
Czerwony pasek powoli przestaje być jedynym symbolem sukcesu ucznia. Coraz więcej szkół decyduje się na wręczanie świadectw z zupełnie nowymi, kolorowymi wyróżnieniami. Dlaczego i co dokładnie oznaczają poszczególne barwy pasków?
Przez dekady polski system edukacji opierał się na dość sztywnych zasadach doceniania najzdolniejszych dzieci. Czerwony pasek na świadectwie stanowił najwyższe trofeum, zarezerwowane wyłącznie dla uczniów z najwyższą średnią ocen (minimum 4,75) oraz wzorowym lub bardzo dobrym zachowaniem.
Kolorowe paski na świadectwach zamiast tradycyjnych ocen
W mamaDu jednak przeczytamy, że obecnie kolorowe paski na świadectwach podbijają szkoły, a w polskich placówkach zachodzi spora zmiana w podejściu do oceniania. Jeszcze niedawno dyrektorzy jedynie mieli inne, dodatkowe formy nagradzania (np. książki za stuprocentową frekwencję).
Zobacz także
Dzisiaj odchodzenie od jednego paska na świadectwie staje się dość powszechne (już niemal 200 szkół tak robi). Nauczyciele starają się zauważać umiejętności miękkie, pasje i rozwój społeczny swoich podopiecznych.
Kolorowe świadectwa
zasady akcji
Nowa akcja "Kolorowe świadectwa" zakłada wręczanie różnorodnych odznaczeń, które symbolizują konkretne talenty. Poniżej najpopularniejsze z nich wraz z wyjaśnieniem z oficjalnej strony:
Podzielone zdania rodziców i reakcje internautów
W sekcji komentarzy pod postem na Instagramie o tym trendzie znajdziemy skrajne opinie. Zwolennicy twierdzą, że docenianie różnych talentów wzmacnia poczucie wartości u dzieci, które nie radzą sobie wybitnie z matematyką, a najpilniejszym uczniom zdejmuje presję rodzącą "syndrom najlepszej uczennicy". Z kolei przeciwnicy argumentują, że nadmiar wyróżnień dewaluuje ich znaczenie.
"Ale to miłe" – stwierdziła internautka. Ktoś inny napisał po prostu: "Super sprawa". Pojawiają się też głosy zaciekawienia. "Czy można mieć wszystkie kolory, bo znam takich, co by mieli wszystkie" – dopytywał jeden z komentujących.
Wielu krytykuje jednak nowe szkolne wyróżnienia. "Moim zdaniem to trochę przesada. Tak samo jak nagrody pocieszenia. Albo się wygrywa, albo przegrywa, nie można wygrać w połowie" – zaznaczyła jedna z czytelniczek.
"W ogóle to jest durny pomysł, żeby coś takiego wprowadzać, jak czerwony pasek. Żenująca forma wynagrodzenia za naukę. Lepiej, żeby tego czerwonego paska nie było wcale, niż żeby był w takiej archaicznej formie" – inny użytkownik dodał z przekąsem.
Afera z lodami za pasek. Rzeczniczka praw dziecka odpowiada
Odchodzenie od promowania wyłącznie najlepszych uczniów widać także poza szkolnymi murami. W ostatnich dniach wybuchła głośna afera lodziarni z Pszczyny, która po 25 latach zrezygnowała z rozdawania darmowych deserów osobom z najwyższą średnią.
Właściciele lokalu podjęli taką decyzję po otrzymaniu pisma z Biura Rzeczniczki Praw Dziecka. Dokument wskazywał, że nagradzanie tylko za wybitne osiągnięcia edukacyjne mocno wyklucza część młodych ludzi.
Monika Horna-Cieślak, pełniąca funkcję RPD, kategorycznie zaprzeczyła, jakoby wydała w tej sprawie jakikolwiek odgórny zakaz. Zarzuciła też swoim krytykom absurdalną manipulację.
Aby załagodzić publiczny spór, zapowiedziała zorganizowanie wielkiego wspólnego wydarzenia na koniec roku szkolnego, skierowanego do wszystkich uczniów z regionu, bez względu na ich ostateczne wyniki w nauce.






