Facebook

Od lat na forach i stronach dla kierowców pojawiają się informacje, że to wyłącznie miejska legenda. Serwis internetowy scigacz.pl parę lat temu już pisał, że to "wymysł nawiedzonego fantasty, który wymyślił taką teorię na potrzeby internetowego mema".

Portal argumentuje to m.in. niebezpieczeństwem najechania na leżący kask przez inny pojazd. "To z kolei spowoduje nie tylko zniszczenie ochrony głowy, ale także może przyczynić się do poważnego wypadku" – czytamy w artykule.

Internetowa bzdura weszła do kodeksu motocyklistów

Możliwe, że kiedyś ten gest stanowił jedynie mit, mem lub jednostkową sytuację, jednak sprawa stała się w sieci tak powszechna, że w pewnym sensie stała się prawdą. Częste dyskusje sprawiły, że to zachowanie zaczęło funkcjonować jako część niepisanego kodeksu motocyklistów.

Nie każdy motocyklista wozi ze sobą elektroniczne flary, kamizelki odblaskowe czy folie NRC. A wypadek może niestety przytrafić się każdemu. W kryzysowej sytuacji położenie kasku może faktycznie zadziałać jak prowizoryczny trójkąt ostrzegawczy.

I nawet jeśli ktoś w to nie wierzy, to trzeba założyć, że poszkodowany może tak myśleć. Niezależnie od osobistych przekonań zawsze warto zachować czujność. Bezpieczne zatrzymanie pojazdu i zapytanie o stan drugiego człowieka nic nie kosztuje, a może uratować zdrowie lub życie.