
Dwóch robotników po pracy wybrało się na ryby. Kilkadziesiąt minut później – jak stwierdzili – zostali porwani przez istoty pozaziemskie. Historia z Pascagouli od ponad 50 lat dzieli opinię publiczną i pozostaje jednym z najbardziej zagadkowych przypadków domniemanego kontaktu z UFO w historii USA.
Jesienny wieczór 1973 roku w niewielkim mieście Pascagoula w stanie Missisipi miał wyglądać jak setki poprzednich. Charles Hickson i Calvin Parker po zakończonej zmianie w stoczni pojechali nad rzekę, by odpocząć przy wędkach. To, co wydarzyło się później, sprawiło jednak, że ich nazwiska na zawsze trafiły do ufologicznych kronik.
Niebieskie światło i paraliż
Według relacji mężczyzn spokojną noc przerwało tajemnicze niebieskie światło i charakterystyczne buczenie. Chwilę później mieli zobaczyć unoszący się nad wodą owalny obiekt, z którego wyłoniły się trzy dziwaczne istoty.
Najbardziej przerażający był jednak paraliż. Obaj twierdzili, że nie mogli się ruszyć ani wydobyć z siebie głosu. Wkrótce mieli zostać zabrani na pokład tajemniczego obiektu, gdzie – jak utrzymywali – poddano ich niezrozumiałym badaniom.
Po około 20 minutach znaleźli się z powrotem na pomoście. Obiekt zniknął, ale trauma miała pozostać na całe życie.
Nagranie, które zmieniło wszystko
Historia mogłaby zostać uznana za kolejną lokalną legendę, gdyby nie pewien szczegół. Gdy Hickson i Parker zgłosili sprawę policji, funkcjonariusze pozostawili ich samych w pokoju przesłuchań, potajemnie włączając mikrofon.
Liczyli, że mężczyźni przyznają się do mistyfikacji. Na nagraniu nie usłyszeli jednak śmiechu ani ustalania wspólnej wersji wydarzeń. Zarejestrowano za to autentyczny strach, nerwowe rozmowy i próby zrozumienia tego, co – ich zdaniem – właśnie przeżyli.
To właśnie ten zapis do dziś jest jednym z najmocniejszych argumentów zwolenników teorii o prawdziwości zdarzenia.
Zobacz także
Świadkowie czy twórcy mitu?
Sprawa błyskawicznie obiegła media w całych Stanach Zjednoczonych. Do policji zaczęły napływać kolejne zgłoszenia o dziwnych światłach na niebie, a badaniem zainteresowali się również znani ufologowie.
Jednocześnie pojawiły się poważne wątpliwości. Krytycy zwracali uwagę na niespójności w późniejszych relacjach obu mężczyzn, kontrowersje wokół badań wariografem oraz fakt, że z biegiem lat ich opowieści stawały się coraz bardziej sensacyjne.
Nie brakowało też bardziej przyziemnych wyjaśnień. Według części badaczy kluczową rolę mogły odegrać zmęczenie, sugestia, a nawet zjawiska przypominające paraliż senny i halucynacje.
Ponad pół wieku później nikt nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, co naprawdę wydarzyło się nad rzeką Pascagoula. Czy dwóch zwykłych robotników rzeczywiście miało kontakt z czymś nieznanym? A może stali się bohaterami jednej z najbardziej fascynujących zbiorowych iluzji XX wieku?
Jedno jest pewne: historia Hicksona i Parkera do dziś budzi emocje, a kolejne pokolenia próbują oddzielić fakty od legendy.
Szczegóły tej niezwykłej sprawy i argumenty obu stron przypomina najnowsze śledztwo "Biura Tajemnic". Zobacz je na naszym kanale YouTube pod tym linkiem. Daj znać w komentarzu, czy wierzysz, że doszło do kontaktu z kosmitami, a może istnieje bardziej racjonalne wyjaśnienie?
